Centrum Monitoringu Wolności Prasy oburzone brakiem solidarności wobec zwolnionych z „Rz”

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Prasy w oświadczeniu wyraziło oburzenie brakiem solidarności dziennikarskiej wobec osób zwolnionych z „Rzeczpospolitej” po publikacji tekstu Cezarego Gmyza „Trotyl we wraku tupolewa”.

pp
pp
Udostępnij artykuł:

- Dziwi nas, że ze strony dużej części środowiska dziennikarskiego nie podnoszone są wątpliwości, co do faktu, iż oficjalne i bardzo enigmatyczne oświadczenie prokuratury doprowadziło do zwolnienia zarówno redaktora naczelnego, jak i części redakcji. Jest to rażące tym bardziej, że wedle tego samego komunikatu śledztwo w sprawie opisywanej przez red. Gmyza skończyć się ma dopiero za pół roku. Sam tryb zwolnień uderzał swoją wybiórczością (np. zwolnienie redaktora Marczuka, który w tym czasie był na urlopie). Ich tempo budziło wątpliwości, co do tego, czy rzeczywiście były poprzedzone rzetelnym dochodzeniem - napisał w oświadczeniu dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Wiktor Świetlik.

- Fakt, że duża część kolegów i koleżanek dziennikarzy wydała medialny wyrok na Cezarego Gmyza bez weryfikacji faktów, a zarazem w sytuacji, w której bardzo poważne nieścisłości (także przy opisywaniu katastrofy smoleńskiej) zdarzały się i ich redakcjom, jest ponurym obrazem złej kondycji i stopnia upolitycznienia polskiego dziennikarstwa - czytamy dalej w komunikacie.

Przypomnijmy, że w tekście „Trotyl we wraku tupolewa”, który ukazał się 30 października br. w „Rzeczpospolitej” Cezary Gmyz napisał, że we wraku tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Prokuratura wojskowa zaprzeczyła jednak tym informacjom i poinformowała, że trwają w tej sprawie jeszcze ustalenia. Redakcja „Rzeczpospolitej” tego samego dnia przyznała się do błędu „Pomyliśmy się, pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie” - przyznała początkowo, ale po godzinie wycofano z oświadczenia te słowa. Zaznaczono tylko, że w szczątkach wraku mogły być materiały wybuchowe, ale nie musiały. Gmyz cały czas podtrzymywał, że zweryfikował swoje informacje w czterech niezależnych źródłach.

Po postępowaniu wyjaśniającym rada nadzorcza Presspubliki i jej właściciel Grzegorz Hajdarowicz w poniedziałek 5 listopada br. zdecydowali o zwolnieniu redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” Tomasza Wróblewskiego, Cezarego Gmyza, wicenaczelnego „Rz” Bartosza Marczuka i szefa działu krajowego Mariusza Staniszewskiego (dowiedz się więcej). - Tekst "Trotyl we wraku Tupolewa" nie powinien się nigdy w takiej formie ukazać w „Rzeczpospolitej”. Z przeprowadzonego przeze mnie i radę nadzorczą postępowania wyjaśniającego wynika, że nie był on w ogóle udokumentowany - napisał w oświadczeniu Grzegorz Hajdarowicz (więcej na ten temat).

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Brzoska kpi z tłumaczeń zagranicznego konkurenta. "Zacznijcie płacić podatki"

Brzoska kpi z tłumaczeń zagranicznego konkurenta. "Zacznijcie płacić podatki"

TVN odsłania karty. To oni poprowadzą program "Taskmaster"

TVN odsłania karty. To oni poprowadzą program "Taskmaster"

Chiński robot pobił ludzki rekord świata. Wygrał półmaraton

Chiński robot pobił ludzki rekord świata. Wygrał półmaraton

Polskie Radio nadaje od 100 lat. Historia od przedwojnia, słynne audycje i twórcy

Polskie Radio nadaje od 100 lat. Historia od przedwojnia, słynne audycje i twórcy

Czego słuchają Polacy? Radio przed muzyką z aplikacji, a smartfon dogania radioobiornik

Czego słuchają Polacy? Radio przed muzyką z aplikacji, a smartfon dogania radioobiornik

AI zaczyna mówić jak człowiek. Google wprowadza syntezator mowy

AI zaczyna mówić jak człowiek. Google wprowadza syntezator mowy