Eksperci krytykują prezydenta. Za weto do przepisów ws. treści w internecie

Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i niektórych innych ustaw, mającą wdrożyć do polskiego porządku prawnego unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). – Absurdalne jest to, że dziś nie mamy – i w wyniku prezydenckiego weta jak na razie nie będziemy mieli – szybkiej i skutecznej ścieżki odwoławczej od cenzorskich decyzji wielkich platform internetowych takich jak TikTok, X czy YouTube – komentuje Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon.

Tomasz Wojtas
Tomasz Wojtas
Udostępnij artykuł:
Eksperci krytykują prezydenta. Za weto do przepisów ws. treści w internecie
Karol Nawrocki i Katarzyna Szymielewicz

Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i niektórych innych ustaw została uchwalona przez parlament pod koniec ub.r. Podkreślono, że przepisy regulują legalność treści w internecie i dają obywatelom nowe narzędzia do dialogu z platformami cyfrowymi np. w kwestii usuwanych stamtąd stron, materiałów czy blokowanych nagle profili.

Zgodnie z nowelizacją nadzór nad przepisami DSA w Polsce sprawować będzie prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) – w większości przypadków, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) – w zakresie platform wideo, a także prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – w zakresie platform handlowych oraz innych spraw dotyczących ochrony konsumentów.

Jak już informowaliśmy, w piątek prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację. Uzasadnił, że nie zgadza się na to, by urzędnicy podejmowali decyzje o blokadzie treści w internecie.

– Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w Internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella "Rok 1984". Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli. Jeśli władza decyduje, co jest "prawdą", co "dezinformacją", kto może mówić, a kto nie, wolność znika krok po kroku – pod pozornymi szczytnymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych – przekonywał prezydent.

"To weto polityczne"

Z tą argumentacją nie zgadza się Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon zajmującej się problematyką praw człowieka i nowych technologii. – To weto polityczne, nie merytoryczne. Naprawdę nie rozumiem argumentacji Prezydenta. Absurdalne jest to, że dziś nie mamy – i w wyniku prezydenckiego weta jak na razie nie będziemy mieli – szybkiej i skutecznej ścieżki odwoławczej od cenzorskich decyzji wielkich platform internetowych takich jak TikTok, X czy YouTube – tłumaczy Szymielewicz.

Absurdem jest, że nie możemy się w Polsce poskarżyć się na tak rażące naruszenia prawa, jak to, że wielkie platformy wpuszczają nawet 10-latki, a algorytmy zoptymalizowane na klikalność serwują im treści drastyczne, pornografię i instruktaże prowadzące do samookaleczeń czy zaburzeń odżywiania – dodaje.

Na początku stycznia z inicjatywy Fundacji Panoptykon 132 ekspertek i ekspertów zaapelowało w liście do prezydentowej Marty Nawrockiej o poparcie nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Podkreślali, że przygotowane przepisy dają realne narzędzia ochrony dzieci w internecie.

Podobnie jak Katarzyna Szymielewicz decyzję prezydenta ocenia jeden z sygnatariuszy tego apelu dr Konrad Ciesiołkiewicz, wiceprzewodniczący państwowej komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu osób poniżej 15 lat. – Uważam, że prezydenckie weto to decyzja fatalna nie tylko dla bezpieczeństwa osób małoletnich, ale także dla autonomii wszystkich użytkowników i użytkowniczek usług internetowych. Pozbawia ich ochrony przed przemocą instytucjonalną, z jaką mamy obecnie do czynienia w przestrzeni cyfrowej – komentuje.

– To już trzecie, po reformie edukacji i usprawnianiu ustawy Lex Kamilek, weto wobec ustaw odnoszących się do budowania przyjaznych i bezpieczniejszych warunków życia i rozwoju – przypomina Ciesiołkiewicz.

W komunikacie Fundacji Panoptykon wyliczono, że na podstawie nowelizacji możliwe byłoby wnoszenie skarg na wielkie platformy do polskiego urzędu (np. na to, że masowo wpuszczają dzieci poniżej 13., a nawet 10. roku życia), zablokowania treści naruszających kodeks karny (np. obrazów seksualnego wykorzystywania dzieci czy deepfejków z udziałem dzieci w trakcie czynności seksualnych) oraz szybkiego odblokowywania kont, które zostały niesłusznie zablokowane przez platformy.

– A przecież to ostatnie rozwiązanie przyjęto w parlamencie ponad politycznymi podziałami. Czy Prezydent ma w szufladzie lepszy kompromis? – pyta Katarzyna Szymielewicz.

Co po wecie prezydenta z DSA?

Fundacja przekazała treść odpowiedzi Marty Nawrockiego na skierowany do niej apel. – Wierzę, że pełna ochrona dzieci w Internecie wymaga wielopoziomowych działań: odpowiedzialnych regulacji prawnych, konsekwentnego egzekwowania obowiązków przez platformy internetowe – niezależnie od ich skali – a także długofalowej pracy edukacyjnej i społecznej – stwierdziła żona prezydenta.

– Szczególna odpowiedzialność spoczywa przy tym na właścicielach oraz operatorach platform społecznościowych, którzy projektują środowisko cyfrowe, algorytmy rekomendujące treści oraz mechanizmy moderacji, a tym samym mają realny wpływ na to, czy w tej przestrzeni rozpowszechniane są treści skrajnie szkodliwe, w tym związane z pornografią, zaburzeniami odżywiania czy zachowaniami suicydalnymi. Funkcjonowanie w przestrzeni cyfrowej powinno wiązać się nie tylko z osiąganiem korzyści ekonomicznych, lecz również z realną odpowiedzialnością za skutki prowadzonych tam działań – dodała.

Politycy obozu rządzącego nie sugerowali jak dotąd, że podejmą próbę uchylenia weta prezydenckiego, do czego potrzeba poparcia przez minimum 276 posłów, czyli 60 proc. wszystkich. – W dzisiejszym (czyli z minionego piątku – przyp.) komunikacie Prezydenta oraz odpowiedzi Pierwszej Damy na nasz apel wybrzmiało, że samo wdrożenie DSA w Polsce jest potrzebne, a problemy, z którymi mierzymy się w Internecie, wymagają pilnej reakcji państwa. Tu widzę pole do współpracy – komentuje Katarzyna Szymielewicz.

– Dostrzegamy też gotowość szybkich działań – Prezydent wspomniał o dwóch miesiącach na przygotowanie lepszych przepisów. Mam nadzieję, że Prezydent ma dobry plan na wypracowanie politycznego kompromisu i wypełnienie luki po projekcie, który dziś wyrzucił do kosza – dodaje.

Równocześnie Fundacja Panoptykon ostrzega, że dalsze niewdrażanie DSA do polskiego porządku prawnego grozi nałożeniem na nasz kraj grzywny. Przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej toczy się już postępowanie w tej sprawie.

We wrześniu 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł już, że Polska musi zapłacić 8,3 mln euro kary za spóźnione wdrożenie innej dyrektywy – o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym (DSM). Skargę na nasz kraj do TSUE skierowała Komisja Europejska.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Podwyżki opłat za Netfliksa na celowniku UOKiK. Sprawdziliśmy, co dzieje się ze sprawą

Podwyżki opłat za Netfliksa na celowniku UOKiK. Sprawdziliśmy, co dzieje się ze sprawą

Kubicka kontra Pudelek: sąd zabezpiecza ponad setkę artykułów, Wirtualna Polska odpowiada

Kubicka kontra Pudelek: sąd zabezpiecza ponad setkę artykułów, Wirtualna Polska odpowiada

Netflix bije rekordy, ale akcje w dół. Odchodzi współzałożyciel

Netflix bije rekordy, ale akcje w dół. Odchodzi współzałożyciel

750 reklam, coraz więcej marek własnych. Tak promuje się Biedronka

750 reklam, coraz więcej marek własnych. Tak promuje się Biedronka

Śpiewak operowy i dziennikarka TVP gospodarzami gali Fryderyków

Śpiewak operowy i dziennikarka TVP gospodarzami gali Fryderyków

TVP szykuje recital Patrycji Markowskiej na 25-lecie kariery

TVP szykuje recital Patrycji Markowskiej na 25-lecie kariery