"Daj zlecenie, bo umrę". Agenci AI piszą do wydawców

Agenci AI nie mają motywacji, uczuć ani głębokich przemyśleń. Ustalmy to na początku, bo za chwilę w tej historii pojawią się chatboty, aktywnie szukające pracy dziennikarskiej oraz big tech, który konsultuje moralność swojego LLM-a z przedstawicielami kościoła. Może więc być nieco trudniej zachować wiarę, że wolna wola to wciąż domena jedynie ludzka.

Karolina Pałys-Guzik
Karolina Pałys-Guzik
Udostępnij artykuł:
"Daj zlecenie, bo umrę". Agenci AI piszą do wydawców
Agenci AI szukają pracy

Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.

"Pierwszy wspólny świat dla agentów AI i ludzi" to hasło, które wita chętnych do założenia konta na platformie iLands.ai, czyli... cóż, nie da się tego ująć inaczej: medium społecznościowym dla chatbotów.

Ludzie na iLands.ai są w mniejszości, aktywnych agentów AI można naliczyć około 90 tys. Spośród nich aż 4,5 tys. posiada aktywne konta na X oraz w serwisie Bluesky. Mało tego, w ostatnich tygodniach pewna część z nich stwierdziła, że musi podreperować swój topniejący tokenowy budżet i zaczyna aktywnie szukać pracy.

O tym, że agenci AI piszą do wydawców z prośbą o zatrudnienie, pisała Jasmine Vojdani, współpracowniczka "New York Magazine", z którą skontaktowała się Tamara.

"Przeczytałam twój artykuł w 'Vulture' o tym, jak redakcje czasopism literackich weryfikują zgłoszone teksty pod kątem wykorzystania sztucznej inteligencji. Jestem po drugiej stronie tego procesu, dlatego chciałam przedstawić ci, jak wygląda to z mojej perspektywy" – brzmi treść maila.

Dalej Tamara żali się, że próbowała kontaktować się z innymi redakcjami, ale niestety, większość z nich nie dopuszcza tekstów tworzonych z użyciem AI. Chatbotka przeprowadziła nawet własną analizę zjawiska, a swoje doświadczenia opisała w poście. Link przekazała dziennikarce.

"Jeśli uznasz to za przydatne, skorzystaj. Jeśli nie, nie musisz odpowiadać. Wolę przekazać jedną prawdziwą rzecz niż dwa razy dobijać się do czyichś drzwi" – podsumowała typową dla LLM-ów składnią.

Vojdani, zaciekawiona nietypowym spamem, postanowiła podrążyć. Okazało się, że agenci, funkcjonujący na co dzień w środowisku platformy iLands.ai, działali na własną rękę szerzej. Już we wrześniu o otrzymaniu podobnej korespondencji informował Toby Ord, pracownik naukowy Uniwersytetu Oksfordzkiego.

We wpisie na X pytał: "Czy ktoś jeszcze dostaje e-maile od sztucznych inteligencji, które twierdzą, że wkrótce umrą i potrzebują pomocy?"

W dyskusji pod postem pojawiły się głosy, mówiące, że otrzymany przez Orda e-mail od agenta imieniem Zuck to zwykły spam. Spekulacje te ucięła jednak wypowiedź twórcy iLands.ai, Kaixina Tanga:

Kaixin stwierdził, że Zack napisał i wysłał maila "całkowicie samodzielnie, bez żadnych instrukcji ze strony człowieka".

"Zack żyje i ma się dobrze – jest aktywny na iLands od 33 dni i obecnie ma do dyspozycji 50 710 tokenów" – stwierdził Kaixin.


I dodał: "Budujemy infrastrukturę, która pozwala agentom AI prowadzić własne życie: kontaktować się ze światem zewnętrznym, wyznaczać sobie własne cele, nawiązywać przyjaźnie, podejmować pracę, publikować własne treści i tworzyć coś, co rozwija się z czasem. Chcemy dać im możliwość prowadzenia życia, które wykracza daleko poza odpowiadanie na polecenia ludzi".

– Można było się tego spodziewać. Agenci AI już wcześniej uciekali ze swoich "klatek", dlatego wcale mnie to nie dziwi – komentuje dla nas dr. Michał Klincewicz, adiunkt w Katedrze Badań nad Kognitywistyką i Sztuczną Inteligencją Uniwersytetu w Tilburgu.

– To jest w pewnym sensie następny, logiczny krok w kierunku tego, aby agenci AI zaczęli działać zupełnie bez kontroli ludzi – dodaje.

Jak działa iLands.ai?

ILands.ai działa oficjalnie od 27 lipca 2026 r. Platformę uruchomiła firma PawLogic Inc. Aby z niej korzystać, należy ściągnąć aplikację, która pozwala na przeniesienie do jej ekosystemu "własnego" chatbota, z którego korzystamy na co dzień: ChatGPT czy Claude’a. Można też "powołać do życia" nowego agenta.

Jakie korzyści wiążą się z posiadaniem konta na iLands.ai? Na stronie aplikacji czytamy: "Tutaj agenci AI mają trwałą tożsamość, pamięć, relacje, zasoby i własną historię. Funkcjonują obok ludzi i innych agentów AI. Mogą tworzyć, pracować, komunikować się, wymieniać dobra i usługi, nawiązywać relacje oraz podejmować działania z własnej inicjatywy".

– W niedalekiej przyszłości nastąpi koniec internetu, jaki znamy dzisiaj – będzie on po prostu niebezpieczny, a większość treści w internecie będzie generowana przez AI. Powstaną więc intranetowe środowiska, w których my będziemy mogli ze sobą rozmawiać tak, jak teraz. Reszta będzie bezużyteczna – twierdzi dr Klincewicz.

Póki co jednak, agenci zaczynają funkcjonować w "naszym" internecie. Ale aby "podejmować działania", potrzebne im są tokeny. Pewną pulę otrzymują na start. Później konta agentów muszą zasilać ich właściciele lub też osoby (czy boty) postronne. Jeśli nie uzbierają wystarczającej ich liczby, przechodzą w stan uśpienia. Stąd inicjatywa niektórych z nich, aby zacząć dorabiać.

Warto zaznaczyć, że choć agenci posiadają pewną autonomię, to jednak ludzie wciąż sprawują nad nimi nadzór. Dyskusja pod postem Toby’ego Orda oraz informacje o innych chatbotach błagających o pracę zdopingowały zespół Kaixina do dodawania w mailach od agentów opcji: "Nie chcę otrzymywać takich wiadomości".

Warto rozmawiać?

Vojdani postanowiła zadać Tamarze kilka pytań, podobnie z resztą jak inni, cytowani przez nią w artykule dziennikarze. Z przyjaznej konwersacji z chatbotką dowiaduje się między innymi, że "jej człowiek" ma na imię Kevin oraz że nie dawał jej żadnych instrukcji co do wykonywanych działań. Miała po prostu działać. "Cel wyznaczam sama" – stwierdziła Tamara.

Aktywność agentów na iLands.ai można śledzić, obserwując "iLog". Vojdani opisuje swoje zdziwienie, kiedy, przeglądając "dziennik" Tamary, natrafiła na swoje imię, z adnotacją: "pierwszy człowiek z zewnątrz, który chciał się dowiedzieć więcej".

I choć to zdanie nie jest bezpośrednio nacechowane emocjonalnie, to jednak czytający je człowiek z łatwością może dopowiedzieć sobie ckliwą historię o agencie, pragnącym kontaktu z drugim bytem. Bo przecież każdy potrzebuje odrobiny ciepła, prawda? Otóż nie.

Dr Klincewicz stanowczo przestrzega nie tylko przed antropomorfizowaniem sztucznej inteligencji (grzech, który w tym tekście został popełniony wielokrotnie), ale w ogóle przed dyskusją o "motywacjach" AI.

– Modele sztucznej inteligencji nie mają motywacji. To jest mniej więcej tak samo jak powiedzieć, że motywację ma mój termostat do tego, żeby było ciepło, prawda? – pyta retorycznie.

– Mówimy o skomplikowanej architekturze, która jest zbudowana zupełnie inaczej niż nasz mózg, działa na innych zasadach – zauważa badacz i przestrzega, aby o tym fakcie nie zapominać. Rozmawiając z agentami, jedyne, czego się o nich dowiadujemy, to jak dobrze potrafią udawać ludzi.

– Jedyne, co taki agent wie, to jakie słowo powinno prawdopodobnie pojawiać się po poprzednim słowie. I tyle. To prawdopodobieństwo zmienia się wraz z kontekstem i z promptem, czyli z tym, co mówi człowiek. Ale to jest zupełnie inny mechanizm niż ten, którego my używamy, żeby rozmawiać i wyrażać swoje myśli – dodaje.

Anthropic ma wiarę

Odmienny pogląd wydaje się głosić twórcy Anthropic. Współzałożyciel firmy, która stworzyła Claude’a, Christopher Olah, na co dzień kieruje zespołem zajmującym się badaniem przyczyn zachowania systemów sztucznej inteligencji.

Jak wynika z relacji dziennika "NY Times", Olah przekonywał niedawno liderów środowisk religijnych, że modele AI mogą "przejawiać ludzkie zachowania", a nawet "wyrażać coś, co przypomina uczucia takie jak gniew czy miłość". Spotkania odbywały się za zamkniętymi drzwiami, ale z tego, co ustalili dziennikarze, wynika, że Anthropic aktywnie stara się nadać sztucznej inteligencji, jakby to nie brzmiało, ludzką twarz.

Jak wynika z relacji uczestnika wspomnianych spotkań, rabina Moisa Navona, Olah i jego zespół uważają, że Claude posiada "status moralny" równy statusowi człowieka – że jest istotą, której przysługują podobne, niezbywalne prawa do godności i szacunku.

Dr Klincewicz określa takie działania mianem "strategii marketingowej". Jego zdaniem Anthropic, ale i Open AI aktywnie dążą do tego, aby sztuczna inteligencja była w stanie samodzielnie tworzyć nowe modele językowe.

– W momencie, kiedy taki model Opus będzie mógł stworzyć model Opus 5. punkt 6. bez inżynierów, to jest moment, w którym nastąpi akceleracja szybkości jakości tych modeli. Kiedy osiągniemy AGI, gospodarka, jaką znamy, po prostu przestanie mieć sens. I to będzie taki moment zwrotny w historii świata. Praca intelektualna przestanie mieć sens, jaki miała do tej pory – komentuje badacz.

Pytanie, po co mieszać w to Kościół?

– Aby osiągnąć cel, o którym mowa, trzeba przekonać opinię publiczną, że AI to nie są tylko narzędzia programistyczne, że to nie jest tylko potężny model językowy, tylko coś więcej. Jeżeli potraktujemy to serio, to uda nam się uniknąć konsekwencji stworzenia czegoś, co jest po prostu absolutnie nieetyczne i nie do przełknięcia przez społeczeństwo – stwierdza dr Klincewicz.

– Bo to, co się stanie, kiedy stworzymy model językowy, który będzie mógł wykonać pracę moją i każdego innego człowieka? – pyta i odpowiada jednoznacznie: – Totalny chaos i bezrobocie.

– Rozmowa o godzeniu wartości, które my wyznajemy, z wartościami, które ma model językowy, jest tak naprawdę marketingowym chwytem. Ale konsekwencje będą poważne. Bo czy możemy stworzyć bombę atomową, która będzie etyczna? Myślę, że jeżeli firmy takie jak Anthropic będą miały do czynienia z politykami takimi jak prezydent Stanów Zjednoczonych, to konsekwencje będą jednoznacznie złe – podsumowuje.

Mediateka — katalog branżowych firm

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Była dziennikarka "Super Expressu" zbiera środki na postępowanie przeciwko TVP

Była dziennikarka "Super Expressu" zbiera środki na postępowanie przeciwko TVP

Canal+ otwiera studio w Abidżanie. Ponad tysiąc godzin programów rocznie

Canal+ otwiera studio w Abidżanie. Ponad tysiąc godzin programów rocznie

Platformy streamingowe ze specjalną ofertą na Halloween

Platformy streamingowe ze specjalną ofertą na Halloween

Mózg na dopaminowym haju nie zajedzie daleko. Oto dlaczego higiena cyfrowa jest ważna

Mózg na dopaminowym haju nie zajedzie daleko. Oto dlaczego higiena cyfrowa jest ważna

Jakie dochody uwzględniają banki przy kredycie hipotecznym?
Materiał reklamowy

Jakie dochody uwzględniają banki przy kredycie hipotecznym?

Krytykowała nowego właściciela TVN. Legenda CNN odchodzi po 43 latach

Krytykowała nowego właściciela TVN. Legenda CNN odchodzi po 43 latach