SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Saleforce rezygnuje, nie ma chętnych na Twittera. „Symbol pękającej bańki internetowej”

Koncern Salesforce jako ostatni wycofał się z oferty kupna Twittera. Wcześniej podobne decyzje podjęły Google i Walt Disney Co. - Twitter to z jednej strony ekstremalnie ciekawe zjawisko, zaś z drugiej firma, w której trudno dopatrzyć się jakiegoś sensownego biznesu. Nie dziwi więc aktualna sytuacja z próbą sprzedania tej marki, bo to prawdopodobnie jedyna dla niej szansa - ocenia dla Wirtualnemedia.pl Adam Jesionkiewicz, CEO Ifinity.

Article

Pierwsze doniesienia o tym, że Twitter może zmienić właściciela pojawiły się pod koniec września br. Wówczas w gronie potencjalnych kupców wymieniano Google i Salesforce. Eksperci w rozmowach z serwisem Wirtualnemedia.pl stworzyli wówczas dłuższą listę potencjalnych kandydatów do przejęcia Twittera i różnie oceniali 30 mld dol. jako możliwą wartość transakcji. Niedługo później wśród podmiotów zainteresowanych Twitterem pojawił się koncern Walt Disney Co.

W kolejnych dniach gorączka rozpalona wokół Twittera stygła w szybkim tempie. Niemal w tym samym czasie z kupna serwisu wycofał się zarówno Google, jak i koncern Disney’a.

W tej sytuacji wydawało się, że sprawa jest przesądzona, bowiem spośród potencjalnych kupców Twittera na placu boju pozostał jedynie Salesforce. Teraz jednak okazuje się, że także ten gracz nie jest zainteresowany zakupem serwisu za kwotę 30 mld dol.

W wywiadzie dla dziennika „Financial Times” Marc Benioff, szef Salesforce zdradził, że jego firma wycofała się z zabiegów o przejęcie Twittera.

- To nie jest dla nas dobry interes - przyznał Benioff. „FT” opierając się na własnych źródłach ujawnia, że szef Salesforce uległ naciskom co bardziej wpływowych udziałowców firmy którzy zwrócili mu uwagę, że Twitter mocno odstaje od segmentu właściwego dla Salesforce i nie ma żadnego uzasadnienia, by ratować upadający biznes społecznościowy za horrendalną kwotę 30 mld dol.

Wycofanie się Salesforce z szeregu potencjalnych kupców Twittera oznacza, że obecnie nikt nie chce przejąć tej platformy społecznościowej. Dlaczego? Odpowiedzi udziela w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl Adam Jesionkiewicz, CEO Ifinity.
 
- Twitter to z jednej strony ekstremalnie ciekawe zjawisko, zaś z drugiej firma, w której trudno dopatrzyć się jakiegoś sensownego biznesu - dostrzega Adam Jesionkiewicz. - Nie dziwi więc aktualna sytuacja z próbą sprzedania tej marki, bo to prawdopodobnie jedyna dla niej szansa. Pieniądze mają to do siebie, że wcześniej czy później na pewno się skończą, a amerykańskie jednorożce zaczynają coraz częściej ryczeć po kolejną transzę „paszy”.

Jesionkiewicz zwraca uwagę na fakt, że według wielu analityków rok 2017 okaże się tym, w którym wiele unicornów trzeba będzie znów nakarmić.

- Pewnie podobnie będzie z Twitterem i trudno dzisiaj wyobrazić sobie sytuację, że jakimś cudem ta firma znajdzie nowy skuteczny model biznesowy pozwalający organizacji stać się samowystarczalną – przewiduje nasz rozmówca. - Gdybym miał zabawić się we wróżkę, to w mojej szklanej kuli widzę, że to  właśnie Twitter będzie największym symbolem nowej pękającej bańki internetowej, bo na pewno dla wszystkich jednorożców z doliny marzeń kasy zwyczajnie nie wystarczy.

Jesionkiewicz podkreśla, że patrząc jak nagle wszyscy wycofują się z kolejki do przejęcia Twittera można zaryzykować stwierdzenie, iż plan potencjalnej akwizycji już się nie powiedzie.

- Nie potrafię wskazać, kto mógłby dzisiaj zaoferować kilkadziesiąt miliardów za odkupienie tego fenomenu, któremu bliżej do zjawiska socjologicznego, niż prawdziwego biznesu - podsumowuje Jesionkiewicz.

W ciągu ostatnich miesięcy Twitter radził sobie na rynku ze zmiennym szczęściem. W II kwartale br. serwis zanotował co prawda wzrost przychodów na poziomie 20 proc., jednak były one niższe od oczekiwań analityków. Firma musiała się też pogodzić z kwartalną stratą w kwocie 107 mln dol. Z drugiej strony liczba aktywnych użytkowników Twittera wzrosła kwartał do kwartału o 3 mln osiągając liczbę 313 mln.

Twitter, zarządzany obecnie przez Jacka Dorseya, robi sporo aby przyciągnąć więcej użytkowników i reklamodawców. W tym celu m.in. serwis przestał wliczać do limitu 140 znaków niektóre elementy dołączane do postów, z kolei ostatnim ukłonem w stronę reklamodawców jest wprowadzenie nowego formatu Conversational Ads.

 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Saleforce rezygnuje, nie ma chętnych na Twittera. „Symbol pękającej bańki internetowej”

4 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
pavv
Zaczną pękać kolejne bańki internetowe, a za 2-3 lata te całe startupy które w 99% próbują ludziom wcisnąć coś, co im do niczego nie jest potrzebne.
24 8
odpowiedź
User
Polak
Dlaczego nie można zarobic na twitterze? Koszty są chyba małe a reklam można wyświetlić dużo (oczywiście nie tak jak polskich portalach, że stanowią po 70% strony grają pływają i są we flashu)?
13 9
odpowiedź
User
macintosh
mądrzy ludzie nie widzą "żadnego uzasadnienia, by ratować upadający biznes społecznościowy za horrendalną kwotę", a tymczasem w PL ktoś inwestuje w Allegro ;)
13 10
odpowiedź
User
Polones Copue
Allegro ma na czym zarabiać - sprzedawcy płacą prowizje od sprzedaży oraz od wystawienia przedmiotów. Twitter na czym na zarabiać - na reklamach?
11 8
odpowiedź