Materiał został pokazany w TVP Wrocław w programie "Fakty" we wtorek 5 maja o godzinie 18.30. Skopiowano w nim m.in. informacje ze wstrzymanego reportażu Roberta Jałochy. Zrobiono to bez wiedzy i zgody autora.
Jednak jak podała "Wyborcza", wiele informacji uzyskanych przez Jałochę zostało przekręconych. Dzięki temu zabiegowi Sutryk wypadł lepiej, niż gdyby opublikowano reportaż, który przygotował Robert Jałocha.
"Wyborcza" podała, że redaktor prowadzący główne wydanie lokalnego programu informacyjnego TVP Wrocław odmówił podpisania się pod nim swoim nazwiskiem. Nikt nie jest też podpisany pod samym materiałem, choć na początku każdej innej relacji podane jest nazwisko reportera i współpracującego z nim operatora.
Materiał Jałochy nie ukazał się w TVP3 Wrocław
Nie pokazany dotąd przez TVP3 Wrocław materiał Roberta Jałochy dotyczył aktu oskarżenia w sprawie Collegium Humanum, w której jednym z oskarżonych jest prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Prokuratura twierdzi, że Sutryk miał uzyskać dyplom MBA bez studiów i egzaminu, w zamian za zatrudnienie byłego rektora uczelni w miejskiej spółce.

Dlaczego go nie pokazano? Kierownictwo TVP argumentowało, że materiał był nierzetelny i "wprowadzał widzów w błąd", bo "stawiał znak równości między oskarżeniem a wyrokiem sądu".
Inaczej sprawę przedstawiał autor. - Informacje przekazywane przez biuro prasowe Telewizji Polskiej są nieprawdziwe. Nikt nie prosił mnie o wprowadzenie jakichkolwiek poprawek do materiału - mówił Robert Jałocha w rozmowie cytowanej przez "Gazetę Wyborczą".
Dziennikarz dodał, że przez cztery tygodnie walczył o emisję i odszedł z TVP Wrocław, gdy do niej nie doszło.
W zeszły poniedziałek dziennik opisał kolejne szczegóły sprawy. "Wyborcza" ujawniła, że gdy Robert Jałocha pracował nad niewygodnym dla Jacka Sutryka reportażem, magistrat zawarł z TVP Wrocław dwie umowy na łączną kwotę przeszło 200 tys. zł.
TVP odpiera zarzuty ws. zablokowania materiału
Telewizja Polska w sprawie reportażu wydała z kolei oświadczenie.

"W nawiązaniu do insynuacji "Gazety Wyborczej" i niektórych mediów, jakoby szefostwo redakcji TVP3 Wrocław zablokowało emisję materiału dziennikarskiego autorstwa byłego dziennikarza Telewizji Polskiej Roberta Jałochy nt. prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka z powodów innych niż merytoryczne, informujemy, że Telewizja Polska zamierza bronić wizerunku własnej marki i rzetelności pracujących w TVP dziennikarzy" – czytamy w nim.
TVP zaprzecza, że w redakcji TVP3 Wrocław działa motywowana politycznie autocenzura: – Oddział TVP3 Wrocław wielokrotnie emitował materiały niewygodne dla władz samorządowych, w tym dla Urzędu Miasta Wrocławia. Autorem części z nich jest... Robert Jałocha.
Potem wymieniono przykłady materiałów redakcji TVP3 Wrocław, które określono m.in. jako nieprzychylne lub kłopotliwe dla wrocławskiego magistratu i Jacka Sutryka. Były to np. materiały o planowanym referendum ws. odwołania prezydenta ze stanowiska.

Telewizja Polska w oświadczeniu podała, że "na wniosek dyrektor TVP3 Wrocław Ewy Wolniewicz w najbliższym czasie przestrzeganie zasad etyki dziennikarskiej w oddziale TVP3 Wrocław dodatkowo zweryfikuje Komisja Etyki TVP".
Jak podawaliśmy niedawno, wrocławski ośrodek TVP zawiesił dwóch z pięciu wydawców, którzy podpisali się pod apelem o wyjaśnienie przyczyn zablokowania emisji materiału o Jacku Sutryku. Marcin Brodowski, który przez wiele lat pracował w TVP3 Wrocław, informował Wirtualnemedia.pl, że chodzi o Alberta Bystrońskiego i Halinę Łabędzką.
Sprawie chce przyjrzeć się także Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która wysłała do TVP pismo. Regulator pyta w nim m.in., czy reportaż został zlecony i zaakceptowany przez kierownictwo TVP3 Wrocław, jakie były powody jego niewyemitowania, czy w sprawie emisji reportażu wystąpili z apelem pracownicy lub współpracownicy TVP3 Wrocław oraz czy ponieśli z tego powodu negatywne konsekwencje.












