Film wygenerowany przez sztuczną inteligencję i opublikowany przez Jabłonskiego na prowadzonym przez niego profilu na Instagramie – Sztuczna Polska – nawiązuje do drugiej części kampanii Polskiej Organizacji Turystycznej. Wcześniej, 22 sierpnia opublikował on również wideo, bazujące na części pierwszej.
W przeciwieństwie do kampanii POT, która spotkała się z chłodnym przyjęciem, produkcje Jabłoskiego są przez internautów chwalone. Mają to, czego brakuje spotom z Lewandowskim, Eisenbergiem, Rubik i Wałęsą: pomysł, poczucie humoru i dystans do prezentowanego tematu.

W filmie stworzonym przez Jabłońskiego Kopernik ląduje na plaży na paralotni, ujeżdża bizona, wpatruje się w gwiazdy, siedząc na brzegu jednego z mazurskich jezior, a na koniec, pogryzając gofry z bitą śmietaną, flirtuje z damą – tą od łasiczki.
"Tak powinna wyglądać promocja Polski, a nie jakaś tam chlebowość" – czytamy w komentarzach. "To Pan powinien robić spoty reklamowe dla Polski" – twierdzi inna internautka, na co Jabłoński odpowiada: "Wolę to robić w ramach wolontariatu, za darmo. Za duża presja społeczna".
Nam mówi: – Jak najbardziej szanuję tradycyjne metody, nie chcę się znęcać nad spotem, wypuszczonym przez Polską Organizację Turystyczną. Uważam wręcz, że jest on zrobiony poprawnie – stwierdza.
Jeden człowiek, trzy wieczory
Kampania POT kosztowała 7 milionów zł. Jacek Jabłonski zrobił swój spot za zdecydowanie mniej.

– Koszty osobowe to jeden niewyspany człowiek. Film powstaje w trzy wieczory – przyznaje twórca Sztucznej Polski. Do kosztorysu należy dodać jeszcze subskrypcję Seadance 2,5 – narzędzia, z którego korzysta Jablonski, czyli około 300 zł miesięcznie.
Twórca przyznaje, że w pewnych momentach jego filmom nieco brakuje: – Widać, że gdzieś tam Kopernikowi skrzywiła się luneta, wygięła się w nienaturalny sposób i wygląda na plastikową. Te modele wciąż się gubią, więc czasem trzeba wygenerować kilka takich filmów, z których potem składa się cały materiał – tłumaczy.
Jacek Jabłonski jest projektantem graficznym w jednym z dużych portali internetowych, gdzie zajmuje się reklamą. Sztuczną Polskę tworzy po godzinach, mniej więcej od marca 2023 roku. Profil obserwuje 124 tys. osób. Najpopularniejsze produkcje zbierają po kilkadziesiąt tysięcy polubień.

– To są zarwane wieczory, ale ten czas zwraca mi się w postaci rozwoju, który zyskuję. Sztuczna inteligencja rozwija się w szalonym tempie – cały czas pojawiają się nowe modele, nowe narzędzia. Mój zawód bardzo się w związku z tym zmienił – teraz wymaga znajomości i obsługi AI. I znalazłem sobie taki sposób, że prowadzę ten profil dla zabawy, a jednocześnie dokształcam się. Więc zamiast kupować kursy, testuję narzędzia AI. A przy okazji wychodzą mi takie zabawne koncepcje – opowiada Jabłoński i dodaje, że sztuczna inteligencja generuje obrazy, ale scenariusze pisze i wymyśla sam.
Pytany o spot POT, zaznacza, że jego produkcja nie powstała po to, aby wbić komukolwiek szpilę albo udowodnić, że "można lepiej".
– Gdyby wziąć te moje koncepcje i zrobić je tradycyjnymi metodami, też pewnie pojawiłaby się olbrzymia krytyka – zauważa.

I dodaje: – Twórcy spotu poszli w bezpieczne scenariusze i w bezpieczne koncepcje. Wzięli coś, co teoretycznie powinno zagrać: mamy Lewandowskiego, Kopernika, Chopina – bezpieczne tematy. Ale okazało się, że to tak naprawdę wcale bezpieczne nie było.
Jabłoński sugeruje, że AI jeszcze przez jakiś czas nie będzie w stanie zrobić dobrej reklamy. Ale – jego zdaniem – to się zmieni.
– AI zjada branżę reklamową: powstają briefy tworzone przez AI, które będą się przekładać na koncepcje tworzone przez AI i zrobi się bałagan. Jestem za tym, aby za sprawami kreatywnymi stało jednak human intelligence – komentuje.
Pozytywnym scenariuszem, jaki – zdaniem Jabłońskiego – mógłby się w najbliższych latach rozegrać, byłoby wykorzystanie AI w taki sposób, aby każdy z nas mógł otrzymać idealną wersję reklamy:
– Może dzięki AI każdy będzie mógł stworzyć własny spot i każdy dostanie taki, który wpasuje się w jego poczucie humoru, estetykę? Taką mam nadzieję – stwierdza.












