Brad Pitt: dzięki "Furii" jestem lepszym ojcem

Rola w wojennym dramacie "Furia", który właśnie wchodzi na nasze ekrany, była dla Brada Pitta nie tylko lekcją z historii II wojny światowej, ale i pomocą w byciu lepszym ojcem.

mniej / megafon.pl / zero
mniej / megafon.pl / zero
Udostępnij artykuł:

Akcja "Furii" rozgrywa się pod koniec II wojny światowej, gdy wojska alianckie zajmują terytorium Niemiec. Załoga jednego z czołgów - tytułowej Furii (nazwa widnieje na lufie maszyny) - wykonuje kolejne zadanie. Brad Pitt gra doświadczonego dowódcę, który stara się nie tylko zapanować nad załogą, ale i wprowadzić do niej nowego żołnierza, chłopaka praktycznie bez doświadczenia, po kilkutygodniowym zaledwie szkoleniu.

- Rola w "Furii" była lekcją bycia liderem - mówi Pitt. - Była to także lekcja tego, jak budzić szacunek jako dowódca. Dzięki temu doświadczeniu jestem teraz lepszym ojcem.

Obraz, zdaniem aktora, to także pewien rodzaj hołdu dla wszystkich żołnierzy. - To film o żołnierskim codziennym wycieńczeniu z zimna i głodu - opowiada gwiazdor. - Mam nadzieję, że żołnierze wyjdą z kina z poczuciem, że zostali docenieni.

Poza Pittem w filmie grają Shia LaBeouf, Logan Lerman, Michael Pena i Jon Bernthal. Za kamerą stanął David Ayer. 

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń