Zoku, którego nazwa jest skrótem od hasła "zobacz i kup", ma umożliwiać widzom sprawdzanie produktów związanych z oglądanymi programami. Mogą to być zarówno przedmioty widoczne bezpośrednio w danej scenie, jak i produkty dobrane na podstawie prezentowanego stylu, trendu czy rozwiązania.
TVN Warner Bros. Discovery określa Zoku jako usługę typu Entertainment-to-Commerce. Według nadawcy jest to pierwsze tego rodzaju rozwiązanie w Polsce zaprojektowane od podstaw przez TVN WBD.
Zoku pojawi się w Playerze
Mechanizm będzie działał w wybranych programach dostępnych w Playerze. Podczas oglądania użytkownik będzie mógł zatrzymać materiał. Jeżeli system rozpozna produkty występujące w danej scenie, na ekranie pojawią się propozycje powiązane z tym ujęciem.
Jeśli w zatrzymanej scenie nie zostaną wskazane konkretne produkty, użytkownik będzie mógł przejść do zestawienia wszystkich ofert przypisanych do danego odcinka.

Wybrane fragmenty programów będą także oznaczane logotypem Zoku. Ma on sygnalizować widzowi, że po zatrzymaniu materiału może sprawdzić produkty związane z daną sceną.
Drugim sposobem korzystania z usługi będzie serwis Zoku.pl. Użytkownik po wybraniu programu i konkretnego odcinka znajdzie tam zestawienie przypisanych do niego produktów. Po kliknięciu konkretnej propozycji użytkownik zostanie przekierowany na stronę partnera handlowego, gdzie będzie mógł sprawdzić szczegóły oferty i ewentualnie dokonać zakupu.
To sklep partnera będzie odpowiadał za płatności, dostępność towaru, dostawę, zwroty oraz obsługę posprzedażową. TVN Warner Bros. Discovery zapowiada, że liczba programów i produktów dostępnych w ramach Zoku będzie stopniowo zwiększana wraz z pozyskiwaniem kolejnych partnerów handlowych.

Do działania Zoku wykorzystywana jest również technologia oparta na sztucznej inteligencji. System analizuje obraz i pomaga dopasować produkty do tego, co pojawia się w programie.
Wprowadzenie Zoku wpisuje się w rozwijający się model łączenia treści wideo z e-commerce. Nadawcy i platformy streamingowe mogą w ten sposób wykorzystywać zainteresowanie produktami, modą, wyposażeniem wnętrz czy gadżetami pojawiającymi się w oglądanych produkcjach.
Nie pierwsza taka inicjatywa
Podobne pomysły łączące telewizję z e-commerce pojawiały się już wcześniej. W 2020 roku na polskim rynku zadebiutowała aplikacja Insbay, w której można było przeglądać i kupować produkty pokazywane w programach telewizyjnych. Początkowo obejmowała formaty HGTV, a później także produkcje Canal+ Domo, MTV, Tele 5 oraz kolumbijskiej telewizji Caracol (telenowela pokazywana w Polsce). Użytkownicy mogli m.in. sprawdzać produkty wykorzystywane w aranżacjach wnętrz czy ubrania uczestników "Warsaw Shore".

W ostatnim czasie telewizję ze sprzedażą próbuje łączyć także Republika poprzez powiązaną ze stacją platformę Goryla.pl. Ten projekt wywołał jednak kontrowersje dotyczące sposobu jego promocji. Po starcie serwisu prezenterzy Republiki prowadzili w serwisie YouTube transmisje sprzedażowe, do których z anteny kierowano widzów za pomocą kodów QR.
Członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji prof. Tadeusz Kowalski zwracał wówczas uwagę, że promowanie konkretnych produktów przez dziennikarzy w telewizyjnych programach informacyjnych lub publicystycznych mogłoby zostać uznane za kryptoreklamę. Zauważył jednak, że przepisy dotyczą telewizji, a nie streamów internetowych.
Sprawa ponownie wzbudziła dyskusję w sierpniu br., gdy podczas specjalnego wydania Republiki poświęconego rosyjskiej rakiecie Jarosław Olechowski i Michał Rachoń przez blisko trzy minuty prezentowali zegarek dostępny na Goryla.pl, a na ekranie pojawiał się kod QR prowadzący do jego oferty. Ustawa o radiofonii i telewizji zakazuje lokowania produktów w serwisach informacyjnych i publicystyce społeczno-politycznej; ocenę, czy w tym przypadku doszło do naruszenia przepisów, pozostawiono KRRiT. Szefostwo Republiki przekonywało, że nie stanowiło to prezentacji konkretnej oferty.












