W sobotnich "Faktach" TVN pokazano materiał Dominiki Ziółkowskiej oparty na relacji z Pomorskich Targów Mieszkaniowych. W zapowiedzi Piotr Marciniak stwierdził, że w lutym liczba wniosków o kredyty hipoteczne była rekordowa jak na ten miesiąc, a to "może być oznaka ożywienia na rynku".
W swojej relacji reporterka rozmawiała z kilkoma osobami, które odwiedziły targi. Na początku pokazano wypowiedzi Marty i Pawła Kolasków, przedstawionych przez dziennikarkę jako "młode małżeństwo marzące o własnym M". Ziółkowska zaznaczyła, że jej rozmówcy chcą skorzystać z rządowego programu z kredytem hipotecznym bez wkładu własnego.
W mediach społecznościowych szybko zwrócono uwagę, że Marta Kolaska na Linkedin informowała, że pracuje w dziale sprzedaży firmy Dekpol Deweloper (obecnie profil kobiety nie jest już dostępny).

W dyskusji w mediach społecznościowych wokół materiału wzięła udział Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy europejskich i szefowa Polski 2050. Przypomniała, że zablokowanie pomysłu kredytu 0 proc. – za czym sama mocno się opowiadała – spowodowało ustabilizowanie, a nawet spadek cen mieszkań.
– I co się dzieje? Zupełnie przypadkiem, głosem "przypadkowej" młodej rodziny zostaje nagłośniony program BGK "mieszkanie bez wkładu własnego" – stwierdziła.
Dekpol: pracownica w czasie wolnym
W poniedziałek do komentarzy w tej sprawie firma Dekpol Deweloper odniosła się w obszernym oświadczeniu przekazanym portalowi Wirtualnemedia.pl. Przyznała, że Marta Kolaska jest pracownicą spółki.
– Jednak w dniu wydarzenia nie wykonywała obowiązków służbowych ani nie reprezentowała spółki. Uczestniczyła w targach w czasie wolnym, prywatnie, wraz z mężem. W materiale wypowiada się jako osoba prywatna, zainteresowana zakupem mieszkania i odnosi się wyłącznie do własnych planów życiowych – wyliczono w komunikacie.

Podkreślono, że wypowiedź pracownicy "nie zawiera żadnych elementów promocji, rekomendacji ani odniesień do działalności Dekpol Deweloper". – Stanowczo zaprzeczamy pojawiającym się w przestrzeni publicznej sugestiom, jakoby materiał miał charakter aranżowany, promocyjny lub stanowił formę kryptoreklamy spółki. Wypowiedź została udzielona spontanicznie, na prośbę reporterki, w trakcie wydarzenia – dodało przedsiębiorstwo.
– Z najwyższym zaniepokojeniem przyjmujemy fakt, że prywatna wypowiedź naszej pracownicy została w przestrzeni publicznej poddana nadinterpretacjom i wykorzystana w bieżącej debacie politycznej – stwierdziła spółka. Wskazała, że jej zdaniem "doszło do instrumentalnego użycia informacji o miejscu zatrudnienia rozmówczyni, co doprowadziło do powstania nieprawdziwych sugestii dotyczących rzekomego związku jej wypowiedzi z działalnością lub interesem spółki".

– Takie działania godzą nie tylko w prywatność i bezpieczeństwo naszej pracownicy, ale również w dobre imię Dekpol Deweloper jako przedsiębiorstwa – zaznaczono w komunikacie.
"Doszło do bezprawnego rozpowszechniania danych"
Według firmy w internecie "doszło do bezprawnego rozpowszechniania danych identyfikujących naszą pracownicę, w tym jej imienia i nazwiska, miejsca pracy oraz zajmowanego stanowiska, a także wykorzystywania jej wizerunku bez jej zgody". – Dane te były następnie powielane w licznych publikacjach oraz komentarzach w sposób umożliwiający jednoznaczną identyfikację osoby prywatnej, która nie występowała w materiale w charakterze przedstawicielki spółki. Takie działania stanowią poważne naruszenie prawa do prywatności oraz dóbr osobistych – ocenił Dekpol.
Firma podkreśliła, że "stanowczo sprzeciwia się rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji, manipulowaniu kontekstem wypowiedzi oraz wykorzystywaniu wizerunku naszej pracownicy w sposób naruszający dobra osobiste. – Ponadto, część z publikowanych materiałów w sposób nieuprawniony łączy prywatne wypowiedzi pracownicy z działalnością spółki, manipulują ich kontekstem oraz przypisują spółce działania, których nigdy nie podjęła. Działania te wprowadzają opinię publiczną w błąd i godzą w dobre imię oraz uzasadniony interes spółki – oceniła.

Spółka – powołując się na "bezpieczeństwo i prywatność naszej pracownicy, a także potrzebę zachowania rzetelności przekazu w debacie publicznej" – zwróciła się "z prośbą o odpowiedzialne podejście do komentowania i rozpowszechniania informacji związanych z opisywaną sytuacją". – W szczególności liczymy na rozwagę w publikowaniu treści, które mogą naruszać dobra osobiste osoby prywatnej lub wprowadzać opinię publiczną w błąd poprzez sugerowanie związku jej prywatnej wypowiedzi z działalnością spółki – dodała.











