"Prokuratura przedstawiła dziś Radosławowi P. zarzuty karne z art. 230 par. 1 i 302 par. k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością" – napisał Żurek.
Zgodnie z Kodeksem karnym zarzut z art. 230 jest zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia, a z art. 302 do dwóch lat pozbawienia wolności.

Postępowanie ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia br. pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.
Na początku sierpnia br. śledztwo ws. Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej, związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka, który zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.
Szef PKOl zatrzymany przez policję
W czwartek rano policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali prezesa PKOl. Zatrzymany został przewieziony do prokuratury prowadzącej śledztwo, a krótko po godz. 16 w doprowadzony do wydziału PK w Katowicach.
Na pytanie dziennikarzy, czy czuje się ofiarą, szef PKOl odpowiedział w Katowicach, że "bardzo dużą". – Polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego będzie. Zobaczymy, kto jest winny – skomentował Radosław P.

W piątek po północy prezes PKOl został wywieziony z gmachu katowickiej prokuratury. Nie wiadomo czy oznacza to zakończenie czynności z jego udziałem, czy też będą one kontynuowane w piątek.
W czwartek wieczorem TVN24 podał, że wobec narastających problemów Zondacrypto, Radosław P. zdołał odzyskać całość zainwestowanego kapitału. W ten sposób miał zostać potraktowany w sposób uprzywilejowany względem innych klientów, których wypłaty zablokowano.
Z kolei zarzut płatnej protekcji i powoływania się na wpływy może – według TVN24 – dotyczyć powoływania się przez szefa PKOl na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta i podjęcia się załatwienia sprawy dla szefa Zondacrypto Przemysława Krala.

Prezes PKOl dostał zegarek od szefa Zondacrypto
W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 publikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynikało, że Radosław P. miał dostać od Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome "wstawiennictwo" ws. problemów giełdy kryptowalut z UOKiK. Pytany przez TV Republika o doniesienia mediów, prezes PKOl zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Kral jedynie pomógł mu w zakupie.
Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W kwietniu br. Radosław P. informował, że jeśli do końca miesiąca do PKOl nie wpłynie kolejna transza środków z Zondacrypto, Komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej minister Żurek poinformował, że jeden z wątków, który badają śledczy, dot. zegarka wartego 40 tys. euro, jaki Radosław P. miał dostać od Krala.
Wieczorem w TVN24 szef MS powiedział, że w ustaleniach prokuratury co do szefa PKOl są "jeszcze inne okoliczności". Dopytywany, o jakie okoliczności chodzi, odpowiedział: – Wiem, że są jeszcze różne inne wątki wobec tego pana sprawdzane. – Natomiast do momentu, kiedy pojawią się zarzuty, na pewno nie będziemy o nich informować przez media – dodał.
Dopytywany, czy Radosław P. interesuje prokuraturę tylko w kontekście zegarka czy także w kontekście jego związków jako szefa PKOl-u, Żurek przypomniał, że "toczą się jeszcze postępowania w prokuraturze gdańskiej, które dotyczą jakichś działań pana P. i jego biznesowo-sportowych przedsięwzięć".

Podczas konferencji minister pytany o ewentualne kolejne zatrzymania w śledztwie dotyczącym tej giełdy kryptowalut zapewnił, że wszelkie informacje dotyczące zatrzymań, wszelkich czynności procesowych, będą podawane na bieżąco.
– To postępowanie jest naprawdę trudne, ale nastąpił przełom i myślę, że kolejne tygodnie będą pokazywać kolejne działania prokuratury – ocenił prokurator generalny.
źródło: PAP












