Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Rada programowa Telewizji Polskiej zajmowała się planami programowo-finansowymi na 2027 rok podczas czterech posiedzeń: 29 lipca, 12 sierpnia, 16 września i 21 października. W spotkaniach uczestniczyli przedstawiciele Biura Programowego oraz Biura Kontrolingu i Restrukturyzacji TVP.
Ostatecznie 21 października rada po długiej dyskusji pozytywnie zaopiniowała dokument. Za jego przyjęciem zagłosowało siedmioro członków, sześcioro było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Portal Wirtualnemedia.pl dotarł do uzasadnienia stanowiska członków rady, którzy zdecydowali się poprzeć plany. Dokument przygotował zastępca przewodniczącej rady programowej Robert Walenciak.
Rada krytycznie o planach serialowych TVP
Z uzasadnienia wynika, że pozytywne głosowanie nie oznaczało braku zastrzeżeń wobec materiałów przedstawionych przez Telewizję Polską. Rada skierowała do władz nadawcy szereg pytań i uwag dotyczących zarówno finansowania, jak i planowanej oferty programowej.

Jednym z mocniej krytykowanych elementów były plany dotyczące seriali TVP1 i TVP2. Członkowie rady zwracali uwagę, że dokumenty nie pozwalają na pełną ocenę tego, co rzeczywiście znajdzie się w ramówkach w 2027 roku.
W planach nadal znaczącą rolę mają odgrywać znane już produkcje, m.in. "M jak miłość", "Na sygnale", "Ojciec Mateusz", "Komisarz Alex", "Barwy szczęścia", "Na dobre i na złe", "Leśniczówka" czy "Lombard". Jednocześnie zapowiedziano nowe seriale, ale w wielu przypadkach bez ich tytułów i dokładniejszych założeń.
Rada zwracała uwagę na stosowanie ogólnych określeń takich jak "serial fabularny TVP", "serial fabularny – nowy", "serial kryminalny", "serial obyczajowy", "serial historyczny" czy "serial zagraniczny".
– Takie określenia nie pozwalają na ustalenie, jakie konkretnie projekty mają zostać zrealizowane, jakie wartości będą promować oraz w jaki sposób będą realizować misję publiczną Telewizji Polskiej – napisano w stanowisku rady.

Jej członkowie argumentowali, że plan na 2027 rok jest dokumentem strategicznym, a nie operacyjnym dotyczącym najbliższych tygodni. Przygotowanie dużego serialu trwa natomiast miesiące, a czasami lata.
– Oznacza to, że znacząca część projektów planowanych na 2027 r. powinna być już znana nadawcy przynajmniej pod roboczymi tytułami oraz podstawowymi założeniami programowymi – oceniono.
W ocenie rady przedstawione plany serialowe miały w związku z tym "charakter przede wszystkim statystyczny i ewidencyjny, a nie programowy". Dokument pozwalał ocenić liczbę godzin seriali, ale nie ich rzeczywistą zawartość i jakość.
TVP tłumaczy: 80 proc. kontynuacji, 20 proc. premier
Podczas spotkań przedstawiciele TVP wyjaśniali członkom rady metodologię przygotowywania planów programowo-finansowych. Dokumenty muszą powstać do 30 kwietnia, kiedy nadawca nie zna jeszcze ostatecznej wysokości środków, jakimi będzie dysponować w kolejnym roku. Z tego powodu plany konstruowano według zasady: około 80 proc. kontynuacji i 20 proc. premier.

To, zdaniem przedstawicieli spółki, uniemożliwia wpisanie do dokumentu kompletnej listy nowych programów i seriali. Z uzasadnienia wynika też, że TVP już obecnie przygotowuje część formatów i seriali, które mają pojawić się na antenach dopiero w 2028 roku. Problemy finansowe najmocniej mają uderzać nie w bieżące programy informacyjne, lecz w duże produkcje budujące pozycję TVP1 i TVP2 oraz w przedsięwzięcia misyjne.
Istotną część rozmów ponownie stanowiły finanse publicznego nadawcy. Jak zapisano w uzasadnieniu, po aktualizacji całkowity koszt realizacji misji publicznej w 2027 roku ma wynieść około 3,697 mld zł. W planie finansowym nie uwzględniono jednak dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Największym wskazanym źródłem pieniędzy mają być przychody komercyjne TVP w wysokości 1,0273 mld zł. Kolejne 330,4 mln zł ma pochodzić z abonamentu, w tym 308,4 mln zł przekazywanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. 209,8 mln zł mają stanowić środki z Ministerstwa Spraw Zagranicznych przeznaczone na kanały skierowane do odbiorców poza Polską.

– W planach na rok 2027 do zbilansowania brakuje więc ok. 2 100 000 000 złotych – czytamy w uzasadnieniu. Autor dokumentu zakłada, że brakująca kwota może zostać pokryta dotacją Ministerstwa Kultury. W uzasadnieniu przypomniano również, że przed 2024 rokiem rekompensata za utracone wpływy abonamentowe sięgała około 3,5 mld zł.
Czy TVP powinna zamykać kanały?
Podczas posiedzeń dyskutowano również o możliwościach ograniczenia kosztów działalności Telewizji Polskiej. Jednym z rozważanych sposobów mogłaby być rezygnacja z części kanałów tematycznych. Przedstawiciele spółki zwracali jednak uwagę, że część takich anten – jak TVP Kultura, TVP Historia czy TVP Dokument – pełni istotną funkcję w realizacji misji nadawcy publicznego.
Jednocześnie, jak wynika z uzasadnienia, w TVP istnieje świadomość zmieniających się przyzwyczajeń widzów oraz rosnącej roli internetowych form dystrybucji treści. – Obowiązkiem odpowiedzialnej Spółki jest elastyczne reagowanie na wyzwania rynku. Wiąże to się również z koniecznością likwidacji niektórych, niedających nadziei na sukces, kanałów – stwierdzono.

Autor uzasadnienia krytycznie ocenił w tym kontekście decyzje KRRiT dotyczące planów programowo-finansowych. Jego zdaniem ograniczają one możliwość szybkiego reagowania przez TVP na zmieniające się potrzeby odbiorców i mogą prowadzić do konieczności utrzymywania przedsięwzięć mających niewielką widownię.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji z powodu braku stabilnego finansowania mediów publicznych odmówiła akceptacji kart powinności spółek na lata 2025–2029. W efekcie obowiązują dokumenty zaakceptowane jeszcze podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości, które przewidują kontynuację nadawania wszystkich anten.
"Misja TVP nie jest pustym sloganem"
Dlaczego, mimo wszystkich zastrzeżeń dotyczących zarówno finansowania, jak i szczegółowości planów programowych, większość rady zdecydowała się poprzeć plany programowo-finansowe?

W końcowej części uzasadnienia zwrócono uwagę na trudną sytuację nadawcy oraz potrzebę patrzenia na jego funkcjonowanie w perspektywie dłuższej niż jedna kadencja czy obecny układ polityczny.
– Członkowie rady programowej mieli i mają świadomość trudnej sytuacji TVP. Dobrze orientują się, jakie są tego przyczyny. Doceniając pracę Biura Programowego TVP, widzą porażki w innych obszarach – napisano.
Jednocześnie wskazano, że mimo różnic pomiędzy członkami rady łączy ich przekonanie o znaczeniu mediów publicznych. – Dla rady programowej, której członkowie wywodzą się z różnych środowisk, reprezentują więc różne wrażliwości, wspólny jest pogląd, że telewizja publiczna jest kluczowym elementem ładu medialnego, i że misja TVP nie jest pustym sloganem – czytamy w dokumencie.
W uzasadnieniu pojawia się również bezpośrednie odniesienie do politycznych sporów wokół Telewizji Polskiej. – Mamy też świadomość, że próby zawłaszczania TVP dla jednej opcji, czy też osłabiania jej z przyczyn partyjnych, w dłuższej perspektywie nikomu nie służą, a szkodzą Polsce – napisano.

Według autorów stanowiska przyszłości nadawcy publicznego nie należy rozpatrywać wyłącznie w kontekście aktualnej większości parlamentarnej czy obecnego kierownictwa spółki. – Rola TVP nie wygasa wraz ze zmianą sejmowej większości, czy zmianą zarządu spółki. Dlatego trzeba patrzeć na jej przyszłość nie w perspektywie kilku miesięcy, lecz co najmniej kilku lat – podkreślono.
Rada przyznaje jednocześnie, że na część pytań dotyczących przyszłości Telewizji Polskiej nie sposób obecnie odpowiedzieć. W uzasadnieniu wprost wskazano na niepewność polityczną: "jaka będzie sytuacja TVP po przyszłorocznych wyborach, nikt jej nie zna".
Ostatecznie większość członków rady uznała jednak, że wszystkie te wątpliwości nie powinny prowadzić do odrzucenia dokumentu. – Uwzględniając te wszystkie czynniki, rada programowa zdecydowała się przyjąć i pozytywnie zaopiniować przedłożone jej Plany programowo-finansowe – podsumowano.











