Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Serwis Niebezpiecznik opisuje wyniki badania przeprowadzonego przez specjalistę ds. bezpieczeństwa Jakuba Żmiję. Ekspert sprawdził 26 aplikacji wykorzystywanych przez branżę fotograficzną. Wśród nich znalazły się m.in. internetowe galerie zdjęć, systemy zamawiania odbitek i aplikacje służące do udostępniania fotografii klientom.
Raport, który można pobrać ze strony Niebezpiecznika, nie zawiera nazw poszczególnych stron i aplikacji. Jak zastrzega redakcja, celem publikacji nie jest "wytykanie palcem" czy zniechęcanie do korzystania z tego rodzaju usług, a jedynie naprawa sytuacji. Jak deklaruje Niebezpiecznik, wersja raportu bez "anonimizacji" została przekazana Urzędowi Ochrony Danych Osobowych.
Zdjęcia dostępne "tutaj"
Najczęściej występującym problemem był brak odpowiedniej autoryzacji dostępu do fotografii, bez obligatoryjnego potwierdzenia tożsamości użytkownika. W niektórych przypadkach wystarczała znajomość odpowiedniego adresu internetowego.

Niebezpiecznik zwraca uwagę, że fotografie ślubne i rodzinne bywają przechowywane w otwartych katalogach na serwerach internetowych. Mogą być również indeksowane przez wyszukiwarki, przez co zdjęcia, które klienci uważają za prywatne, stają się dostępne dla znacznie szerszego grona odbiorców.
Serwis opisuje przypadki, w których na podstawie takich fotografii można było ustalić powiązania rodzinne i towarzyskie danej osoby, miejsce jej zamieszkania czy używane pojazdy.
Szczególnie niepokojący jest przypadek jednej z przebadanych aplikacji, której konstrukcja dopuszcza dostęp klientów do cudzych galerii. Jak opisuje Niebezpiecznik, nie jest to traktowane przez dostawcę jako błąd systemu, lecz jego funkcjonalność. Z rozwiązania korzysta 40 zakładów fotograficznych.
Kolejnym problemem jest wykorzystywanie na stronach fotograficznych skryptów pochodzących od zewnętrznych dostawców, które potencjalnie mogą pobierać lub modyfikować zdjęcia, a przy braku odpowiednich zabezpieczeń komunikować się z serwerem i pozyskiwać dodatkowe informacje o zalogowanym użytkowniku.

Niebezpiecznik zwraca uwagę na ryzyko wykorzystania pozyskanych w ten sposób fotografii przez podmioty gromadzące dane, również te, na których trenuje się duże modele językowe.
Wśród wyłapanych nieprawidłowości pojawił się również problem niewłaściwego zarządzania pamięcią podręczną przeglądarki: fotografie mogą zapisywać się na urządzeniu nawet po wylogowaniu i zamknięciu aplikacji, co stwarza ryzyko dostępu do prywatnych materiałów zarówno przez inne osoby korzystające z tego samego komputera, jak i przez złośliwe oprogramowanie.
"Zdjęcia robi się we wspólnotach wyznaniowych. Zdjęcia robi się w szkołach, na imprezach i robi się je dzieciom. Zdjęcia mogą być przetwarzane jako dane biometryczne i mogą być przetwarzane narzędziami AI" – przypomina w swoim artykule Niebezpiecznik i dodaje, że dzisiaj publikowanie zdjęć rodzi większe ryzyka niż dekadę czy dwie wcześniej. "A niektórzy ludzie z branży foto ciągle myślą o zagrożeniach w kategoriach wczesnych lat 90. Chyba warto to zmienić".











