Technologia Burger Kinga działa już w setkach lokali w Stanach Zjednoczonych, a firma planuje wprowadzić ją w całej sieci do końca 2026 roku. Dla jednych to krok w stronę nowoczesności, dla innych – wizja rodem z "Big Brothera".
Nowe rozwiązanie ma wspierać zarządzanie obsługą klienta w restauracjach. System analizuje rozmowy prowadzone przy kasie lub w drive-thru i sprawdza, czy pracownicy używają zwrotów uznawanych za uprzejme, takich jak "proszę" czy "dziękuję".
Na tej podstawie technologia generuje tzw. "wynik przyjazności", który ma pomóc menedżerom ocenić standard obsługi i wskazać obszary wymagające poprawy.
Wygoda dla firmy czy cyfrowy nadzór?
Wprowadzenie AI do monitorowania obsługi klientów wzbudza jednak kontrowersje. Krytycy zwracają uwagę, że system w praktyce rejestruje i analizuje rozmowy pracowników, co może budzić pytania o prywatność oraz presję w miejscu pracy.

W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze określające takie rozwiązanie jako "dystopijne". Internauci podkreślają też, że sztuczna inteligencja wciąż popełnia błędy, a automatyczna ocena rozmów może nie zawsze oddawać rzeczywisty kontekst sytuacji.
Zwolennicy technologii argumentują natomiast, że narzędzie ma przede wszystkim pomagać w szkoleniu pracowników i utrzymaniu wysokich standardów obsługi, a nie służyć wyłącznie do kontroli.











