7 maja w siedzibie TVP przy Woronicza list intencyjny podpisali: Tomasz Sygut, dyrektor generalny TVP, Marek Błoński, dyrektor generalny PAP oraz Paweł Majcher, redaktor naczelny Polskiego Radia. Projekt wspiera Ministerstwo Cyfryzacji.
– Dezinformacja nie jest już wyłącznie wyzwaniem komunikacyjnym, lecz realnym zagrożeniem dla stabilności państwa i jakości debaty publicznej – podkreśla Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji.
Na łamach sprawdzamto.pl będą publikowane m.in. newsy, analizy, raporty, ale i publicystyka wyjaśniająca mechanizmy manipulacji w mediach.
Treści mają pojawiać się także w mediach społecznościowych, m.in. na TikToku i Instagramie. – Bez tych kanałów to nie miałoby sensu. Trzeba mówić językiem ludzi, którzy czerpią informacje głównie z TikToka czy YouTube’a – mówi nam Tomasz Sygut, dyrektor generalny TVP.

Wspólny zespół i wsparcie ministerstwa
Do zespołu, którym pokieruje Paweł Moskalewicz, dołączą pracownicy TVP Info, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej.
– PAP oddelegowuje dwie-trzy osoby do tego projektu, podobnie Polskie Radio i my –jako TVP Info. Dzięki temu powstaje drużyna, która codziennie będzie się poświęcała temu projektowi. Mam nadzieję, że on będzie się rozrastał – stwierdza Tomasz Sygut, dyrektor generalny TVP.
Jaki budżet przeznaczono na nowe przedsięwzięcie? – dopytujemy.
– Nie chcę tego ujawniać, ale nie jest to duży budżet. Nieodzowna była tutaj pomoc Ministerstwa Cyfryzacji. Bez nich byśmy tego nie zrobili – odpowiada Sygut.
Pomysł wyszedł z TVP
Pomysł stworzenia portalu fact-checkingowego wyszedł od prezesa TVP Tomasza Syguta. Jak tłumaczy nam, impulsem były zarówno rozwijane w TVP programy weryfikujące informacje, jak i rosnąca fala manipulacji oraz ataków w sieci.

– Uruchomiliśmy programy "Sprawdzam to", codzienny "Wykrywacz kłamstw" i pracowaliśmy nad "Kłamstwo nie przejdzie" Mateusza Dolatowskiego. Widziałem też, co dzieje się w internecie i z czym sami się mierzymy – mówi Sygut.
Podkreśla, że nie ma problemu z krytyką wobec TVP, jeśli jest uzasadniona. – Jesteśmy medium publicznym, więc naturalne jest, że patrzy nam się na ręce. Problem pojawia się wtedy, gdy krytyka przekracza granice rzetelności – dodaje.
Jako przykład podaje spór wokół materiału o Jacku Sutryku i Collegium Humanum. Według niego TVP wielokrotnie informowała o sprawie, ale nie chciała emitować materiału, który sugerowałby winę przed wyrokiem sądu.
Nigdy nie zgodzę się na sytuację, w której akt oskarżenia jest traktowany jak wyrok sądu.

Tomasz Sygut dodaje, że z pomysłem wspólnego projektu najpierw zwrócił się do prezesa Polskiego Radia Pawła Majchera, a później do szefa PAP Marka Błońskiego.
PAP i Polskie Radio
Polska Agencja Prasowa będzie odpowiadać przede wszystkim za analityczną część projektu. Dziennikarze PAP przygotują m.in. cotygodniowy newsletter podsumowujący najważniejsze dezinformacyjne narracje oraz badania opinii publicznej we współpracy z IBRiS.
Polskie Radio ma rozwijać tematykę związaną z demaskowaniem dezinformacji na swoich antenach i w podcastach.
Reakcja na nowe zagrożenia
Również w maju na polskim rynku zadebiutuje Newsmax Polska. Według "Rzeczpospolitej" za projektem stoi Newsmax Balkans należący do Telekom Srbija, który miał być wcześniej kredytowany przez rosyjski Sberbank.
– Jeszcze nigdy Telewizja Polska nie była tak potrzebna – stwierdza Tomasz Sygut.

Pytam wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego o to, kto powinien weryfikować podmioty medialne debiutujące na polskim rynku o niejasnym kapitale.
– Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jest za to odpowiedzialna. I może zwrócić się o pomoc do służb – odpowiada wicepremier.












