SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Rząd zleca negatywne wpisy w internecie o OFE?

Bloger Piotr „Vagla” Waglowski zauważył, że w ostatnim czasie na forach internetowych pojawia się sporo identycznych komentarzy krytykujących OFE. Waglowski zapytał kancelarię premiera Donalda Tuska, czy ich nie zleca, ale nie dostał odpowiedzi.

Donald Tusk / fot. PAP

Donald Tusk / fot. PAP

Specjalizujący się w zagadnieniach prawnych Piotr Waglowski skrytykował na swoim blogu sposób, w jaki rząd rozpoczął przed miesiącem debatę publiczną dotyczącą zmian w systemie emerytalnym. Przypomnijmy, że na początku lipca resorty finansów oraz pracy i polityki społecznej zaprezentowały raport negatywnie oceniający działanie OFE, a nieco wcześniej zaproponowały trzy warianty zmian w systemie emerytalnym, z których każdy znacząco ogranicza rolę OFE (więcej na ten temat). Te plany krytykują opozycja i część ekspertów - na czele z Leszkiem Balcerowiczem - oceniając, że rząd chce w ten sposób sięgnąć po środki zgromadzone przez OFE, żeby poprawić kondycję ZUS-u i finansów publicznych.

Piotr Waglowski zauważył, że rząd do przygotowania i przyjęcia do końca br. przeglądu o funkcjonowaniu systemu emerytalnego został zobligowany w nowelizacji ustawy emerytalnej sprzed trzech lat (na mocy której zmniejszono składkę do OFE, przenosząc ją do ZUS-u). Jednak zaprezentowany raport - jak głosi informacja w serwisie kancelarii premiera - nie został jeszcze przez rząd przyjęty, rząd się jedynie z nim zapoznał. - Zatem, jakby, nie ma o czym dyskutować, skoro ten raport, jako dokument rządowy, właściwie nie istnieje. To też, jak mi się wydaje, dość sprytny manewr. Wszak po tym, jak się rząd z raportem zapoznał - Pan Premier ogłosił, że teraz ma się odbyć dwumiesięczna debata o tym raporcie - ocenił Waglowski. - Tylko, czy taka "debata" to są "konsultacje publiczne"? Moim zdaniem nie. Nie tylko dlatego, że jest środek wakacji. Natomiast głównie dlatego, że właśnie rząd nie przyjął jeszcze tego Raportu i nie uznał za słuszne stworzenia warunków do rzetelnych konsultacji publicznych, w których autorzy dokumentu musieliby się odnosić do zgłaszanych w trakcie takich konsultacji uwag. To jedna z fundamentalnych zasad promowanego m.in. przez Ministra Boniego "kodeksu konsultacji": Responsywność gospodarza konsultacji - dodał bloger.

Waglowski zaznaczył, że dziennikarze rozpisywali się o tezach rządowego raportu na temat OFE już pod koniec czerwca, jeszcze przed zaprezentowaniem dokumentu. - Skąd znali jego treść przed publikacją? Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale przypomina mi to pewne, znane ze świata mediów, praktyki. Otóż ktoś - jak się wydaje - mógł "grzać temat". Wiadomo, jak to działa. Puszcza się odniesienia, albo fragmenty, dziennikarze łapią temat, publikują jakieś przecieki, jakieś omówienia niedostępnych powszechnie źródeł. Właściwie nie da się z tym polemizować. Bo niby z czym, skoro raport nie jest opublikowany? Dlatego już przed owym 2 lipca dyskusja trwała w najlepsze - stwierdził bloger.

Piotr Waglowski zwrócił uwagę, że pod tekstami w internecie o planowanych zmianach w systemie emerytalnym pojawiają się identyczne negatywne komentarze na temat OFE - o długości kilku, a nawet kilkunastu zdań (czasami w nieco krótszych, a czasami dłuższych wersjach). Bloger zaprezentował potwierdzające to zrzuty ekarnu z Google i samych forów (patrz grafiki poniżej).

Co więcej, niektóre identyczne komentarz są publikowane minuta po minucie pod innymi nickami w różnych serwisach (patrz poniżej). - To tylko przykłady. Zabezpieczyłem nieco więcej zrzutów ekranu - podkreślił bloger.

Zdaniem Waglowskiego wszystko wskazuje, że jest to próba manipulowania opinią publiczną działająca na korzyść rządu. - Prosta odpowiedź brzmi, że jest to aktywność zaplecza politycznego koalicji rządzącej. Można posadzić młodzieżówki, niech piszą komentarze na potęgę. Czy tak było? Tego sprawdzić niestety nie mogę - stwierdził bloger.

Waglowski wysłał jednak do Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pisma z prośbą o przedstawienie umów dotyczących działań public relations w internecie, podpisanych - lub tylko obowiązujących - w bieżącym roku. Oba ministerstwa odpowiedziały w ustawowym terminie: pierwsze nie zawarło takich umów, a drugie zleciło m.in. skład i publikację ogłoszeń i artykułów sponsorowanych na potrzeby Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszu Społecznego oraz przygotowanie i realizację wywiadów z ministrem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

Za to kancelaria premiera nie odpowiedziała na pismo blogera, nie poinformowała nawet, że przygotowanie tych informacji może jej zająć dłuższy czas niż określają to przepisy. Piotr Waglowski zapowiedział, że w tej sytuacji skieruje pozew przeciw kancelarii do sądu administracyjnego.

- Skoro zignorowano wniosek, skoro w środku okresu urlopowego prowadzi się "debatę" w tak ważnej dla milionów Polaków sprawie, jak system ubezpieczeń społecznych, to prosiłbym dziennikarzy, ale tylko tych najrzetelniejszych, by - w moim imieniu - uprzejmie zadali Panu Premierowi pytanie o te umowy na wsparcie PR-owe rządu, których jego urzędnicy nie raczyli udostępnić - zaapelował bloger. - Tymczasem jestem spokojny i z nadzieją liczę na to, że Pan Premier przychyli się do skromnej prośby obywatela i zainterweniuje w mojej sprawie u swoich urzędników - podsumował.

Przypomnijmy, że wydatki polityków na działania marketingowe przeanalizowała w czerwcu br. „Gazeta Wyborcza”, na podstawie danych przekazanych Państwowej Komisji Wyborczej przez partie obecne w parlamencie. Okazało się, że w ub.r. PiS przeznaczył na PR i reklamę 2,5 mln zł, zlecając różne usługi m.in. Sergiuszowi Trzeciakowi i Stanisławowi Janeckiemu oraz wspierając Radio Wnet, natomiast PO wydała 2,1 mln zł, zlecając usługi m.in. Grupie ATM i domowi mediowemu PanMedia Western (zobacz szczegóły). Z kolei wydatki Ruchu Palikota w tym zakresie wyniosły 2,6 mln zł, a SLD i PSL - po kilkaset tys. zł (więcej na ten temat).

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Rząd zleca negatywne wpisy w internecie o OFE?

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
rademenes
Ma ktoś pożyczyć zegarek na tydzień?
24 8
odpowiedź
User
cete
No tak, bo Polacy kochają Banki, OFE i inne instytucje finansowe które traktują ich jak niewolników, więc negatywne komentarze musiały być kupione.
9 19
odpowiedź
User
Yogidługonogi
Jasne że zleca. Zajrzyjcie koniecznie do Vagli, polecam szczególnie tym, co jeszcze zachowali resztki samodzielnych procesów myślowych. Naprawdę warto!
20 10
odpowiedź
User
Huelle
To dla każdego kto nie jest skończonym i zaślepionym debilem jest oczywiste że ci nieudacznicy od Tuska zalecają taki Goebblesowskie kampanie w necie, zresztą nie tylko w w tej sprawie cały czas trwała kampania nienawiści wobec PIS i przede wszystkim Kaczyńskiego, zamieszczane są tysiące płatnych komentarzy przez prostytutki internetowe PO. dobrze że ktoś przyjrzał się tym praktykom Tuska i jego przydupasów
17 9
odpowiedź
User
Huelle
@cete - no ja już zdecydowanie wolę OFE niż zasypywanie moimi pieniędzmi dziury Rostowskiego i zamiane moich realnych pieniędzy które odkładałem, na księgowy zapis Tuska i Rostowskiego (którzy kłamią chyba za każdym razem jak otworzą usta) że niby zus te pieniądze wypłaci
17 8
odpowiedź