Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
RTV rozpoczęło główne wydanie wiadomości od oświadczenia dotyczącego własnej działalności. Stacja przyznała, że przez lata sprzyjała jednej stronie politycznego sporu, pomijała istotne informacje i nie zadawała przedstawicielom władzy pytań, które powinny były paść.
Nadawca przeprosił odbiorców za zaniedbanie swojej roli. W oświadczeniu przypomniano również o pracownikach, którzy zabiegali o niezależność redakcji. Ich działania nie przyniosły jednak zmiany we właściwym czasie.
Przeprosiny pojawiły się w momencie politycznego przełomu w Serbii. W niedzielnych wyborach parlamentarnych zwyciężyła Lista Studencka, wspierana przez uczestników wielomiesięcznych protestów.
Studenci chcą dymisji kierownictwa RTS
Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, 27 października studenci zażądali ustąpienia dyrektor generalnej RTS Manji Grczić, jej zastępcy oraz redakcji odpowiedzialnej za informację i publicystykę. RTS jest odrębnym nadawcą od RTV, które wyemitowało przeprosiny.

W liście otwartym studenci wskazali, że obywatele mają prawo do rzetelnego i bezstronnego informowania. Domagają się odpowiedzialności instytucjonalnej oraz uniezależnienia publicznej telewizji od polityków.
Według telewizji Nova Grczić podczas wtorkowego spotkania ze związkami zawodowymi zapowiedziała, że nie złoży rezygnacji. Tego samego dnia pracownicy RTS skupieni w nieformalnej grupie Nasz Protest opublikowali własną listę osób, których natychmiastowego odejścia oczekują.
Żądania dotyczą również regulatora rynku medialnego. Studenci wezwali Organ Regulacyjny ds. Mediów Elektronicznych, czyli REM, do niezależnego działania i przejrzystego podejmowania decyzji. Z kolei Niezależne Stowarzyszenie Dziennikarzy Serbii oraz inne organizacje pozarządowe wystąpiły o cofnięcie koncesji telewizji Informer, bliskiej ustępującemu rządowi.

Protesty, których media nie chciały pokazywać
Według danych przytoczonych przez PAP, Lista Studencka zdobyła 52,54 proc. głosów. Zjednoczona Serbia, skupiona wokół Serbskiej Partii Postępowej i byłego prezydenta Aleksandara Vuczicia, otrzymała 39,29 proc. poparcia. Pozostałe miejsca w 250-osobowym parlamencie przypadną ugrupowaniom mniejszości narodowych.
Wybory poprzedziły niemal dwa lata demonstracji. Ich początkiem była katastrofa na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie z 1 listopada 2024 roku. W wyniku zawalenia się części zadaszenia zginęło 16 osób. Protestujący wiązali tragedię z korupcją i zaniedbaniami władz przy realizacji inwestycji.
Jak podaje PAP, media publiczne i redakcje związane z dotychczasową władzą pomijały protesty, umniejszały ich skalę i atakowały uczestników. Teraz żądania rozliczenia tego przekazu dotyczą zarówno kierownictwa redakcji, jak i instytucji nadzorujących rynek medialny.










