SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Podwyżki dla polityków pod znakiem zapytania. „Ludziom w głowach i tak pozostanie pazerność posłów opozycji”

Senat odrzucił ustawę przyznającą politykom wyższe wynagrodzenia, a partiom politycznym - większe subwencje. Politycy opozycji, którzy jeszcze w piątek głosowali za ich przyznaniem dziś się tłumaczą i przepraszają społeczeństwo za swoje decyzje. Według ekspertów od marketingu politycznego i wizerunku te przeprosiny nie są szczere, bo zdanie zmieniono pod presją opinii publicznej, a ludziom w głowach pozostanie „pazerność posłów opozycji”.

Borys Budka, fot. Facebook.comArticle

W miniony piątek Sejm większością głosów przegłosował ustawę dającą znaczne podwyżki wynagrodzeń m.in. dla posłów, ministrów, prezydenta, premiera, wyższe subwencje dla partii politycznych oraz przyznającą wynagrodzenie dla Pierwszej Damy.

Za podwyżkami głosowało 386 posłów, przeciw - 33, 15 wstrzymało się. Przeciwko podwyżkom głosowali wszyscy posłowie Konfederacji oraz niektórzy posłowie Koalicji Obywatelskiej, wśród nich byli m.in. Monika Rosa, Franciszek Sterczewski, Michał Szczerba, Klaudia Jachira i Tomasz Zimoch. Od głosu wstrzymał się Grzegorz Schetyna, ale Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej i szef klubu parlamentarnego KO głosował już za.

W poniedziałek Senat odrzucił ustawę o podwyżkach dla polityków - za jej odrzuceniem głosowało 48 senatorów, 45 było przeciw.

„Bardzo dziękuję senatorom demokratycznej opozycji za odrzucenie ustawy o podwyżkach dla polityków i naprawienie błędu, który popełniliśmy w Sejmie. Głos Obywateli zawsze będzie dla nas najważniejszy” - napisał na Twitterze Borys Budka.

Tomasz Zimoch, poseł KO, który podczas głosowania w Sejmie był przeciw przyjęciu tej ustawy stwierdził w rozmowie z Onetem, że „nie ma innego wyjścia dla Koalicji Obywatelskiej niż natychmiastowa dymisja szefa klubu Borysa Budki”. Dodał, że po sejmowym głosowaniu kierownictwo klubu „wymownie zamilkło”, a powinno „niemal natychmiast tłumaczyć powody takiej decyzji”. – Smutne, że po tym wszystkim szef klubu Borys Budka nie powiedział najważniejszego słowa: „przepraszam” - zaznaczył Zimoch. Dodał, że konieczne są również nowe wybory całego kierownictwa i kolegium klubu. - Od czterech miesięcy nie spotkało się prezydium klubu. Klub jest źle prowadzony, nie ma pomysłu, planu, strategicznych rozwiązań. O partii nie będę się wypowiadał, bo nie jestem jej członkiem, ale klub bezwzględnie musi się zmienić. Nie można traktować posłów jak małpek do naciskania przycisków na maszynkach do głosowania - dodał.

Kryzys największej partii opozycyjnej

Z kolei senator PO Bogdan Zdrojewski stwierdził, że kryzys przywództwa trwa w PO już od pewnego czasu.” Pojęcie umiaru, stosowności i poczucia pewnej empatii to ważne dla mnie kategorie w polityce. Natomiast od 2-3 lat mówię o kryzysie przywództwa w Platformie i to kryzys, jak widać, trwający” - powiedział.

We wtorek w południe zwołano obrady zarządu PO. W trakcie trzygodzinnej narady zdecydowano, że na początku września br. dojdzie do zmian personalnych we władzach klubu. Jeden z uczestników tego spotkania zdradził w rozmowie z Wyborcza.pl: „Wszyscy zgodziliśmy się, że mamy poważny kryzys, że nasi wyborcy są zawiedzeni, jedni tym, że w ogóle rozmawialiśmy z PiS, i to jeszcze o pieniądzach, inni, że zgodziliśmy się na ekspresową procedurę legislacyjną, którą od dawna krytykujemy”.

„W piątek większość opozycji poparła podwyżki, by po 48 godzinach się z tego pomysłu wycofać. Potem mieliśmy poszukiwanie winnego czyli partii w obozie antyPiS, która to zainicjowała. A to wszystko przy największym, od wyborów 2019, kryzysie głównej partii opozycyjnej” – skomentował z kolei na Twitterze Marcin Palade.

Senat otworzył opozycji furtkę do narracji

Marek Gieorgica, partner zarządzający w Clear Communication Group uważa, że większość polityków opozycji, szczególnie z KO, po raz kolejny dała się rozegrać, przy niepopularnym społecznie temacie znacznych podwyżek wynagrodzeń dla polityków.
- Dziś to fakt poparcia pomysłu przez opozycję jest tematem głównym i jest ona za to krytykowana - podkreśla nasz rozmówca. Dodaje, że z zewnątrz wygląda to bardzo źle - jesteśmy bowiem na progu najgorszego od lat kryzysu gospodarczego, a od kilku miesięcy Polacy żyją w strachu i niepewności. Wiele osób straciło pracę lub musiało zgodzić się na niższe wynagrodzenie. Budżet Państwa może zamknąć rok ogromnym deficytem. - I w tym momencie politycy przyznają sobie spore podwyżki. O ile można zrozumieć rządzących, szczególnie tych z rządu, gdzie dziś naprawdę już dużo pracy, tak poparcie większości posłów opozycji dla takiego planu jest naprawdę niezrozumiałe. To trochę tak, jakby opozycja postanowiła lepiej zapłacić rządzącym za ich pracę – czyli jest z tej pracy zadowolona. O ile można by w normalnych okolicznościach prowadzić dyskusję o podwyżkach wynagrodzeń – są one zbyt niskie, tak moment na to jest po prostu bardzo zły. Wygrała kalkulacja – do następnych wyborów ponad 3 lata więc lepiej to zrobić dziś niż czekać, może wyborcy zapomną. Dodatkowo temat został wrzucony nagle, w nocy, bez żadnej dyskusji. W ten sposób nie buduje się zaufania oraz społeczeństwa obywatelskiego - zaznacza Gieorgica.

Koszt wizerunkowy już zapłacony

Zwraca też uwagę, że odrzucenie przez Senat ustawy podwyżkowej otwiera opozycji pewną furtkę zmiany narracji, ale koszt wizerunkowy już został zapłacony i trudno będzie to nadrobić. - Nie będzie to szczere, znów będzie postrzegane jako kalkulacja – zmiana zdania w związku z krytyką i presją opinii publicznej. Kolejny problem. Na końcu podwyżki wejdą w życie, bo PiS ma wystarczającą większość, aby je przeforsować, a ludziom w głowach pozostanie - mówiąc obrazowo - pazerność posłów opozycji - komentuje ekspert.

W jego ocenie największą odpowiedzialność za sytuację, w jakiej znalazła się opozycja ponosi oczywiście szef największego klubu, czyli KO. - To Borys Budka nie przewidział jak tego typu działanie zostanie odebrane. I to on dziś powinien wziąć na siebie wyjaśnienie tego wyborcom. Chociaż moim zdaniem niewiele już to pomoże, bo mleko się rozlało. Podobnie wyjaśnić postawę swojego ugrupowania powinien Włodzimierz Czarzasty. To, że większość posłów lewicy popiera powiązanie swoich wynagrodzeń z pensjami sędziów, a nie na przykład z wysokością płacy minimalnej, jest zupełnie niezrozumiałe. Z klubu lewicy jedynie posłowie z Razem zachowali spójność swoich przekonań i nie poparli wprowadzenia podwyżek – przypomina Marek Gieorgica.

Kryzys potrwa krótko

Z kolei Piotr Czarnowski, prezes agencji First PR wprost przyznaje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że nie widzi nic szokującego ani nadzwyczajnego w głosowaniu opozycji za podwyżkami. - Od dawna wiadomo, że opozycja jest o wiele lepsza w wewnętrznych sporach niż w efektywnym działaniu na zewnątrz. Nie wierzę też w żaden spisek PiS, żeby wpuścić PO w maliny. PiS nie jest potrzebne, żeby opozycja się zdezorganizowała, oni robią to doskonale sami. I nie widzę trwałego przesilenia wizerunkowego, w końcu jakie są partie polityczne i nasi przedstawiciele w Parlamencie wyszło bardzo klarownie przy tej sprawie, ale chyba wszyscy się tego spodziewali. Kryzys potrwa więc trochę, może do następnego, i zapomnimy o nim tak jak o wszystkich niezliczonych poprzednich. Mamy jedną z największych na świecie flot samolotów VIP, dowolnie używanych przez kolejne władze, mamy więcej limuzyn niż potrzeba, mamy rozmaite przywileje, także finansowe dla rządzących i wszyscy uważają to za normalne. Inna sprawa, że o ile potwierdzi się, że projekt zostanie zaniechany, to PiS wykazał szybszą i lepszą orientację w nastrojach społecznych - i to dopiero jest trochę dziwne jak na partię rządzącą - ocenia nasz rozmówca.

Po kampanii Trzaskowskiego zabrakło opozycji pomysłu

Zdaniem Joanny Rutkowskiej, head of public affairs&corporate communications w 24/7 Communication problem wydaje się znacznie głębszy i nie dotyczy jedynie kwestii podwyżek wynagrodzeń. Uważa, że po dobrej kampanii Rafała Trzaskowskiego, kiedy wydawało się, że opozycja może zyskać nowe życie – właściwie nic się nie wydarzyło.

- Zabrakło pomysłu jak przekuć nagromadzony kapitał na długotrwałe poparcie. KO powinna była bezpośrednio wyborach wyprowadzić ofensywę programową, umacniając swoją pozycję. Tymczasem działanie partii w kwestii podwyżek może być dla wielu wyborców niezrozumiałe – poparcie, wycofanie się z pomocą Senatu, sprzeczne wypowiedzi polityków ugrupowania w tym zakresie. Opozycję punktował również Donald Tusk. Brakuje spójnej, wyrazistej wizji tej partii w roli opozycji na najbliższe niemal 3 lata. Bez tego trudno będzie zawalczyć o głosy - uzasadnia Joanna Rutkowska.

Dodaje, że potknięcia się zdarzają, jednak KO musi odpowiedzieć sobie na pytanie o własną tożsamość i rolę w obecnym parlamencie, która na koniec dnia może też zdecydować o przyszłości ugrupowania.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Podwyżki dla polityków pod znakiem zapytania. „Ludziom w głowach i tak pozostanie pazerność posłów opozycji”

4 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ja
hahhahahh szczerze przepraszamy hahahah kazdy chciałby wiecej ale samo KO mowi ze sytuacja gospodarcza jest zła i głosuje przez pomyłke za podwyzką. Hipokryci
odpowiedź
User
grzegorz
Dziwni ci posłowie z PO. PIS chciał żeby normalnie i godnie zarabiali bo obecnie dentysta zarabia więcej niż poseł. A co zrobiło PO? W Sejmie zagłosowali za natomiast w senacie przeciw bo dostali reprymendę od króla europy z Brukseli o imieniu Donald, który zarobił miliony a jak przejdzie na emeryturę będzie dostawał 30 tys zł miesięcznie czyli tyle ile przeciętny polski emeryt przez 2 lata życia. Posłowie PO są wpatrzeni w Donalda jak w obrazek, słuchają się go jakby był ich żywicielem.
odpowiedź
User
mariusz
Ja jestem za podwyżkami dla posłów i senatorów. Przecież za te pieniądze żaden wybitny specjalista od prawa ani finansów nie pójdzie do polityki bo w sektorze prywatnym zarobi 2 razy tyle. A potem się dziwimy, że w sejmie jest pełno patologii i szumowin, o których jest głośno tylko dzięki temu że obrażają ludzi.
odpowiedź