Condé Nast, wydawca m.in. "Vogue", "Vanity Fair", "GQ" i "The New Yorker", złożył w sądzie federalnym pozew przeciwko magazynowi "Dogue" — podają CBS News i "New York Times". W skardze wskazano, że logo "Dogue" miało być "oczywiście zaprojektowane" tak, by sugerować związek z "Vogue", co "może nieodwracalnie zaszkodzić Condé Nast". Spółka żąda odszkodowania i przekazania wszystkich egzemplarzy "Dogue" "do zniszczenia".
Co wiadomo o sporze prawnym i żądaniach Condé Nast
Według "New York Times" prawnicy Condé Nast argumentują, że wydawca "Dogue" wprowadza odbiorców w błąd i używa obrazów "Vogue" bez zgody. Firma twierdzi też, że przed pozwem podejmowała próby polubownego rozwiązania sporu.
Twórczyni "Dogue", Olga Portnaya, uważa, że sprawa dotyczy pozycji niezależnych artystów. — Sztuka i kultura zawsze rozwijały się przez reinterpretację i dialog. Dla mnie to większa sprawa: walczę nie tylko o własną pracę i naszą społeczność, ale też o innych niezależnych twórców — mówiła w wywiadzie opublikowanym 17 marca.

Tło: parodia, rejestracja znaku i wejście „Vogue” w „dog space”
Portnaya uruchomiła "Dogue" jako projekt na Instagramie w 2019 r. ("Coverdogs"), publikując psie parodie okładek. W 2021 roku "Dogue" ukazał się jako druk, z pomeranianem Mimi Bear na okładce. Według Portnayi znak towarowy "Dogue" zgłoszono w 2022 roku, a po pełnej procedurze USPTO zatwierdzono go w 2025 roku. Druk trafia do sprzedaży w jednym kiosku w Beverly Hills, a nakład to około 100 egzemplarzy na wydanie; dostępne są również wersje online — podał "New York Times".
Spór nasilił się po sierpniu 2024 roku, gdy Condé Nast wypuścił cyfrowy projekt „Dogue” w ramach „Vogue”, poświęcony „celebri-psom” (m.in. Pilaf, pies Demi Moore; Shark Billie Eilish; Brisket Glena Powella). Latem 2025 r. ukazała się podobna edycja z psami czytelników i kolejnymi zwierzętami gwiazd. W październiku 2025 r. Portnaya otrzymała od Condé Nast wezwanie do zaprzestania naruszeń i rebrandingu "Dogue"; spółka wniosła też sprzeciw wobec jej zgłoszenia znaku — informuje "New York Times".

Argumenty stron: ryzyko konfuzji kontra parodia
Condé Nast utrzymuje, że identyfikacja wizualna Dogue może wprowadzać w błąd co do relacji z "Vogue" i szkodzić marce oraz prawom autorskim. Spółka podnosi również zarzut wykorzystania materiałów "Vogue" bez zgody. Z kolei Portnaya odpowiada, że "Dogue" jest wyraźnie oznaczonym, niezależnym projektem, który "celebruje psy jako gwiazdy" i wspiera organizacje prozwierzęce. — "Dogue" odzwierciedla mój humor jako parodia "Vogue" i nie powinien być z nim mylony — przekonuje.
Portnaya wskazuje na tzw. "reverse confusion" po wejściu Condé Nast "w przestrzeń psów" w 2024 roku, co — jej zdaniem — tworzy nakładanie się pól działalności. Według niej "roszczenia nie oddają rzeczywistości powstania i funkcjonowania Dogue", a jej spółka Tasty Work „ma wcześniejsze prawa do oznaczenia Dogue w segmencie mediów o psiej modzie”. Prawnik Portnayi, David A. Makman, dodaje: — Mój klient wydaje parodię z humorystycznymi zdjęciami psów, podczas gdy "Vogue" to magazyn mody z poważnymi fotografiami ludzi. Różnicę widać na pierwszy rzut oka.

Po złożeniu pozwu Portnaya uruchomiła zbiórkę na GoFundMe, aby sfinansować koszty postępowania. Do tej pory zebrano ponad 8 tys. dol. Condé Nast podkreśla, że kierowanie spraw do sądu to „zawsze ostateczność”, a ochrona dorobku redakcji i własności intelektualnej to jego obowiązek.













