Hanna Machińska, obrończyni praw człowieka i była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, mówi "Wyborczej", że film "ma szanse stać się pierwszym półkownikiem we współczesnej Polsce".
Film nosi tytuł "XI. Nie bądź obojętny", trwa 73 minuty i jest testamentem Mariana Turskiego, ocalałego z Holocaustu polskiego publicysty, który zmarł 18 lutego 2025 r. i niemal do śmierci przestrzegał przed tym, że na współczesny świat "może spaść nowe Auschwitz". – czytamy w "GW"
– Byłam przekonana, że po śmierci Mariana taki film powinien powstać i że bez problemu znajdzie się dla niego miejsce w mediach publicznych – mówi Machińska.
– Uważam, że film powinien być pokazywany w szkołach i na uczelniach. Tymczasem nawet z tym ostatnim jest problem. W ubiegłym tygodniu z pokazania filmu studentom wykręciły się władze Uniwersytetu Warszawskiego. Uznały, że decyzję musi podjąć samorząd studencki – dodaje w gazecie Hanna Machińska.

Naczelny rabin Polski miał być oburzony
O tym, komu i co się film nie podobało, krążą legendy. Świadkowie potwierdzają, że pokaz opuścił, wyraźnie wzburzony, Michael Schudrich, naczelny rabin Polski. Rabin był oburzony, bo wśród przykładów współczesnego ludobójstwa pokazano między innymi migawki z Gazy.
Nie podoba się również wmontowanie w narrację: między innymi wypowiedzi Donalda Trumpa (że imigranci to "nie są ludzie, to zwierzęta"), bo "może to naruszać stosunki amerykańskie", słów Andrzeja Dudy (że LGBT "to nie ludzie, lecz ideologia"), Jarosława Kaczyńskiego, gdy mówi, że uchodźcy "roznoszą zarazki i mikroby", zdjęć migrantów zatrzymywanych na granicy polsko-białoruskiej, polskich neofaszystów domagających się "Polski bez Żydów" i mówiących o wyższości białej rasy – pisze "GW".
Sam bohater dokumentu w filmie ujmuje to tak: "Jeżeli słowo może wzbudzać nienawiść, jeżeli może podżegać, wprowadzać ludzi w pewien stan, wprowadzać ludzi w stan amoku, to trzeba wiedzieć, gdzie jest ta cienka granica między tym, że człowiek ma prawo do wypowiedzi, a tym, że powinno mu być zabronione używanie języka, który może zabijać. Jedyna rzecz to jest próba przezwyciężenia po obu stronach pogardy" – czytamy w gazecie.

Turski obejrzał film 18 grudnia, niecałe dwa miesiące przed śmiercią. Marian bronił się przed obejrzeniem tego filmu, bardzo go przeżywał. Zmusiłam go, żeby jednak zobaczył. Wprowadził dwie nieznaczące poprawki i powiedział, że to dobry film – powiedziała "GW" Hanna Machińska.
– XI przykazanie, które jest doświadczeniem Holocaustu, brzmi: Nie bądźcie obojętni, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne. Nie bądźcie obojętni, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana do potrzeb aktualnej polityki, nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek władza narusza przyjęte umowy społeczne – cytuje gazeta ostatnie przemówienie Mariana Turskiego.
Film zrealizowała, w większości za własne pieniądze, trójka twórców: Andrzej Wolf, Andrzej Krakowski i Majka Elczewska.
Dlaczego TVP nie pokazała filmu o Turskim
W "Wyborczej" podano, że decyzję o niepokazywaniu filmu w pierwszą rocznicę śmierci Mariana Turskiego podjął Tomasz Sygut, dyrektor generalny Telewizji Polskiej. Postawą była opinia wydana przez Marka Zająca, wicedyrektora programowego TVP

– Moim obowiązkiem było przekazanie dyrektorowi, jakie są wątpliwości. To by była bomba w polskie polityczne bagno – ocenił Zając w rozmowie z "GW".
Zapewnił, że "to jest bardzo mocny i poruszający film, taki film, który szarpie człowiekiem". – O wszystko dziś wybucha awantura. To jest po prostu zły czas dla takich filmów. Rozumiem ostrożność władz TVP. Dostajemy po głowie za tyle rzeczy, że kolejna wojna jest niepotrzebna – dodał.
Źródło części tekstu: PAP










