Były ordynator ze Szpitala Południowego dr Emil Jędrzejewski był w środę przesłuchiwany w warszawskiej prokuraturze okręgowej w związku z informacjami, które we wtorek wieczorem przedstawił w wywiadzie w Kanale Zero. Lekarz stwierdził m.in., że na SOR tej placówki procedury medyczne były wykonywane wadliwie, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań. W niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.
Jak informowaliśmy w Wirtualnemedia.pl, po wywiadzie pełnomocnik Dawida Kacprzyka mecenas Jacek Dubois zagroził byłemu ordynatorowi procesem.
W trakcie przesłuchania prokuratorzy poinformowali Jędrzejewskiego, że w związku z informacjami przekazanymi w wywiadzie konieczne jest zabezpieczenie telefonu świadka, na którym jest zarejestrowana wiadomość, którą przesyłał, informująca o zaniedbaniach o różnych nieprawidłowościach w szpitalu – przekazał dziennikarzom rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.

– Byliśmy przygotowani na procesowe zatrzymanie tego telefonu, jak również jego zabezpieczenie. Świadek oświadczył, że telefon, który ma przy sobie, to nie jest ten telefon, na którym znajdują się posiadane przez niego informacje, między innymi wiadomości – powiedział prok. Skiba.
Zaznaczył, że przesłuchanie zakończyło się wyznaczeniem nowego terminu przesłuchania, na który świadek został zobowiązany do przybycia z pełnomocnikiem i złożenia zeznań w tej sprawie. – Świadek ma dostarczyć również w celach dowodowych ten telefon, na którym znajdują się niezbędne informacje – dodał.
Termin kolejnego przesłuchania został wyznaczony na godz. 9. w poniedziałek.
Prokuratura: b. ordynator ze Szpitala Południowego nie chciał zeznawać bez pełnomocnika
B. ordynator ze Szpitala Południowego Emil Jędrzejewski zakomunikował, że nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika, którego nie udało mu się do chwili obecnej ustanowić — poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Jędrzejewski był w środę przesłuchiwany w warszawskiej prokuraturze okręgowej po informacjach, które we wtorek wieczorem przedstawił w wywiadzie w Kanale Zero. Stwierdził tam m.in., że na SOR-ze tej placówki procedury medyczne były wykonywane wadliwie. W wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.
– Świadek zakomunikował, że nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika. Poinformował, iż nie udało mu się do chwili obecnej ustanowić pełnomocnika. Złożył krótkie oświadczenie w zakresie niemożności zeznawania w dniu dzisiejszym i wnosił o odroczenie terminu przesłuchania – powiedział prok. Skiba.
Prokuratorzy poinformowali Jędrzejewskiego, że nie jest to możliwe, gdyż świadek ma istotne informacje dotyczące dwóch toczących się postępowań, co komunikował we wtorek wieczorem, w nagraniu jednego z programów telewizyjnych.

– Świadek przedłożył do protokołu notatkę zawierającą nazwiska osób pokrzywdzonych. Chodzi o dwie osoby wraz z numerami PESEL tych osób. I stwierdził, iż jego wiedza dotyczy tych dwóch osób, które zostały wskazane na przedłożonej do protokołu kartce – zaznaczył rzecznik prokuratury.
Następnie prokuratorzy zadali świadkowi kilkadziesiąt pytań dotyczących postępowania, które jest prowadzone w tutejszej prokuraturze. — Świadek każde z pytań skwitował milczeniem — dodał.
Prok. Skiba przekazał również, że po analizie wszelkich spraw prowadzonych w warszawskiej prokuraturze okręgowej oraz prokuraturach rejonowych, ze szczególnym uwzględnieniem Prokuratury Rejonowej Warszawa Ursynów ustalono, że od początku 2023 r. do dzisiaj zarejestrowano w sumie 32 postępowania dotyczące różnych przestępstw, do których miało dojść na terenie Szpitala Południowego.

– To są nie tylko kwestie dotyczące zaniedbań, które mogły skutkować śmiercią, ale są to również kwestie dotyczące przywłaszczeń mienia, naruszenia nietykalności cielesnej lekarza, pielęgniarki, znieważenia, gróźb, kradzieży — wyjaśnił rzecznik prokuratury. Sprecyzował, że 12 postępowań dotyczyło zgonów na terenie szpitala. Dziewięć z nich zostało zainicjowanych zawiadomieniem szpitala, jedno zawiadomieniem lekarza.
– Jedno z tych postępowań jest w dalszym ciągu prowadzone. Dotyczy ono zgonu pacjenta, którego zwłoki zostały ujawnione w toalecie – wyjaśnił prok. Skiba, dodając, że to sprawa, którą dzisiaj na kartce zgłosił dr Jędrzejewski.
Druga osoba, którą wskazał na kartce, nie została odnotowana w prokuraturze warszawskiej. Rzecznik podkreślił, że po analizie postępowań dotyczących zgonów na SOR-ze w Szpitalu Południowym, w żadnym nie pojawia się osoba Dawida Kacprzyka.

- Jesteśmy zawiedzeni tym, że nie uzyskaliśmy dziś odpowiedzi na zasadnicze pytania w tej sprawie. Jej wydźwięk medialny (...) wskazywać może na to, że mamy do czynienia z jedną z poważniejszych spraw dotyczących polskiej służby zdrowia od czasu sprawy łódzkich "łowców skór". Natomiast nic na dzień dzisiejszy procesowo na to nie wskazuje — podkreślił prok. Skiba.
Zaznaczył, że konieczne będzie zabezpieczenie, zgromadzenie bardzo dużej dokumentacji. - Dziwi nas, że do chwili obecnej nikt nie przedstawił nam żadnych dowodów w swoich zawiadomieniach, które wskazywałyby na konkretne zaniechania skutkujące ewentualnymi negatywnymi konsekwencjami dla zdrowia życia pacjentów. Jak na razie dostaliśmy tylko dwa nazwiska, z których jedno jest nam znane i jest przedmiotem postępowania — dodał.
Podkreślił, że we wtorek postępowania zostały przekazane do Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Wywiad z Emilem Jędrzejewskim miał związek z publikacją portalu zero.pl z 15 czerwca, z której wynika, że Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku w placówkach medycznych 1,6 mln zł. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
W sprawie Szpitala Południowego w poniedziałek wszczęte zostały dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego; chodzi m.in. o naruszenia zasad triażu przy klasyfikacji pacjentów SOR.

Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej. Dawid Kacprzyk w zeszły poniedziałek zrezygnował z członkostwa w KO, a w czwartek z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania.
Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Nową prezeską zarządu placówki została Aneta Gomółka-Siembora.
Trwają kontrole w szpitalach prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP. Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu oraz konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie kontroli w SOR-ach Warszawskiego Szpitala Południowego i Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

Według doniesień medialnych Kacprzyk pracował również w Szpitalu Bródnowskim, gdzie w ciągu zaledwie 125 dni miał przepracować 732 godziny. Tylko w marcu miało to być ponad 290 godzin.
Źródło części tekstu: PAP











