SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Zmiany w prawie podatkowym mogą uderzyć w branżę reklamową. „Problem sieciowych domów mediowych”

Ministerstwo Finansów zaproponowało nowelizację ustawy o podatku dochodowym CIT ograniczającą możliwość klasyfikowania jako koszty uzyskania przychodów wydatków na zewnętrzne usługi niematerialne niemające bezpośredniego wpływu na zysk. Do tej kategorii mogą zostać zaliczone wydatki reklamowe. - Można zakładać, że problem przeniesie się ze strony naszych klientów głównie na sieciowe domy mediowe działające jako grupy w Polsce i korzystające z podwykonawstwa zagranicznych firm powiązanych - komentuje Małgorzata Węgierek, szefowa Havas Media Group.

fot. Shutterstock.com Article

Przygotowana przez Ministerstwo Finansów nowelizacja ustawa o podatku dochodowym CIT ma być wymierzona w optymalizację podatkową. Proponowane przepisy zakładają, że jako koszty uzyskania przychodu będzie można zaliczać wydatki na usługi niematerialne (niemające bezpośredniego wpływu na zysk firmy) wynoszące tylko do 5 proc. wyniku EBITDA danej firmy lub 1,2 mln zł w przypadku firm, które nie mają zysków.

Co można określić jako usługi niematerialne. To m.in. usługi licencyjne, doradcze, księgowe, badawcze, informatyczne, a także reklamowe. Które z nich nie mają bezpośredniego wpływu na zysk zamawiających je firm?

- Nie możemy penalizować podatkowo korzystania przedsiębiorstwa z profesjonalnych doradców, którzy nie są elementem przesuwania kosztów z kraju do kraju. Jeśli usługi świadczy profesjonalna firma adwokacka, radca prawny, audytor, księgowy, niepowiązany kapitałowo, lub osobowo, koszty te nie będą objęte limitem - stwierdził w zeszłym tygodniu Paweł Gruza, wiceminister finansów.

Według części ekspertów podatkowych usługi reklamowe nie mają bezpośredniego wpływu na zysk korzystających z nich firm, dlatego zostaną objęte limitem przewidzianym w ustawie. To oznacza, że mogą być w praktyce bardziej opodatkowane.

Pytana przez Wirtualnemedia.pl Małgorzata Węgierek, CEO Havas Media Group, krytykuje tę nowelizację, podkreślając, że nie ograniczy ona sztucznego obniżenia dochodów w celu optymalizacji podatkowej.

- W aktualnym systemie podatkowym istnieją już mechanizmy umożliwiające walkę z przerzucaniem dochodów pomiędzy spółkami powiązanymi oraz wyeliminowanie transakcji „pozornych”. Szczególnie w przypadku kampanii mediowych sytuacja jest bardzo czytelna i łatwa do sprawdzenia dla organów podatkowych, gdyż emisja reklam jest powszechnie widoczna i monitorowana przez wyspecjalizowane firmy, lokowana na podstawie badań, cenniki są u głównych dostawców jawne, a związek wydatków w mediach versus wzrost sprzedaży jest niekwestionowany - argumentuje szefowa Havas Media Group.

Jej zdaniem poprawki zapowiedziane przez wiceministra finansów to za mało. - Ograniczenie obostrzeń tylko do rozliczeń z podmiotami powiązanymi jest krokiem w dobrym kierunku, ale nie rozwiązuje to do końca problemu. W branży reklamowej istnieje wiele grup w których wyspecjalizowane spółki świadczą sobie wzajemnie usługi, które następnie są sprzedawane klientom zewnętrznym (poza grupą). Na ten moment te wewnętrzne świadczenia podlegałyby projektowanym limitom, a wystarczyłoby dodać w projekcie ustawy, że limity (jeżeli już muszą być) dotyczą tylko kosztów pośrednich - analizuje Małgorzata Węgierek. - Właściwym byłoby wycofanie wszelkich tego typu ograniczeń, gdyż nawet ograniczenie limitów do kosztów pośrednich nadal utrudnia działanie tzw. wspólnego back office, dosyć popularnego w branży reklamowej i nie tylko - dodaje.

Małgorzata Węgierek uważa, że zaproponowana nowelizacja może przynieść odwrotne efekty od zamierzonych. - Ponieważ spadną wpływy budżetowe z tytułu VAT oraz podatku dochodowego, gdyż może zmniejszyć się obrót, dochodowość agencji reklamowych oraz ich klientów na skutek zmniejszenia sprzedaży wywołanego ograniczeniem działań reklamowych - prognozuje.

Szefowa Havas Media Group ocenia, że skutki wejścia w życie tej nowelizacji byłby bardzo niekorzystne. - Wdrożenie tych poprawek w pierwotnej wersji byłoby katastrofą, a wiązałoby się ze znacznym ograniczeniem miejsc pracy, obrotów i zyskowności wielu firm niemających nic wspólnego z optymalizacją podatkową. Nawet w wersji już złagodzonej projekt zmian nadal jest daleki od przedstawionego do niego uzasadnienia, czyli „uszczelnienia systemu podatkowego” - stwierdza..

Co w praktyce mogłoby się zmienić w branży reklamowej? - Można zakładać, że problem przeniesie się ze strony naszych klientów głównie na sieciowe domy mediowe działające jako grupy w Polsce i korzystające z podwykonawstwa zagranicznych firm powiązanych - prognozuje Małgorzata Węgierek. - Może to ograniczyć konkurencyjność tych firm lub zmniejszyć ich dochodowość, gdyż rynek nie pozwoli przenieść dodatkowych obciążeń podatkowych na klientów. Generalnie więc inwestycje mediowe nie powinny spaść, ale pogorszy się sytuacja grup z wyspecjalizowanymi firmami wewnątrz grupy - dodaje.

Polski rynek reklamowy jest warty ok. 7 mld zł rocznie. Według Zenith w br. łączne wydatki netto na reklamy wyniosą 7,061 mld zł, o 2,2 proc. więcej niż w ub.r., a według Starcomu w samym pierwszym kwartale br. wyniosły 1,92 mld zł, o 2,3 proc. więcej niż rok wcześniej.

W największym stopniu od reklam uzależnione są media darmowe: bezpłatna telewizja (przy czym nadawcy takich kanałów dostają środki od platform cyfrowych i sieci kablowych za obecność w ich ofertach tych stacji), zdecydowana większość serwisów internetowych oraz radio.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Zmiany w prawie podatkowym mogą uderzyć w branżę reklamową. „Problem sieciowych domów mediowych”

11 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
MS
Czyżby zemsta MF na agencja reklamowych uczestniczących w lipcowym ciamajdanie?
17 24
odpowiedź
User
aZaliż
Jedni przy niższych kosztach zapłacą więcej, drudzy, przy niższych wpływach, zapłacą mniej, znacznie mniej lub wcale, gdy zamkną działalność.
I tyle będzie z tej reformy.
23 25
odpowiedź
User
prawnik
A teraz wszyscy czytamy na głos: "zewnętrzne usługi niematerialne nie mające bezpośredniego wpływu na zysk".
Winicie za stan wymiaru sprawiedliwości rzekomą "kastę" prawników. A dlaczego prawnicy istnieją? Bo jakiś minister wymyśla sobie dziewiąty wyjątek od reguły i opisuje go słowami, które mogą znaczyć za każdym razem co innego.

Ps. Nie. To nie zemsta polityczna. To budżet państwa się nie dopina. Nie ma kasy, nie ma kasy. Robimy sztuczki jak w Grecji przed bankructwem. Głównie przez drastyczne opóźnienia zwrotu VAT. Należnego jak psu zupa.
28 27
odpowiedź
User
prawnik
Jedni przy niższych kosztach zapłacą więcej, drudzy, przy niższych wpływach, zapłacą mniej, znacznie mniej lub wcale, gdy zamkną działalność.
I tyle będzie z tej reformy.


W pełni się zgadzam. To upiorek prawny. Wymyślony do zwalczania realnej patologii, jakim były opłaty za wykorzystanie znaku (pamiętamy taki jeden, o jaskrawym kolorze). A bić będzie w zwykłe udzielanie normalnych usług niematerialnych. Wielkie korporacje znajdą inne sposoby na płacenie mniej, a polska branża średnich i małych firm będzie ugotowana.
24 28
odpowiedź
User
prawnik
Najbardziej śmieszy mnie w tej konstrukcji słowo "limit". Cała ustawa miała zapobiegać fikcyjnemu pompowaniu kosztów przez wliczanie do nich trudno mierzalnych dóbr/usług niematerialnych (rzeczonego "prawa do korzystania ze znaku").
Czym jest w tym przypadku "limit zaliczenia wydatków na poczet kosztów uzyskania przychodu"? Powiedzeniem: Kraść nie wolno, ale do wysokości limitu to w sumie wolno.

Złe prawo. Źle wybrany cel legislacji, zastosowane niewłaściwe środki leczenia wadliwie zdiagnozowanego problemu.
Ta ustawa da złe owoce.
20 21
odpowiedź