Pająk nie ma racji. Media to chłopiec do bicia, ale ich wsparcie akcji Łatwoganga było bardzo ważne

Przemysław Pająk napisał, że akcja Łatwoganga to "wielki środkowy palec pokazany starym mediom". Dziś modnie jest dowalać mediom. Mają swoje wady i grzechy. Ale bez ich wsparcia, tak jak wsparcia znanych artystów czy sportowców, wynik zbiórki na rzecz dzieci chorych na raka, nie byłby taki spektakularny.

Patryk Pallus
Patryk Pallus
Udostępnij artykuł:
Pająk nie ma racji. Media to chłopiec do bicia, ale ich wsparcie akcji Łatwoganga było bardzo ważne
Rozmowa z Łatowgangiem po zakończeniu streama, fot. TVN24/YT

Jeszcze kilka dni temu wydawać się mogło, że centrum wszechświata to mała kawalerka na warszawskim Gocławiu. Stąd właśnie tiktoker Piotr "Łatwogang" Hancke przez dziewięć dni nadawał stream dedykowany zbiórce dla chorych dzieci z fundacji Cancer Fighters. Przez małe mieszkanie przewijały się dziesiątki znanych aktorów, muzyków, celebrytów, influencerów i... dziennikarzy.

Choć zaczęło się niepozornie. Łatwogang nie chciał żadnych patronów medialnych, nie przygotowywał się do tego projektu w szczególny sposób. Usłyszał piosenkę Bedeoesa i chorej na białaczkę Mai. I spontanicznie rzucił wyzwanie: od polubień jego TikToka miała zależeć długość streamu. Ostatecznie: 9 dni. A zaczęło się 17 kwietnia.

Na początku do kawalerki Łatwoganga wpadali mniej znani internetowi twórcy. Ale szybko w mieszkaniu na Gocławiu pojawiały się coraz większe gwiazdy. Nie tylko influencerzy, ale też aktorzy, piosenkarze, dziennikarze, sportowcy. Ludzie znani i lubiani w różnym wieku, nie tylko młodzi. Trudno byłoby tu wszystkich wymieniać.

Z czasem o całej akcji i tym, co się dzieje na streamie, zaczęły informować czołowe media. Efekt? Ponad 250 milionów złotych. Taką kwotę pokazywał licznik zbiórki w niedzielę około 21:47, gdy transmisja po dziewięciu dniach się zakończyła.

Słucham 9 dni dissu na raka żeby pomóc dzieciom z Fundacji Cancer Fighters

Pająk krytykuje media

Przemysław Pajak, szef i właściciel Spider’s Weba, po zakończeniu akcji napisał:

"Tradycyjne media przez długi czas nie widziały zbiórki Łatwoganga. Albo widziały, ale nie wiedziały, co z nią zrobić (...) Zastanówmy się, co to oznacza. Nie to, że te media są złe albo głupie. Tylko że żyją w zupełnie innym świecie niż "zwykli Polacy". Że ich hierarchia ważności jest tak rozjechana z tym, co naprawdę porusza ludzi, iż przepaść stała się już niemal niewidzialna – bo nikt po tamtej stronie jej już nie mierzy".

Media od dawna są takim chłopcem do bicia. Krytyowane są właściwie za wszystko: że są pełne clickbaitów, nie sprawdzają dokładnie informacji, produkują mnóstwo treści o niczym, ścigają się na sensacyjne nagłówki. Tak, to prawda, wiele mamy za uszami. Ale tym samym cały czas informujemy też o ważnych rzeczach, objaśniamy rzeczywistość, pomagamy.

Temat chorych dzieci, chorych nie tylko na raka, i pomagania im zawsze był w mediach mocno obecny.


Jasne, że nie relacjonowały one streama od początku, bo musiały dowiedzieć się o nim i zobaczyć, o co chodzi. Gdy akcja nabrała rozpędu, Polacy zaczęli nią żyć, media, chcąc czy nie chcąc, zaczęły o niej pisać i mówić. O to zresztą apelował Łatwogang. Sam nie był zadowolony, że w pierwszym materiale "19.30" o streamie nie umieszczono kodu QR do zbiórki.

Magdalena Szepietowska z "Faktów" mówiła w niedzielę w TVN24, że zainteresowała się tematem zbiórki już kilka dni wcześniej i zachęciła swoją redakcję, by o niej mówić. TVN był w kawalerce już w czwartek, w piątek też pojawiła się relacja w "Dzień Dobry TVN". Od tego czasu dziennikarze TVN24 regularnie odwiedzali kawalerkę, relacjonowali stream aż do finału w niedzielę. Wtedy akcji i jej finałowi poświęcono całe popołudnie i wieczór.

W kawalerce pojawili się też m.in. reporterzy "Teleexpressu", "Pytania na śniadanie", Wirtualnej Polski, Radia ZET czy ekipa Kanału Zero. Zbiórka pod koniec relacjonowana była również w TVP Info czy Polsat News. Wirtualna Polska i Onet umieściły na stronach głównych tekstową relację ze streama, a Pudelek zamieścił stream. O zbiórce była mowa i w sobotnim "Mam talent!" w TVN, i w niedzielnym "Tańcu z gwiazdami" w Polsacie, gdzie na widowni zasiadali podopieczni fundacji Cancer Fighters.

Gdy o zbiórce tradycyjne media zaczęły informować szeroko, licznik wpłat bił kolejne rekordy. Popatrzmy na liczby. W czwartek 23 kwietnia o 23:00 na koncie było 10,5 mln zł, a w piątek wieczorem już 28 mln. W weekend najpierw przekroczono próg 100 mln zł, potem 200 mln zł, aż w końcu licznik pokazał kwotę 250 mln złotych.

Media zapewniły zbiórce większy zasięg

Media zaczęły towarzyszyć akcji na właściwym etapie, dając jej większy zasięg. Stacje radiowe, telewizyjne, portale internetowe dotarły z informacją o zbiórce do szerokiego grona odbiorców, nie tylko starszych. Dowiedzieli się o niej także ci, którzy nie śledzą Łatwoganga czy młodych twórców internetowych.

Dziś liczba twórców jest tak duża, że nawet chcąc, nie jesteś w stanie wszystkiego obserwować. Ja sam, mimo że sporo czasu spędzam na TikToku i śledzę od dawna wielu młodych influencerów, Łatwoganga poznałem dopiero niedawno. I nigdy nie byłem widzem jego filmików.

Nie można zapomnieć, że ogromną rolę odegrały też znane osoby, które nagłaśniały akcję w swoich mediach społecznościowych. Kolejne gwiazdy przychodziły do kawalerki, co zachęcało następnych.

W debacie o akcji pojawił się temat WOŚP. Jedni pisali, że Łatwogang to drugi Jerzy Owsiak, inni, że nowa akcja pogrzebała Orkiestrę jako akcję kosztowną i upolitycznioną. Wydaje mi się, że na działania charytatywne jest miejsce dla wielu inicjatyw. Nazywanie Łatwoganga "nowym Owsiakiem" jest raczej symbolem tego, że stworzył coś wyjątkowego.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy też zaczynała jako spontaniczna zbiórka, choć od początku współpracowała z Telewizją Polską, która wtedy była jedynym dużym nadawcą. To były inne czasy, nie było internetu, więc taka akcja mogła wydarzyć się tylko z udziałem telewizji publicznej.

Z roku na rok akcja WOŚP rozwijała się, powstała fundacja, która od 33 lat organizuje coroczne finały. Za to należy się ogromny szacunek Jurkowi Owsiakowi. Wiele mediów i firm wspiera tę akcję. Dziś WOŚP, która zbliżyła się do polityki, budzi też u wielu osób negatywne emocje, ale wpływ Orkiestry na wyposażenie polskich szpitali jest niepodważalny.

Akcja Łatwoganga to coś nowego. To projekt charytatywny ery cyfrowej. Nie potrzebował on wolontariuszy z puszkami jak w latach 90., bo mógł zbierać pieniądze przez internet, za pomocą kodów QR na ekranie. To naturalna zmiana. Są też jednak podobieństwa – WOŚP organizuje aukcje, również na rzecz podopiecznych Cancer Fighter będą odbywać się licytacje tego, co przekazały znane osoby.

Nie zapominajmy też, że zainicjowana przez Łatwoganga i Bedoesa zbiórka, która "wystrzeliła" na niespotykaną skalę, to tylko jedna z inicjatyw pomocy. Pomagamy na co dzień w ramach setek akcji, zbiórek czy innych działań. Większość z nich nigdy nie będzie mocno nagłośniona.

Pomagamy potrzebującym na wiele sposobów

Jest Szlachetna Paczka, są zbiórki Caritasu. Media mają swoje fundacje. Fundacja Polsatu od 30 lat wspiera chore dzieci, a środki zbiera, organizując m.in. wraz z Polsatem Mikołajkowy Blok Reklamowy.

Fundacja TVN współfinansowała w ostatnich latach stworzenie Centrum Psychiatrii i Onkologii przy Centrum Zdrowia Dziecka. Z kolei Fundacja TVP po zmianach w telewizji publicznej ruszyła z nowym otwarciem, działa na rzecz wielu potrzebujących, a środki zbiera np. w czasie meczów charytatywnych.

Na koniec jeszcze jedna ważna rzecz. Media żyją tematem akcji Łatwoganga również po zakończeniu streamu. Teraz mówią o tym, jak działa fundacja Cancer Fighters i jakie są potrzeby chorych dzieci. Opowiadają o fenomenie akcji, przytaczają reakcje mediów zagranicznych. I co najważniejsze, będą przyglądać się, na co zostaną przeznaczone zebrane pieniądze. Bo taka jest już nasza rola.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Polsat z całymi odcinkami na YouTube. "Dodatkowe źródło monetyzacji contentu"

Polsat z całymi odcinkami na YouTube. "Dodatkowe źródło monetyzacji contentu"

Nagły zwrot w sporze o transmisję ligową. Gigant streamingowy zostaje dłużej

Nagły zwrot w sporze o transmisję ligową. Gigant streamingowy zostaje dłużej

"Paradoks spiskowy". Kto naprawdę wierzy w teorie spiskowe

"Paradoks spiskowy". Kto naprawdę wierzy w teorie spiskowe

Mają przejąć TVN. Spadki po zmianach w głównym programie newsowym

Mają przejąć TVN. Spadki po zmianach w głównym programie newsowym

Szef Newsmax Polska: Nie będziemy się utrzymywali z wpłat telewidzów [WYWIAD]

Szef Newsmax Polska: Nie będziemy się utrzymywali z wpłat telewidzów [WYWIAD]

Netflix drożeje w Polsce. Oto nowe ceny

Netflix drożeje w Polsce. Oto nowe ceny