O decyzji UKE Repropol poinformował w komunikacie. Czytamy w nim:
UKE przekazało informację, że z uwagi na skomplikowany charakter sprawy oraz konieczność przeprowadzenia dalszego postępowania wyjaśniającego, w szczególności potrzebę uzyskania od obu stron postępowania dodatkowych wyjaśnień i informacji dotyczących okoliczności mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, a następnie ich wszechstronnej analizy i oceny w kontekście całokształtu zgromadzonego materiału dowodowego, termin załatwienia sprawy został przedłużony do 26 grudnia 2026 r.
UKE podkreśla, że zakres i czas trwania dalszego postępowania będą zatem uzależnione od wyników podejmowanych czynności wyjaśniających i dowodowych.

Według przepisów takie orzeczenie powinno być wydane w ciągu 60 dni od dnia złożenia wspomnianego wniosku lub w ciągu 30 dni od otrzymania opinii biegłego, jeżeli został on powołany. Rozstrzygnięcie sprawy musi nastąpić nie później niż w ciągu sześciu miesięcy od dnia złożenia wniosku.
Nawet jeśli prezes UKE wyda w końcu decyzje, nie musi to oznaczać końca sprawy. Prawo przewiduje bowiem również procedurę odwoławczą przed sądem i postępowanie apelacyjne. Oba mogą zająć do trzech lat.
Przypomnijmy, że to po nieudanych mediacjach z Google z udziałem prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej Repropol w czerwcu złożył wniosek do prezesa tej instytucji ws. orzeczenia o wysokości wynagrodzeń przysługujących wydawcom.
Fiasko negocjacji i mediacji
Repropol rozpoczął negocjacje z Google w styczniu 2025 r. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, dlatego w grudniu stowarzyszenie złożyło w imieniu reprezentowanej przez siebie grupy kilkuset wydawców wniosek o mediację do prezesa UKE. Mediacje między Repropolem a Google trwały od 23 lutego i były możliwe dzięki uprawnieniu nadanemu w nowelizacji ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W maju rozmowy zakończyły się jednak bez porozumienia.

Również Związek Pracodawców Wydawców Cyfrowych pod koniec lutego, po fiasku blisko rocznych negocjacji z Google, skorzystał z opcji mediacji z amerykańskim koncernem przed prezesem UKE. Negocjacje ruszyły 27 maja i trwały 60 dni. Istniała możliwość przedłużenia mediacji o kolejne 30 dni, jednak strony z niej nie skorzystały.
Na początku sierpnia Maciej Kossowski, prezes ZPWC, informował, że reprezentowani przez niego wydawcy złożą wniosek, by prezes UKE wydał decyzję określającą wynagrodzenie od techgiganta.
Agnieszka Sobucka, rzeczniczka prasowa UKE, przekazała Wirtualnemedia.pl, że wniosek ZPWC wpłynął do Urzędu w poniedziałek 31 sierpnia.

W połowie ubiegłego roku Repropol ostrzegał, że Google oferuje części wydawców prasowych umowy dotyczące praw pokrewnych na podstawie własnej metodologii w programie Extended News Preview. Takie porozumienia amerykański gigant podpisał z wydawcami kilkudziesięciu serwisów internetowych w Polsce.
O tym, jak przebiegały rozmowy, ani Google, ani wydawcy nie informują.
Ile Google powinien płacić polskim wydawcom?
Z wyliczeń szwajcarskiej firmy FehrAdvice wynika, że godziwe wynagrodzenie za wykorzystywanie treści publicystycznych w wyszukiwarce Google w Polsce powinno wynosić około 121 mln euro, czyli ponad 514 mln zł. Raport powstał na zlecenie Związku Pracodawców Wydawców Cyfrowych.
Możliwość negocjowania wynagrodzeń za korzystanie przez tech gigantów z treści dziennikarskich dała nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która weszła w życie we wrześniu 2024 r. Zapisy ustawy zaimplementowały do polskiego porządku prawnego dwie unijne dyrektywy, SATCAB II oraz DSM (Digital Single Market).












