W czwartek piłkarze Rakowa Częstochowa wygrali w Sztokholmie z Hammarby IF 1:0 w rewanżowym meczu i awansowali do czwartej, decydującej rundy eliminacji Ligi Konferencji. W pierwszym spotkaniu padł bezbramkowy remis. Kolejnym rywalem ekipy spod Jasnej Góry będzie Hajduk Split albo Żalgiris Wilno.
Oba mecze Rakowa z Hammarby IF transmitował Kanał Sportowy. W czwartek podał, że przekaz z rewanżowego spotkania w szczytowym momencie oglądało równocześnie 78 tys. internautów.

Czwartkowy mecz w Kanale Sportowym komentowali Mateusz Borek i były piłkarz Michał Żewłakow, a reporterami na stadionie byli Marcin Borzęcki i Adam Sławiński.
Mateusz Borek o problemach w czasie meczu Rakowa w Szwecji
Po meczu Mateusz Borek mówił, że podczas relacjonowania meczu komentatorzy spotkali się ze sporymi problemami, za które odpowiadają gospodarze. – Jesteśmy posiadaczami praw do tego meczu, więc mam taką samą akredytację jak wy. Trzech ochroniarzy mnie i Michała Żewłakowa zaczęło trącać, popychać, krzyczeć, wzywać policję, że niby nie mamy prawa przebywać na murawie na tych akredytacjach – opisał.
– Ja im tłumaczę, że jesteśmy broadcasterem, że byliśmy tutaj przed meczem, że pracujemy przy tej transmisji. Oni zaczęli nas szarpać i wyrzucać z murawy, twierdząc, że musimy mieć czerwone akredytacje. Zrezygnowaliśmy z próby sił, widząc siły wroga, że są zdecydowanie liczniejsze. Oni od razu straszą cię policją – relacjonował.

Borek nie ukrywał, że jest oburzony tą sytuacją. – Generalnie to jest niepoważne, bo my płacimy za prawa telewizyjne, prosimy o określone akredytacje, z którymi możemy pracować na stanowisku komentatorskim i murawie – podkreślił.
Kanał Sportowy złoży protest
Borek opisał też niedogodność techniczną na stadionie. – Przez 45 minut drugiej połowy miałem na monitorze obraz opóźniony o trzy sekundy. Przez 45 minut próbowałem interweniować, ale tak naprawdę żadnej akcji nie można było skomentować z monitora, bo wszystko było opóźnione i nikt się przez drugą połowę nie pojawił – stwierdził.

– To, co zachowują się ci goście tutaj… Nie wiem, czy oni uważają, że to ich królestwo, że tutaj każdego mogą popychać – podsumował zachowanie ochroniarzy.
Zapowiedział dalsze działania w sprawie. – Na pewno tego nie zostawimy, tylko napiszemy jakiś proteścik i będziemy się domagać pewnych konsekwencji – stwierdził.
WIDEO
Kanał Sportowy na YouTube ma 1,07 mln subskrybentów, a opublikowane na nim 9,6 tys. materiałów zanotowało łącznie 1,02 mld odtworzeń.












