W weekend mnóstwo krytyki spadło na Marię Wiernikowską i Kanał Zero za relację z podróży dziennikarki do Królewca. W materiale pokazano, jak reporterka dociera autokarem do Królewca, a tam rozmawia z napotkanymi osobami, m.in. sprzedawcami i klientem na targu, kobietą w autobusie oraz żołnierzem, który walczył na Ukrainie.
U nas relację negatywnie oceniło nie tylko wielu dziennikarzy i specjalistów od tematyki wschodniej, lecz także przedstawiciele rządu. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk stwierdził na platformie X, że w pełni zgadza się z wpisem aktywisty Mateusza Wodzińskiego, od początku wojny organizującego i dostarczającego pomoc dla strony ukraińskiej, że rozmowa Marii Wiernikowskiej z rosyjskim żołnierzem to "haniebne chwile polskiego dziennikarstwa".

Rosyjscy dziennikarze bronią Wiernikowskiej
Z zupełnie innym odbiorem materiały spotkał się w oficjalnych mediach rosyjskich. Jak zauważył na X publicysta Piotr Leski, w serwisie Sumy-news.ru relacji Wiernikowskiej bronił politolog Władimir Korniłow, jeden z czołowych rosyjskich propagandystów.
– Niektórzy przedstawiciele polskiej opinii publicznej i polityki systematycznie pracują nad "zniknięciem" Rosji – musimy udawać, że ten kraj nie istnieje w żadnej innej postaci, jak tylko jako zagrożenie dla Polski. Że nie mieszkają tam zwykli ludzie, że nie ma życia kulturalnego, handlu, biznesu. To jak Mordor, gdzie produkuje się tylko orki – stwierdził.
– Brawo dla pani Wiernikowskiej za to, że się temu sprzeciwiła. Dehumanizacja całego narodu to wyjątkowo odrażająca praktyka – dodał.
Skrytykował przy tym, że przedstawiciele polskich władz negatywnie ocenili jej reportaż.

Bez ujęcia z "rosyjskim Krymem"
W początkowej części materiału Marii Wiernikowskiej pojawia się mapa środkowej i wschodniej części Europy, na której Krym oznaczono jako część Rosji, a Mołdawię jako należącą do Ukrainy.
Z oburzeniem zareagowała na to w niedzielę ambasada Ukrainy w Polsce. – Prezentowana przez @OficjalneZero autorska mapa Europy jest niezgodna z prawem międzynarodowym. Przypominamy, że Krym jest integralną częścią Ukrainy, w jej międzynarodowo uznanych granicach. Takie stanowisko konsekwentnie zajmuje również Rzeczpospolita Polska, opierając się na zasadach prawa międzynarodowego oraz poszanowania integralności terytorialnej państw – podkreśliła.
– Granice państw nie są kwestią "opinii" ani próbą przypodobania się komukolwiek, lecz jednoznacznym faktem prawnym. Wzywamy do wprowadzenia stosownych korekt – dodała.

Ukraińscy dyplomaci zadali też pytania sugerujące, że ich zdaniem relacja Marii Wiernikowskiej wpisuje się w propagandę Rosji. – Pojawia się jednak pytanie: jaki jest cel tworzenia takiego materiału informacyjnego w Polsce, który służy interesom rosyjskiej propagandy? Czy taki materiał powstaje w interesie Polaków, czy jest zamiarem "zrozumieć i usprawiedliwić" rosyjskich zbrodniarzy? – zapytali.
Kanał Zero milczy, ale poprawia
Przedstawiciele Kanału Zero nie odnieśli się do stanowiska ambasady ani wpisów internautów wskazujących błędy w oznaczeniu Krymu i Mołdawii na mapie.
Owe błędy zostały już natomiast skorygowane. Z materiału wycięto ułamek sekundy, w którym pokazywano mapę w najszerszym kadrze. Teraz widoczna jest tylko jej część bez Krymu i Mołdawii (w poniższym wideo cięcie widać w 2. minucie i 23. sekundzie).

Materiał Marii Wiernikowskiej w poniedziałek o godz. 12 miał 324 tys. odtworzeń.













