Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych potwierdziło w środę, 29 lipca, wydanie nakazu deportacji rosyjskiej dziennikarki Xenii Fedorovej. Jak poinformowali przedstawiciele kanału France 24, do czasu rozpatrzenia sprawy została ona objęta aresztem domowym i ma codziennie zgłaszać się na komisariat. Jej prawnik cytowany przez Reuters zapowiedział natychmiastowe zaskarżenie decyzji. Oznacza to, że dziennikarka nie została jeszcze fizycznie wydalona z Francji.
W ministerialnym nakazie stwierdzono, że zachowanie Fedorovej narusza podstawowe interesy państwa, a jej dalsza obecność we Francji stanowi "szczególnie poważne i aktualne zagrożenie dla porządku publicznego". Według francuskich władz dziennikarka pełni funkcję przekaźnika kampanii dezinformacyjnych kierowanych przez rosyjskie władze, których celem ma być osłabianie zaufania Francuzów do instytucji państwa i destabilizowanie debaty publicznej.

Z RT France do mediów Canal+
45-letnia Xenia Fedorova kierowała francuskim oddziałem rosyjskiej państwowej telewizji RT, wcześniej działającej pod nazwą Russia Today. Unia Europejska zakazała rozpowszechniania programów RT i Sputnika w 2022 roku, po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Bruksela uznała te media za narzędzia wykorzystywane przez Kreml do szerzenia dezinformacji. RT France zakończyła działalność w następnym roku.
Fedorova pozostała jednak we Francji. W 2024 roku otrzymała dziesięcioletni dokument pobytowy, co w ostatnich miesiącach wywołało pytania o sposób działania francuskiej administracji. Minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot określił ją wcześniej jako propagandystkę przekazującą dezinformację Kremla.
Była szefowa RT France zaczęła pojawiać się w mediach związanych z konserwatywnym miliarderem Vincentem Bolloré. Regularnie występuje jako komentatorka w informacyjnej stacji CNews należącej do Grupy Canal+, współpracuje z radiem Europe 1 oraz pisze dla tygodnika "JDNews". Według francuskich mediów jest zatrudniona na stałe przez grupy Canal+ i Lagardère.

Jak informuje "Le Monde", w swoich wystąpieniach Fedorova przekonywała m.in., że to Zachód zdecydował o przedłużaniu wojny w Ukrainie, a Europa zmierza do konfliktu z Rosją. Krytycy zarzucają jej powtarzanie tez zgodnych z przekazem rosyjskich władz. Sama dziennikarka odrzuca oskarżenia o otrzymywanie instrukcji z Kremla i przedstawia się jako obrończyni pluralizmu oraz wolności słowa.
Canal+ broni dziennikarki
Grupy Canal+ i Lagardère oświadczyły, że są zszokowane decyzją francuskich władz i udzielą Fedorovej pełnego wsparcia. Ich zdaniem uniemożliwienie jej udziału w debacie publicznej stanowiłoby poważne naruszenie wolności słowa i pluralizmu opinii.
Właściciele mediów podkreślili, że odbiorcy i kierownictwo stacji nie muszą podzielać wszystkich poglądów dziennikarki, ale kontrowersyjne stanowiska również powinny móc pojawiać się w demokratycznej debacie.

Sprawa Fedorovej może stać się kolejnym polem konfliktu między francuskimi władzami a mediami kontrolowanymi przez środowisko Vincenta Bolloré. Przeciwnicy biznesmena od dawna zarzucają jego stacjom promowanie prawicowych i skrajnie prawicowych narracji. Bolloré odrzuca te oskarżenia, przekonując, że jego media poruszają tematy pomijane przez konkurencję.
CNews z kolejną wysoką karą
Nakaz deportacji komentatorki został ogłoszony w dniu, w którym CNews otrzymał kolejną karę od francuskiego regulatora rynku medialnego Arcom. Stacja ma zapłacić 200 tys. euro za wypowiedzi wyemitowane w dwóch wydaniach programu "100 proc. Politique" w 2025 roku.
Jedna z analizowanych dyskusji dotyczyła zamieszek po zwycięstwie Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów. Uczestnicy programu wiązali przemoc z imigracją i przedstawiali wydarzenia jako konflikt cywilizacyjny. W innym wydaniu audycji komentator mówił o "wielkim zastąpieniu" ludności i wypieraniu Francuzów z niektórych dzielnic. Arcom uznał, że wypowiedzi miały charakter stygmatyzujący, nie zostały odpowiednio skonfrontowane z innymi opiniami i mogły zachęcać do nienawiści lub dyskryminacji.

To kolejna odsłona długiego sporu CNews z regulatorem. Jak opisywał portal Wirtualnemedia.pl, w czerwcu Arcom upomniał stację po przeanalizowaniu 168 godzin jej głównych programów informacyjnych i publicystycznych.
Regulator stwierdził trwałą przewagę jednego nurtu interpretowania wydarzeń, krytycznego wobec francuskiego rządu i Unii Europejskiej oraz koncentrującego się na zagrożeniach związanych z imigracją i islamem. Odmienne stanowiska miały być marginalizowane, podważane lub przedstawiane w karykaturalny sposób.
CNews odrzucił zarzuty braku pluralizmu i zapowiedział możliwość skierowania sprawy do francuskiej Rady Stanu, a następnie do sądów europejskich. Nadawca powołuje się na wolność mediów i prawo do prowadzenia debat odbiegających od przekazu innych francuskich stacji.
Ponad 20 interwencji regulatora
Arcom i jego poprzednik wielokrotnie interweniowali w sprawie programów CNews. Kary dotyczyły m.in. określenia Algierczyków i Palestyńczyków mianem "dzikusów", przedstawienia aborcji jako morderstwa bez zaprezentowania stanowiska przeciwnego, hasła "imigracja zabija" oraz podawania w wątpliwość zmian klimatycznych.

Kary nakładano również za wypowiedzi Érica Zemmoura. Były publicysta stacji, a następnie kandydat w wyborach prezydenckich, nazywał młodych migrantów pozostających bez opieki złodziejami, mordercami i gwałcicielami. Łącznie CNews był w ostatnich latach upominany lub karany przez regulatora ponad 20 razy.











