Nowacka uciekła od słowa "gospodyni". Językoznawca: "Do lapsusu zaczęła dorabiać ideę"

Ministra edukacji Barbara Nowacka, witając gości Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie, zaliczyła językową wpadkę. Zamiast "gospodyni" powiedziała "gospodarka". Jej późniejsze tłumaczenie, zamiast rozwiać wątpliwości, tylko je pogłębiło. Cała sytuacja pokazała też, że kwestia feminatywów wciąż budzi językowe i społeczne kontrowersje.

Karolina Pałys-Guzik
Karolina Pałys-Guzik
Udostępnij artykuł:
Nowacka uciekła od słowa "gospodyni". Językoznawca: "Do lapsusu zaczęła dorabiać ideę"
Barbara Nowacka na scenie Campus Polska Przyszłości 2026

W nagraniu z wydarzenia słyszymy, jak Barbara Nowacka przedstawia swoją rolę na wydarzeniu: "Jestem w dziwnej roli gościni i... gospodarki?" – zawahała się, spoglądając na współprowadzącą, Agnieszkę Wiśniewską. "No... Odmień: ministra edukacji narodowej" – ta próbowała naprowadzić Nowacką na dobry trop. "Odmień: gospodyni" – brnęła dalej Wiśniewska.

"No ale wiesz, to nie chodzi o to, żeby prosto odmienić, tylko żeby odmienić, zachowując... formę sprawczą" – odpowiedziała nieco zawile Nowacka.

Pomyłka pomyłką, ale bardziej zastanawiające jest to, dlaczego Nowacka chciała od "gospodyni" uciec.

– Być może chciała uniknąć skojarzenia, że gospodyni tylko gotuje – komentuje Aneta Korycińska, znana jako Baba od polskiego.

– Forma "gospodarka" jest nowomową wobec słowa "gospodyni". Mnożenie słów na potęgę nie ma sensu. "Gospodarka" to w tym przypadku błąd – stwierdza.

Dr Artur Czesak, językoznawca, nieetatowy wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim, dialektolog i współtwórca "Dobrego słownika" mówi o pomyłce ministry jako o zdarzeniu mało istotnym, ale – z uwagi na dyskusję, jaką wywołało – symptomatycznym:

– To lapsus, z którego minister Nowacka niespecjalnie sprawnie wybrnęła, ale naprawdę nic wielkiego. Jako językoznawcę ubodło mnie najbardziej, że wspomniała o odmianie, a to nie odmiana wyrazu (rzeczownika przez przypadki), ale derywacja – tworzenie jednego wyrazu od drugiego – wyjaśnia.

– Każdemu się zdarza pomylić słowo lub mieć chwilę pustki w głowie. Minister Nowacka się zawahała przy stosunkowo nowej i niektórych drażniącej "gościni", a potem do lapsusu zaczęła dorabiać ideę. "Gospodyni" nie byłaby niewłaściwa, a deklaracja o poszukiwaniu formy słowotwórczo bardziej sprawczej naraziła ją na kpiny. Oczywiście nieproporcjonalne do rozmiaru językowego przewinienia – stwierdza dr Czesak.

Pytany o to, czy od "gospodyni" słusznie jest uciekać, aby uniknąć umniejszających skojarzeń, językoznawca odpowiada:

– Nie jest tak – i mam nadzieję, że mówię w miarę obiektywnie, a nie że uprawiam "mansplaining" – że "gospodyni" oznacza wyłącznie "kobietę, która zajmuje się gospodarstwem domowym, swoim lub czyimś". Mówi się wszak o "gospodyniach" programów publicystycznych, gal i innych spotkań. Wyrazy bywają wieloznaczne, to ich zupełnie oczywista cecha. Uznajemy to, kiedy mówimy, że tylko zła wola każe komuś widzieć w słowie "pilotka" tylko czapkę. Że też to dążenie do precyzji nie wywołuje u panów potrzeby nazwania inaczej przedmiotu do przełączania kanałów w telewizorze! – komentuje.

Przyszłość feminatywów

Dr Czesak nie spodziewa się, że "problem" z feminatywami uda nam się rozwiązać w najbliższej przyszłości:

– W obrębie polskich feminatywów sytuacja jest dynamiczna, powstają nowe jednostki, ale też zmieniają się wzajemne relacje między wyrazami pokrewnymi, bliskoznacznymi i synonimicznymi. Spektakularne oburzanie się na formy żeńskie w języku, choćby były nowe, to przejaw naszych ideologicznych animozji. Nasz język polski od wieków radzi sobie z tym znakomicie. A co będzie w przyszłości? Nie jestem prorokiem – zaznacza językoznawca.

– Z drugiej strony mamy na przykład wzrost częstości użycia wyrazu "sekretarzyni" (z przyrostkiem -yni właśnie) zamiast "sekretarka" z -ka. Słyszałem niedawno w jednym z programów informacyjnych o sukcesach polskich "sportowczyń" (słowo notowane już przez Słownik nazw żeńskich polszczyzny z 2015 roku). Czy jako mniej angielski i nieuwzględniający elementu męskiego wyprze znaną od dziesięcioleci "sportsmenkę"? Wyszedł zaś z użycia znany przed wojną (jest nawet w "Ferdydurke") i po wojnie feminatyw "sportówka" – komentuje.

Aneta Korycińska przekonuje, że feminatywy są nam potrzebne, ale już walka o każdy z nich za wszelką cenę, niekoniecznie. – Jestem nauczycielką, a nie nauczycielem. Mam wrażenie, że czasem jest to walka jedynie o puste słowa i nie ma znaczenia jeśli chodzi o traktowanie człowieka – komentuje.

Edukatorka dodaje, że formy żeńskie powoli przestają być "egzotyczne", zwłaszcza dla młodzieży. Mniej popularne feminatywy powoli przedostają się nawet do podręczników. Korycińska wskazuje na przykład "krytyczki" w podręczniku do polskiego dla klasy 1 liceum.

– Młodzież nie ma problemów z feminatywami. Pojawia się też nacisk, żeby używać osobatywów, czyli nie piszemy "uczniowie" – chociaż liczebnik zbiorowy, to forma, która zawiera wszystkie płcie – tylko: uczniowie, uczennice i osoby uczniowskie. Tak chcieli, żeby się do nich zwracać. A że to do nich się zwracam, to akceptowałam te formy – stwierdza Korycińska.

Mediateka — katalog branżowych firm

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

W telewizji wPolsce24 dalej niedzielne "Studio". On zastąpi Magdalenę Ogórek

W telewizji wPolsce24 dalej niedzielne "Studio". On zastąpi Magdalenę Ogórek

PAP przeprasza za błędną informację o ataku nożem. Co wydarzyło się w pobliżu TK?

PAP przeprasza za błędną informację o ataku nożem. Co wydarzyło się w pobliżu TK?

Kontrowersyjny influencer nie przeczytał umowy. Teraz ma zniknąć z sieci na pół roku

Kontrowersyjny influencer nie przeczytał umowy. Teraz ma zniknąć z sieci na pół roku

AI skasowała cały sezon reality show? Szwedzki nadawca TV4 przesuwa premierę

AI skasowała cały sezon reality show? Szwedzki nadawca TV4 przesuwa premierę

Więcej niż nazwa. Partnerstwo, które zmienia Arenę
Materiał reklamowy

Więcej niż nazwa. Partnerstwo, które zmienia Arenę

Tak zarabia Lidl w Polsce. Prawie 2 mld zł czystego zysku

Tak zarabia Lidl w Polsce. Prawie 2 mld zł czystego zysku