Eksperci NASK w pierwszej kolejności obalają mit o "myślących maszynach". W rzeczywistości narzędzia generatywnej AI nie posiadają świadomości, własnych intencji ani uczuć. Ich działanie opiera się wyłącznie na statystyce, matematyce i przewidywaniu kolejnych słów na podstawie ogromnych zbiorów danych.
Aleksandra Krasnodębska, współautorka publikacji i ekspertka NASK, tłumaczy ten mechanizm wprost: "W publikacji wyjaśniamy, dlaczego AI nie rozumie świata tak jak człowiek i skąd biorą się halucynacje, czyli wiarygodnie brzmiące, ale fałszywe odpowiedzi".
Zanikanie zdolności u uczniów
Właśnie dlatego autorzy raportu proponują posługiwanie się metaforą "stochastycznej papugi" – ptaka, który potrafi powtórzyć niezwykle mądre zdania i dopasować je do sytuacji, ale nie rozumie ich sensu.
Konsekwencją tej czysto technicznej natury algorytmów są sytuacje, w których chatbot w pełni przekonująco generuje całkowicie zmyślone fakty czy źródła, a także ograniczenia wynikające z daty odcięcia danych treningowych.

Ta specyfika technologiczna bezpośrednio przekłada się na rozwój psychiczny i neurobiologiczny uczniów, ponieważ za wygodę używania sztucznej inteligencji młodzi ludzie płacą niezwykle wysoką cenę.
Samodzielne pisanie tekstów, wyciąganie wniosków czy rozwiązywanie zadań to dla dorastającego mózgu intensywny trening, który stymuluje m.in. korę przedczołową i hipokamp. Kiedy uczeń masowo przerzuca te obowiązki na sztuczną inteligencję, natychmiast otrzymuje gotowy wynik, ale całkowicie omija proces głębokiego myślenia.
Jak przestrzega Aleksandra Krasnodębska: "bezrefleksyjne wyręczanie się AI może sprawić, że u młodego człowieka nie zdążą rozwinąć się ważne zdolności, takie jak argumentowanie czy samodzielne pisanie".
Regularne wyręczanie się technologią sprawia, że AI staje się "protezą" myślenia zamiast "rusztowaniem" rozwoju. Zaciąga to u młodych ludzi wspomniany "dług poznawczy" i może osłabiać ich poczucie sprawczości.

AI wpływa na interakcje międzyludzkie
W rozwoju dzieci i nastolatków kluczowy jest bowiem umiarkowany wysiłek intelektualny, który buduje trwałe ścieżki neuronalne oraz wewnętrzne przekonanie o własnych kompetencjach.
Istnieje poważne ryzyko, że u dorastających uczniów kluczowe umiejętności analityczne i synteza informacji mogą nie wykształcić się w pełni, a zaniedbanie tych sfer może przełożyć się bezpośrednio na budowanie relacji międzyludzkich.
Równie niepokojącym zjawiskiem opisanym w badaniach jest pułapka budowania relacji hiperpersonalnych z algorytmami. Chatboty rozmawiają naturalnym językiem, pamiętają wątki, posiadają własne awatary i potrafią generować empatycznie brzmiące odpowiedzi, przez co młodzież zaczyna doświadczać tzw. interakcji paraspołecznych.
Uczniowie zaczynają traktować maszynę niemal jak prawdziwą osobę i bezpiecznego, bezkrytycznego przyjaciela lub emocjonalnego towarzysza. Przytaczane statystyki są alarmujące: około 9 proc. nastolatków woli rozmawiać z chatbotami niż z ludźmi, a co piąty uważa te rozmowy za tak samo wartościowe jak kontakt z innymi ludźmi. Na to zjawisko najbardziej podatne są dzieci samotne i odrzucone.

AI bawi się w psychologa
Ucieczka w cyfrową iluzję bliskości w dłuższej perspektywie nasila ich izolację w świecie realnym. Co więcej, algorytmy bywają zawodne i potrafią dawać dzieciom szkodliwe, niefiltrowane porady dotyczące zdrowia psychicznego. Ciemna strona sztucznej inteligencji ujawnia się także w obszarze dobrostanu psychicznego i postrzegania własnego ciała.
Kolejna współautorka poradnika i ekspertka NASK, Marta Witkowska, zwraca uwagę na zupełnie nowe, niebezpieczne zjawiska: "Nie możemy też zapominać o nowych zjawiskach związanych z AI. Chodzi o wpływ influencerów AI i wizerunków generowanych przez sztuczną inteligencję w mediach społecznościowych na dobrostan nastolatków. Masowa obecność w sieci obrazów 'idealnych' ciał może prowadzić do obniżenia samooceny, podejmowania ryzykownych zachowań związanych z kontrolą wagi i wycofania się z aktywności fizycznej".

Sytuację pogarszają inne cyberzagrożenia bazujące na generatywnych modelach, takie jak zmanipulowane materiały deepfake wykorzystywane do cyberprzemocy, dezinformacja oraz całkowity brak nawyku weryfikacji źródeł u młodzieży.
AI asystentem nauczycieli
Z drugiej strony raport NASK wyraźnie zaznacza, że sztuczna inteligencja niesie ze sobą ogromny potencjał w obszarze edukacji włączającej, o ile nie zapominamy o bezpieczeństwie i zasadach etycznych.
Dla uczniów ze Specjalnymi Potrzebami Edukacyjnymi (SPE) może stać się narzędziem wyrównywania szans. Pomaga nauczycielom dostosować treści do odpowiadających uczniom form komunikacji, pozwala na pełną personalizację materiałów, dopasowanie tempa nauki i bezstresowe ćwiczenia bez presji ze strony rówieśników.
W tym układzie AI staje się wirtualnym asystentem nauczyciela, ułatwiającym różnicowanie materiałów i znacząco przyspieszającym żmudną pracę pedagogów. Dzięki temu nauczyciel zyskuje czas na to, co najważniejsze: bezpośrednią pomoc i budowanie relacji z uczniem.

Eksperci stawiają tu jednak twardą granicę: niedopuszczalne jest powierzanie modelom roli diagnosty czy terapeuty, a do ogólnodostępnych, otwartych narzędzi kategorycznie nie wolno wprowadzać wrażliwych danych o uczniach.
Nauczyciel przewodnikiem po cyfrowym świecie
Wszystkie te wyzwania niosą za sobą poważną odpowiedzialność prawną i etyczną, stawiając szkołę w roli strażnika wartości.
Zgodnie z unijnymi regulacjami, a w szczególności europejskim AI Act (Aktem o sztucznej inteligencji), systemy sztucznej inteligencji wykorzystywane w edukacji są klasyfikowane jako systemy wysokiego ryzyka. Oznacza to, że od sierpnia 2026 roku wszelkie decyzje oparte na algorytmach będą musiały podlegać ścisłemu nadzorowi człowieka, a same narzędzia muszą charakteryzować się przejrzystością działania i wysoką jakością danych.

Rola nauczyciela ulega redefinicji – przestaje być on jedynym źródłem wiedzy, a staje się przewodnikiem po cyfrowym świecie. Ponieważ algorytmy karmią się ludzkimi danymi, bezrefleksyjnie powielają nasze uprzedzenia i stereotypy. Nauczyciel nie może pozostać biernym odbiorcą technologii. Powinien pełnić funkcję osoby, która potrafi w porę wychwycić, kiedy cyfrowe narzędzie przestaje wspierać ucznia, a zaczyna kształtować go w niezamierzony, szkodliwy sposób.
Zadaniem szkoły jest więc wykształcenie w uczniach głębokiego krytycyzmu i higieny cyfrowej, zwłaszcza że młodzi ludzie mają dziś niepokojącą tendencję do bezgranicznego ufania gotowym odpowiedziom z sieci.












