Słowik: Mam w sobie odrobinę dziecięcej naiwności. Nie pozbawiaj mnie jej

– Jest na tym etapie, że ma dobry zegarek, dobry samochód i bardzo chciałby mieć dobry portal internetowy. Takie zadanie przede mną postawił Krzysztof Stanowski: żeby stworzyć portal, z którego tekstami ktoś może się zgadzać lub nie, ale generalnie ludzie będą się z nim liczyć – mówi w dużym wywiadzie Patryk Słowik, redaktor naczelny Zero.pl.

Rafał Badowski
Rafał Badowski
Udostępnij artykuł:
Słowik: Mam w sobie odrobinę dziecięcej naiwności. Nie pozbawiaj mnie jej
Patryk Słowik w wywiadzie dla Wirtualnemedia.pl.

Rafał Badowski: To kto do kogo przyszedł: Stanowski do Słowika, czy Słowik do Stanowskiego?

Patryk Słowik: Mam nadzieję, że Krzysztof Stanowski się nie obrazi. Ale to on przyszedł do mnie.

Miałeś obawy?

Obawy są naturalne. W moim przypadku chodziło o zmianę roli: z dziennikarza na naczelnego. Albo głupi ludzie, albo tacy z odciętym układem nerwowym nie mają żadnych obaw. Ale przeważyły plusy.

Czym cię przekonał?

Udało się Krzysztofowi Stanowskiemu mnie przekonać. Wymagało jego wysiłku, by zbudować ciekawy zespół dziennikarski, który jest w stanie zapewnić rywalizację i ważnych, i nośnych tematów.

Ale kiedy rozmawialiście, nie było jeszcze tego zespołu.

To częściowo prawda. Gdy zastanawiałem się nad przyjęciem, bądź odrzuceniem tej oferty, zadzwoniłem do ludzi, którym ufam. Zapytałem o zdanie dziennikarzy, z którymi

moje ścieżki zawodowe przecinały się w bardzo różnych momentach. Byłem ciekaw ich opinii. Uznali, że to dobry pomysł.


Po drugie: Krzysztof Stanowski nie aspiruje do budowy gigantycznego portalu horyzontalnego, który będzie zajmował się wszystkim i będzie robił po 700 materiałów dziennie, w tym 500 z wykorzystaniem ChataGPT czy Gemini. Tych tekstów może być dużo mniej. Założenie jest takie, by pojawiały się tam materiały odważne.


Ktoś ci odmówił?

Nie byłem zatrudniony w spółce, gdy część rekrutacji się odbywała. Rekrutowały inne osoby, w tym Krzysztof Stanowski.

A słyszałeś o jakimś powodzie odmowy?

Odmówiła osoba, która była zadowolona z miejsca w swojej redakcji. Jeśli pytasz, czy ktoś odmówił, bo nie jest fanem Kanału Zero czy Krzysztofa Stanowskiego, to ja o takim przypadku nie słyszałem. Ale nie mogę też tego wykluczyć.

Wiadomo, że są świetni dziennikarze na rynku, którzy nie zdecydowaliby się z różnych względów pracować w portalu Zero.pl. Zakładam, że rekrutację robi się wśród tych, co do których jest szansa, że przyjdą.

Patryk Słowik
redaktor naczelny Zero.pl

Jakie znaczenie miały dla ciebie pieniądze? Wieść miejska mówi o legendarnych stawkach, które miał oferować Stanowski. 

Tak, pieniądze mają znaczenie przy rekrutacji dziennikarzy. Od lat powtarzam, co oburza moje koleżanki i kolegów, że dziennikarze nie żywią się misją. Ludzie, którzy zmieniają pracę, robią to za stawkę co najmniej taką, jaką mają lub lepszą. Nie wiem, co znaczą "legendarne stawki".


20-30 tysięcy złotych.

Myślę, że gdy niektórzy koledzy i koleżanki o tym słyszą, odrobinę się uśmiechają. Nie mogę mówić o konkretnych stawkach i wynagrodzeniach.


A twój przypadek? To była dużo lepsza oferta niż zarobki w Wirtualnej Polsce?

Stawka odgrywała marginalną rolę, co nie oznacza, że pracuję za mniejsze pieniądze.

Czym jeszcze przekonał cię Stanowski?

Przestrzenią na robienie dużych tematów. Po drugie: miałem już przy rekrutacji wrażenie, że jest zdeterminowany, by stworzyć portal internetowy, który będzie miał znakomitych autorów. I z tego zadania, moim skromnym zdaniem, się wywiązał.

Redakcja portalu Zero.pl.
Redakcja portalu Zero.pl. © Licencjodawca | Zero.pl

Nie zarządzałeś ludźmi?

Nie.

Nie masz obaw przed wejściem w buty naczelnego?

Mam.


A jakie największe?

Stanowski chciał być miły i powiedział, że jestem najlepszym dziennikarzem w Polsce. Sam na pewno bym tak o sobie nie powiedział. Natomiast przeczytałem komentarz internetowy, z którego wynikało, że ma się Leo Messiego i nagle sadza się go na ławkę trenerską.

Jestem osobą, która – bez fałszywej skromności – umie pisać. Naczelny to dla mnie zupełnie nowa rola. Jednocześnie, gdy patrzę na redaktorów naczelnych, z którymi współpracowałem, to mam wrażenie, że ścieżka gdy naczelny jest dziennikarzem, jest dobrą. Moimi szefami byli Jagoda Sztabińska – bardzo dobra dziennikarka, Krzysztof Jedlak – świetny dziennikarz, Paweł Kapusta, który był genialnym reportażystą, Piotrek Mieśnik, z którym bardzo dobrze mi się pracowało, też przez wiele lat był dziennikarzem.


Był tu przez dwa miesiące i jakoś szybko się skończyło. Nie obawiasz się...?

(...).


Zupełnie czym innym jest pisanie jakościowych tekstów, a wymaganie tego od ludzi.

To już będą musieli ocenić ludzie, którzy ze mną współpracują. Gdybym miał szukać mankamentów u moich byłych szefów, nie mówię o naczelnych, chyba dużym kłopotem byłoby to, że wszystko wiedzą najlepiej. W jaki sposób trzeba motywować pracowników i kierować zespołem. I tak za miesiąc czy rok ocenią mnie z tego ludzie.


A ty jesteś miękki czy twardy dla ludzi?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Jestem szczególarzem. To pomaga przy pisaniu. W przeszłości to moje szczególarstwo powodowało, że w większych zespołach, kiedy wszyscy byli już zadowoleni z efektu tekstu, ja zawsze znajdowałem szczególik, który można poprawić.


Byłeś szczególarzem, kiedy przygotowywaliście teksty na start?

Przy redakcji tekstów na pewno. Znacznie większy problem miałbym z redaktorem, który puszcza otrzymany tekst jeden do jednego. Zawsze wolałem takiego, który mnie dopytuje o różne rzeczy. Tak też tu działamy. Nie mam wrażenia, by było to inne działanie, niż znam z Wirtualnej Polski czy "Dziennika Gazety Prawnej".

Skoro już jesteśmy przy Wirtualnej Polsce. Krzysztof Stanowski powiedział, że chcecie konkurować z dużymi portalami.

Na jakość materiałów.


No to jak robić jakościowe dziennikarstwo i nie skończyć jak XYZ?

Doskonałe pytanie, na które wszyscy szukają odpowiedzi. XYZ warto czytać, bo robi dobre dziennikarstwo. Mam zaufanie do ich materiałów. By już się do nich nie odnosić: przewagą Zero.pl może być to, że obok portalu jest wielki kanał youtube'owy. Jeżeli współpraca z nimi będzie właściwa, to wiele materiałów dotrze do wielu osób.

Będziecie pokazywać materiały Kanału Zero czy raczej odwrotnie: Kanał Zero wasze?

Na początku współpracy Kanał Zero będzie mocniej eksponował treści Zero.pl. Siłą rzeczy promocja w jednym z największych kanałów youtubowe'ych to bardzo dobra promocja.

A czy my będziemy promować Kanał Zero? W pewnym sensie tak. Jeżeli w wieczornych programach Kanału Zero pojawiał się prezydent Karol Nawrocki czy minister Waldemar Żurek, to głupotą byłoby nie omawiać tych treści.

Patryk Słowik
redaktor naczelny Zero.pl

Wierzę też w promocję treści Kanału Zero, które nie przebijają się tak mocno na YouTube: na przykład rewelacyjne materiały przyrodnicze Dariusza Dziektarza czy materiały Petrosa Psyllosa o nauce. Warto takie materiały promować, nawet gdyby nie pochodziły z siostrzanej redakcji. Będziemy to robić na przykład w formie artykułów opisujących w Zero.pl.


Kanał Zero będzie was promował także w social mediach? Na razie nie macie swoich profili.

Mamy odrębny profil na X. Sprawdzimy, jak w innych mediach społecznościowych funkcjonuje działanie na wspólnych profilach i podejmiemy decyzję.

Zejdźmy na ziemię. Onet, WP czy Agora zwalniają, jakościowe dziennikarstwo ma się gorzej niż parę lat temu. A wy wchodzicie z kosztowym projektem, imponującym składem. Z czego będziecie się utrzymywać?

To bardziej pytanie do dyrektora finansowego niż naczelnego. Ale odpowiadam: modele podstawowe utrzymania się są dwa. Jeden to sprzedać swoją treść odbiorcy bezpośrednio, na przykład w formie paywalla. Drugi – dać coś odbiorcy w zamian za to, że będzie widział reklamy, które się sprzedadzą reklamodawcy.


Kanał Zero przez ostatnie dwa lata niesamowicie się rozwinął. Wyniki finansowe są znane. I moim zdaniem, gdy pojawia się portal, to zwiększa szansę na dotarcie do reklamodawców, którzy mają też budżety na portale.

Gdy mówimy o tym, że jakościowe dziennikarstwo ma się kiepsko, to mam wrażenie, że największy kłopot jest taki, że wszyscy dostaliśmy po tyłku za to, że robiliśmy gówno. Robiliśmy to gówno w postaci np. takiej: "czy dzisiaj jest niedziela handlowa" odmieniane przez wszystkie przypadki.

Ale wiesz, dlaczego to robiliśmy?

Wiem, ale coraz mniej opłaca się to robić. Bo Google wyrzuca teraz odpowiedź i nie muszę klikać w żaden tekst. Oznacza to spadki ruchu po 70 procent. I tu wydawcy mają lekcję do odrobienia, my także, nie tylko inni. Trzeba publikować materiały, w które warto kliknąć i które wykraczają z zainteresowaniem odbiorcy ponad jedno zdanie.

Piękne założenie. Ale i tak portale dużą część ruchu robią na takich treściach, eksponując tylko jakościowe artykuły w "witrynie sklepowej", żeby ładnie wyglądało.

Mamy kilkudziesięcioosobową redakcję, łącznie ponad 30 osób, razem z tymi, którzy współpracują z Kanałem Zero. Mamy autorów, którzy odpowiadają za napisanie czterech tekstów miesięcznie, dużych, autorskich materiałów. I mamy takich, którzy muszą napisać kilka tekstów dziennie.

Gdy czytelnik wejdzie na Zero.pl, to oczywiste jest, że chce się dowiedzieć nie tylko o tym, co odkryli dziennikarze portalu. Chce też dostać bieżące, najważniejsze informacje. I je dostanie. Ale to nie to samo co sensacyjny news o pogodzie. Bo można prognozę pogody podawać rzetelnie.

Ale wszystkie portale robię sensacyjne newsy pogodowe, a poza tym pogoda się klika wtedy, gdy idzie duża zmiana. Czyli co, te portale są głupie, czy to się opłaca?

Pewnie i jedno, i drugie. Nie można się obrażać, że ludzi interesuje prognoza pogody. Tylko prognozę pogody można robić dobrze, na bazie rzetelnych, sprawdzonych źródeł, nie ukrywając przed ludźmi niczego i nie zawierać miliona słów kluczowych na siłę. Nie widzę problemu, żeby u nas był news o niedzieli handlowej, ale uczciwie napisany. Jeśli będziemy opisywali pod czytelnika, a nie Discovera, to wszystko będzie dobrze.

A jak nie będzie ruchu, to co będzie?

To pewnie za sześć miesięcy usiądziemy i będziemy się zastanawiali, co można zmienić. Ale to nie jest tak, że jak teksty nie będą wpadały do Discovera, a my obiecujemy ludziom, że nie będzie clickbaitów, to nagle przerzucimy się na clickbaity. To droga donikąd. Media, które podporządkowują się coraz bardziej algorytmowi, wchodzą w coraz większe kłopoty i każdy to widzi.


Masz otwarte drzwi w WP i innych redakcjach?

Dopiero odpalamy portal internetowy, więc dyskusja o otwartych drzwiach wydaje mi się co najmniej przedwczesna. Zakładam, że przedwczesna o wiele lat.

A czy jest takie medium, do którego nie poszedłbyś za 100 tysięcy złotych?

Myślę, że dużym problemem jest mój charakter, bo nie akceptuję, gdy czegoś nie pozwoli mi się robić.

Ciężko by mi było w redakcji, w której ktoś zabroniłby mi realizować temat, nie potrafił tego wyjaśnić, a ja wiedziałbym, że chodzi o kwestie biznesowe. Więc nawet gdybym gdzieś zarabiał 100 tys. zł, nie miałoby to znaczenia. Bo gdyby mi na coś nie pozwolili, wkurzyłbym się i opublikował post na X i z pewnością nie chcieliby ze mną dalej współpracować. Ta dyskusja jest o tyle teoretyczna, że znalazłoby się wiele redakcji, które nie chciałyby zatrudnić Słowika nawet za 5 tysięcy.

Patryk Słowik
redaktor naczelny Zero.pl

Będziecie mieli szeroko pojęty dział lifestyle? Sporo ruchu z Discovera można przez takie treści wyciągnąć.

Nie mamy i raczej nie zamierzamy. Część rzeczy z lifestyle'u jestem w stanie sobie wyobrazić w dziale kultura. Przy czym chodzi raczej o ambitniejsze treści.


Będziecie mieli te newsy, co wszyscy, gdy coś ważnego się dzieje?

Założenie jest: każda rzecz, która pojawia się w portalu, powinna mieć swój udział redaktorski, czy to dodzwonienie krótkiego komentarza czy pokazanie tła, które gdzieś wszystkim akurat znika, bo trwa wyścig na to, kto szybciej coś opublikuje. Czy uda się od pierwszego dnia robić to z każdą informacją? Na pewno nie. Ale chcemy dostarczać najważniejsze informacje dnia. Nie będzie ich na pewno 500.

A ile?

Łącznie z dużymi tekstami kilkadziesiąt. Ale jeżeli nawet uda nam się publikować jeden duży materiał dziennie, dzień w dzień, to będę bardzo zadowolony.

Dostrzegam inflację ważnych wydarzeń w polskich mediach. Z całym szacunkiem, ale 90 procent newsów uznawanych za ważne i rzekomo zasługujących na płomienie, tak naprawdę na te płomienie nie zasługuje. Gdy strona świeci się na czerwono o godz. 12, ale o 13 już nie, to może taka informacja o 12 też nie była kluczowa?

Nie będę stał ze stoperem w ręku, by patrzeć, czy w pięć minut napiszemy "pilne". Wydaje mi się, że ludzie, gdy ktoś nad nimi stoi ze stoperem, mogliby robić niektóre rzeczy wolniej. Większym wyzwaniem niż to, czy informację umieści się po czterech minutach, jest to, żeby ta informacja była pewna.

Patryk Słowik
redaktor naczelny Zero.pl

Czy portal Zero.pl daje etaty?

Tak.

To dominujący model?

Nie mogę tego powiedzieć. Są też osoby na działalności gospodarczej. Zdarzają się przypadki na umowie o dzieło.

Jak wygląda dzień newsroomu w Kanale Zero?

Zaczynamy około 6 rano.


Około?


Mówię około, bo to zależy trochę od dnia. Będzie stała obsada poranna i wieczorna, ale to nie znaczy, że na każdej zmianie będzie tyle samo osób. Zadaniem szefa newsroomu jest odpowiednie ułożenie tego. Kończymy o 22:00 z hakiem, jeśli nie dzieje się nic ważnego. Jeżeli rozgrywa się coś istotnego, to pewnie pracujemy do północy.


Czytałem niedawno w Wirtualnychmediach.pl tekst o dyżurach nocnych. Jest u nas osoba, która w nocy czuwa, ale nie musi siedzieć w redakcji. W portalu pracujemy i zdalnie (głównie ludzie spoza Warszawy), i stacjonarnie. Nie chodzi o to, by ta druga grupa nie mogła pracować zdalnie, ale na początku wypracowujemy pewne schematy. Łatwiej robić to na miejscu.

W weekendy też będziecie pracować? Od rana do wieczora?

Tak, ale godziny będą uzależnione od tego, czy coś będzie się działo w Polsce i na świecie.

Macie już grafik dyżurów z wydawcami i newsowcami? Ile osób będzie na zmianie?

Mamy. Newsroom liczy kilkanaście osób. Około 12 osób od newsów na dzień, nie wliczając szefa newsroomu. Po 4-5 osób na zmianę, wspieranych przez ludzi, którzy co do zasady robią większe tematy. Jeśli Marek Mikołajczyk, Jacek Prusinowski czy Grzesiek Sroczyński prowadzą program albo przeprowadzają wywiad na mieście, to nie jest tak, że nie działają w obrębie zespołu. Funkcjonują, dzwonią do ludzi, zdobywają komentarze, publikują teksty.


Mam wrażenie, że w wielu redakcjach przyjmuje się na szefów newsroomów ludzi bez dużego doświadczenia, którzy jeszcze nic ważnego nie napisali, których trzeba bardzo dokładnie sprawdzać pod względem pisania. Trafiają na taśmę, z której kiedyś odpadną, jak wiele innych osób, które będą miały dość robienia 12 omówień dziennie.

My zaraz będziemy mieli w newsroomie kolejne osoby, które umieją pisać duże materiały. Jest on więc zbudowany inaczej niż w innych redakcjach.

Brzmi super, poczyniliście wielkie inwestycje, ale było już wiele takich prób, a kończyły się, delikatnie mówiąc, różnie.

Gdy widzę to, jak odnalazł się Kanał Zero, to mam wiarę, że uda się i nam. Mam w sobie odrobinę dziecięcej naiwności. Proszę, nie pozbawiaj mnie jej.

Nie pozbawiam. Ale Kanał Zero wybił się na wielu kontrowersyjnych materiałach, na osobowości kontrowersyjnego lidera. Jak wy chcecie się odnaleźć finansowo?

Może ja jestem po prostu głupi, ale wierzę, że gdy będzie funkcjonował portal, który nie oszukuje odbiorców, to będzie wystarczająco liczna ich grupa, która będzie chciała przeczytać duży, mocny materiał. Po drugie, gdy będą widzieli typowego newsa ze zdjęciem, tytułem i nie będą się czuli jak na ruletce – docenią to. Znamy praktyki przeklików i inne. Docelowo jednak ludzie od takich mediów uciekają. Uważam, że sztuczne nabijanie odsłon to droga donikąd.

Z czego więc będzie rozliczał cię Krzysztof Stanowski?

Jest na tym etapie, że ma dobry zegarek, dobry samochód i bardzo chciałby mieć dobry portal internetowy. Takie zadanie przede mną postawił. Żeby stworzyć portal, z którego tekstami ktoś może się zgadzać lub nie, ale generalnie ludzie będą się z nim liczyć.

A czy Stanowski liczy się z tym, że będzie do niego długo dokładał?

To pytanie do niego. Ja tego nie wiem, mówię poważnie. Różni mnie od Krzysztofa Stanowskiego to, że on jest świetnym przedsiębiorcą. Ja jestem dziennikarzem. Jeżeli ktoś kiedyś przyjdzie i powie: to się nie opłaca i muszę cię zwolnić, to trudno.

Wydaje mi się, że gdyby Stanowski chciał na tym zarabiać, to zatrudniłby kogoś innego, a nie mnie. Jeśli wczoraj na jedynce ukazał się u nas tekst o związkach znanych lekarzy z wielką korporacją tytoniową, to zadam pytanie, czy publikacja takiego tekstu się finansowo opłaca, czy nie?

Patryk Słowik
redaktor naczelny Zero.pl

Myślę, że się raczej nie opłaca.

Też mi się tak wydaje. Artykuł Kuby Styczyńskiego i mój opisuje to, w jaki sposób ci lekarze dziwnym trafem wpisują się w narrację firmy, której zależy na tym, żeby ludzie palili.


Łatwo jest obśmiać Zero.pl, że Słowik, misja i tak dalej, ale moim skromnym zdaniem to rzeczy, o których w Polsce należy mówić. Szczerze wierzę w to, że jest przestrzeń na takie materiały. Aby napisać tekst, prześledziliśmy źródła nie tylko polskie, ale rumuńskie, bułgarskie i brytyjskie. Wymagało to nakładu pracy.

Ile trwała praca nad tym tekstem?

Od początku stycznia. Nie da się robić dobrego jakościowego dziennikarstwa, gdy dziennikarz nie ma czasu wyjść na kawę z kimś, kto udziela informacji. Miałem na to przestrzeń w WP, chcę, żeby każdy dziennikarz ją miał w portalu Zero.pl.

Będziesz dalej pisał?

Takie jest założenie. Na ile się to uda, nie wiem.

O czym będziecie pisać w pierwszych tygodniach?

Będą teksty śledcze, reportaże i duże wywiady, taki jak dzisiejszy z minister kultury Martą Cienkowską. Mam wrażenie, że przyjmują się w mediach coraz gorzej, bo jak materiał ma powyżej 8 tysięcy znaków, to już za dużo dla czytelnika. Polityka będzie, ale nie zdominuje portalu.

Co będziecie mieli na otwarciach? Tylko autorskie materiały?

Bardzo chcemy, żeby każdy tekst na otwarcie był naszym własnym autorskim. W ciągu dnia też będziemy je mieli, ale na pewno pojawią się też zewnętrzne informacje dnia.

A z czego ty będziesz rozliczać dziennikarzy?

Wiem jedno: nie można rozliczać ich z miesiąca na miesiąc. Są lepsze i gorsze miesiące. Czasami przez trzy miesiące jest kłopot z napisaniem bardzo dobrego materiału, a potem przez trzy tygodnie udaje się napisać dwa albo trzy.


Na pewno nie będę siadał każdego dnia wieczorem i patrzył: kto i ile tekstów napisał i jak się kliknęły.

To kto będzie odpowiadał za ruch?

Zakładam, że szef newroomu Bartosz Michalski jest osobą, która sprawdza ruch w portalu, choćby po to, by odpowiednio wyglądała strona główna.

Czy masz swój dziennikarski wzór?

Kilka osób. To Michał Okoński, rewelacyjny dziennikarz. Uwielbiam jego materiały, włącznie z książkami o futbolu, które nie są w ogóle o piłce, tylko o ludziach. Bardzo imponuje mi Piotr Szymaniak. Gdy trafiłem do "DGP", to widziałem, jak dłubie w każdym szczególe i dzwoni do najlepszych ekspertów. Często wiedział więcej od nich na temat przepisów, o które ich pytał.

Z kolei Michał Janczura z Wirtualnej Polski zrobił bardzo dużo dla dobra polskich dzieci w TOK FM czy teraz WP. Bardzo imponował mi warsztat reporterski Pawła Kapusty. Nie mam już żadnego powodu, by podlizywać się Pawłowi, bo nie jest już moim szefem.

Pawłowi nie. Czy zatem Krzysztof Stanowski jest dla ciebie wzorem?


Dziennikarskim?

Jakimkolwiek.

Nie znam go aż tak dobrze. Nie jesteśmy przyjaciółmi, którzy znają się od kilkunastu lat. Krzysztof potrafi rewelacyjnie pisać. Ma dużą lekkość, dobrze się to czyta. Ale czy postrzegam go jako wzór? Nie, bo rzeczy, o których pisał, aż tak mnie nie interesowały.

A jakim jest szefem?


Moja dotychczasowa współpraca z nim jest bezproblemowa, bardzo sympatyczna i wbrew temu, przed czym mnie ostrzegano, że będzie ingerował, kierował, w ogóle nie ma to miejsca. Mamy dużo bieżącego kontaktu redakcyjnego.


Skoro nie ingeruje, to o czym rozmawiacie?

Jestem chociażby na codziennym kolegium Kanału Zero, które prowadzi od poniedziałku do piątku. Jeśli chodzi o portal, to wydaje mi się, że Krzysztof Stanowski nie wie, jakie teksty ukażą się w pierwszym czy drugim tygodniu istnienia Zero.pl.

Ale nie interesuje go to?

Wie o niektórych, w tym znaczeniu, że jeżeli mamy kolegium i omawiamy, co się wydarzy w ciągu dnia, to ja mówię, jakie teksty będą. Mam przekonanie, że zdecydował się zatrudnić mnie po to, żeby realizować swoje założenia. Moment, w którym ktoś zaczyna mieszać w czymiś kotle, to ten, w którym przejmuje odpowiedzialność za zupę.

Czyli nie miesza w twoim kotle?

W ogóle.

Boisz się Krzysztofa Stanowskiego?

Dlaczego miałbym się go bać? Jest niższy ode mnie. Mam wrażenie, że poradziłbym sobie z nim. Natomiast tak zupełnie serio: nie boje się.

Pytam, bo sprawia wrażenie bezkompromisowego. Motorem jego działań są zasięgi i pieniądze, a ty chcesz robić jakościowe dziennikarstwo.

Nie chcę sobie przypisywać wielkich zasług. Ale bać to się mogłem, gdy opisywałem zorganizowane grupy przestępcze, zajmujące się miliardowym obrotem na nielegalnym wywozie leków. Bać mogliśmy się z Kubą Styczyńskim, który jest tu w redakcji, gdy opisywaliśmy piramidę finansową, która była założona przez rosyjskich terrorystów powiązanych z GRU.

Nie rozumiem, dlaczego miałbym się bać Krzysztofa Stanowskiego. Nie daje mi żadnych powodów, bym miał się go obawiać. Każdy, kto ze mną współpracował, także w Wirtualnej Polsce, może o mnie powiedzieć jedno: że raczej się nie bałem. I jeśli się z kimś nie zgadzałem, choćby to była najważniejsza osoba, nie miało to znaczenia. I to niekoniecznie moja zaleta.

Co gość od jakościowego dziennikarstwa poczuł, gdy zobaczył Kamratów w Kanale Zero?

Moim zdaniem można przeprowadzić wywiad nawet z kimś takim, jak bracia Kamraci. Tylko trzeba go przeprowadzić dobrze.

A jak go zrobiono?

Zostało to powszechnie uznane jako wywiad przeprowadzony niespecjalnie, ujmując najłagodniej. Jeżeli rozmawia się mądrze i wywiad jest dobry, to można rozmawiać.


Niektórzy mówią: nie należy promować patologicznych postaw. Nie zgadzam się, że ta metoda przynosi efekt. Wydaje mi się, że Grzegorz Braun i jego ekipa zbudowali swoją pozycję na tym, że są wykluczeni z debaty publicznej.

A co powiesz o ostatnim materiale Marii Wiernikowskiej?

Nie widziałem.

Czy uważasz z perspektywy czasu, że duża aktywność na X była ci potrzebna? Te wszystkie wojenki i roasty.

Nie była. Ja jestem trochę jak bohater mema. Gdy żona wchodzi o trzeciej w nocy do mojego pokoju, to siedzi tam facet przed komputerem i klika w klawisze, i to jestem ja, bo udowadniam użytkownikowi janusz358, że to ja mam rację w internecie, a nie on. Nie zmienię swojego temperamentu. Ale zdarzało mi się wchodzić w spory, które były bezsensowne.

Czy mi ta aktywność na X pomogła? To bardziej złożona sprawa. Bo według wszelkich rankingów, dziś jestem wśród najpopularniejszych dziennikarzy w Polsce w mediach społecznościowych. To nie tak, że się chwalę, ale przeczytałem niedawno na Wirtualnychmediach.pl, że dziennikarze, którzy mają w socialach bazę użytkowników, do których są w stanie samodzielnie docierać, są bardziej doceniani przez wydawców niż ci, którzy jej nie mają.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Polsat Media nie odpowiada reklamodawcom ws. polityki handlowej. "Lekceważące podejście"

Polsat Media nie odpowiada reklamodawcom ws. polityki handlowej. "Lekceważące podejście"

Pierwsze opinie o Zero.pl. "Skrzyżowanie papierowego DGP ze starą Gazeta.pl"

Pierwsze opinie o Zero.pl. "Skrzyżowanie papierowego DGP ze starą Gazeta.pl"

Powstanie nowy pomiar wideo. PBI i OOHlife łączą siły

Powstanie nowy pomiar wideo. PBI i OOHlife łączą siły

Sponsorzy nie chcą się pokazywać w kontrowersyjnym materiale Kanału Zero

Sponsorzy nie chcą się pokazywać w kontrowersyjnym materiale Kanału Zero

TVP tworzy konkurencję dla Konkretu 24. Były szef newsów w TVP Info w nowej roli

TVP tworzy konkurencję dla Konkretu 24. Były szef newsów w TVP Info w nowej roli

Tylu widzów oglądało ceremonię otwarcia igrzysk we Włoszech

Tylu widzów oglądało ceremonię otwarcia igrzysk we Włoszech