SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Jacek Kurski sprawnie ograł prezydenta, może wrócić na fotel prezesa TVP

Odwołany prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski zostaje w firmie jako doradca zarządu, w którym zawieszono nieprzychylną mu Marzenę Paczuską. Stanowisko p.o. prezesa TVP objął Maciej Łopiński. - Kurski przechytrzył prezydenta Andrzeja Dudę, rozegrał nieprzychylne mu środowisko, a w maju może wrócić na fotel szefa spółki - mówią Wirtualnemedia.pl byli prezesi Telewizji Polskiej Janusz Daszczyński i Juliusz Braun.

Jacek Kurski podczas wiosennej konferencji ramówkowej TVP; fot. AKPA Article

W piątek wieczorem sytuacja dla Jacka Kurskiego była wyjątkowo niekorzystna: prezydent Andrzej Duda do ostatniej chwili czekał z decyzję ws. noweli ustawy o przyznaniu mediom publicznym rekompensaty abonamentowej w wysokości 1,95 mld zł, uzasadniając złożenie podpisu od dymisji Kurskiego. Ten wreszcie oddał się do dyspozycji prezydenta, a podpis został złożony. Prezydent - przewidując, że Kurski łatwo nie odda władzy w TVP - miał zażądać od Krzysztofa Czabańskiego, by odwołanie nastąpiło błyskawicznie. W efekcie w konferencji prasowej prezydenta i premiera wziął też udział Czabański, informując, że w mailowym głosowaniu czworo na pięcioro członków RMN zdecydowało już w piątek, że Jacek Kurski zostanie odwołany.

Wydawało się, że były już prezes TVP przegrał z kretesem - a w tym przekonaniu utwierdziło komentatorów to, że Kurski wystąpił w piątek w "Gościu Wiadomości" i poinformował o oddaniu się do dyspozycji prezydenta, nie chcąc blokować podpisania 1,95 mld zł rekompensaty.

Sobota - jak wynika z naszych informacji - była spokojna tylko dla przeciwników Jacka Kurskiego, ponieważ on sam i jego zwolennicy przystąpili błyskawicznie do akcji osłabiania pozycji ich zdaniem głównego przeciwnika, czyli Marzeny Paczuskiej. Próbowali dotrzeć do ucha prezesa PiS i do mediów ze swoją wersją wypadków: za odwołaniem Kurskiego stoi Paczuska, która nierzetelnie przekazywała informacje z TVP do Pałacu Prezydenckiego.

Marzec 2019: Paczuska w zarządzie TVP po groźbie weta

Marzena Paczuska trafiła do zarządu TVP w marcu 2019 roku, po tym jak Andrzej Duda po raz pierwszy zagroził wetem ustawy, przyznającej mediom publicznym rekompensatę abonamentową (wtedy chodziło o 1,26 mld zł).

Sytuacja była niemal bliźniacza do tej z ostatnich tygodni: na początku 2019 roku parlament przyjął nowelizację ustawy o opłatach abonamentowych, na mocy której Telewizja Polska i Polskie Radio miały otrzymać rekompensatę za wpływy abonamentowe utracone w latach 2018-19 wskutek zwolnienia z tej opłaty kolejnych grup społecznych. Pod koniec lutego nowelizację przegłosowano w Senacie, a potem czekała na podpis prezydenta. Jednak już w styczniu pojawiły się informacje, że prezydent nie podpisze ustawy: był mocno krytyczny względem TVP, zwłaszcza względem materiałów „Wiadomości” po zabójstwie Pawła Adamowicza.

Prezydent od zmian we władzach TVP uzależniał wówczas podpisanie ustawy o rekompensacie, ale ponieważ prezes PiS Jarosław Kaczyński nie zgodził się, by zdymisjonować Kurskiego - odwołano członka zarządu Macieja Staneckiego, a w zamian powołano dwie osoby z prezydenckiej rekomendacji: Piotra Pałkę i Marzenę Paczuską. Już po tygodniu Pałka został zawieszony w czynnościach członka zarządu. Tydzień później zrezygnował, zastąpił go Mateusz Matyszkowicz.

Grudzień 2019: Paczuska z mniejszym nadzorem

Miesiąc później, w kwietniu 2019 roku, nowy zarząd (jeszcze bez Matyszkowicza) podzielił między siebie kompetencje. Paczuska miała odpowiadać m.in. za ośrodek szkolenia i rozwoju - Akademia Telewizyjna, ośrodek dokumentacji i zbiorów programowych, biuro handlu, TVP2, ośrodek TVP Technologie, ośrodek mediów interaktywnych, TV Polonia i Belsat TV.

Natomiast Kurski miał koordynować: biuro spraw korporacyjnych, biuro koordynacji programowej, biuro zarządzania kapitałem ludzkim, biuro kontrolingu i restrukturyzacji, biuro audytu i kontroli Wewnętrznej, TVP1, TVP Historia, TVP Kultura, TVP Sport, biuro reklamy, biuro rachunkowości, biuro zakupów i zamówień publicznych, ośrodek administracji, ośrodek inwestycji i transportu, TVP3, oddziały terenowe, Agencję Produkcji Telewizyjnej i Filmowej, biuro prawne, a także Telewizyjną Agencję Informacyjną. To właśnie nadzór nad TAI chciała przejąć Marzena Paczuska, lecz zdecydował głos Jacka Kurskiego (jego głos jako prezesa przy remisie liczy się podwójnie).

Pod koniec kwietnia do zarządu dołączył Mateusz Matyszkiewicz i od tego czasu Paczuska stopniowo traciła wpływy. W grudniu 2019 roku nadzór nad Agencją Kreacji Teatru Telewizji Polskiej przejął Mateusz Matyszkowicz, a nad Ośrodkiem TVP Technologie - Jacek Kurski. Tym samym Paczuskiej pozostawiono pieczę jedynie nad TV Polonia, Belsat TV oraz Ośrodkiem Kanałów i Serwisów Internetowych. - Nigdy się z tym nie pogodziła - słyszymy w TVP.

Żądanie dymisji Kurskiego po materiale „Wiadomości”

Wydawało się, że ta sytuacja będzie się pogłębiać: Marzena Paczuska będzie trwała w zarządzie TVP, ale coraz bardziej będzie marginalizowana. Jednak w kampanii prezydenckiej wydarzyło się coś, co miało przeważyć szalę na jej korzyść.

Podczas konwencji kandydata na prezydenta Władysława Kosiniaka-Kamysza jego żona Paulina stwierdziła, że będzie aktywną pierwszą damą. Podkreśliła, że nie zamierza milczeć i być pierwszą damą „która nie ma swojego zdania, chowa się za ogrodzeniem prezydenckiego pałacu i wyłącznie statystuje swojemu mężowi”.

Po tym wydarzeniu Andrzej Duda miał wściec się na „Wiadomości”, które pokazywały Paulinę Kosiniak-Kamysz jako potencjalną aktywną pierwszą damę, nie biorąc w obronę jego żony. Pisał o tym Jacek Gądek na Gazeta.pl. Konwencja odbyła się w sobotę, 29 lutego. Tego samego dnia pokazano ją w „Wiadomościach”, a w poniedziałek, 2 marca prezydent wezwał na pilną rozmowę szefa RMN Krzysztofa Czabańskiego i zażądał głowy Jacka Kurskiego.

- Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby tej neutralnej w wymowie informacji w „Wiadomościach” nie zaniosła do prezydenckiego pałacu i nie „podkręciła” odpowiednio właśnie Paczuska, która jest dobrą znajomą Agaty Kornhauser-Dudy. To ona też powiedziała żonie prezydenta, że ani „Wiadomości” ani żaden inny program TAI nie stanął wyraźnie w jej obronie - twierdzi osoba z kierownictwa TVP. Zdaniem naszego rozmówcy, Marzena Paczuska od wielu miesięcy nie była też przekazicielem oczekiwań Pałacu Prezydenckiego względem władz TVP, a była do tego nieformalnie zobowiązana jako osoba rekomendowana do zarządu przez prezydenta. Kurski miał o to do niej duże pretensje.

Wtorek: Kurski wraca do gry

We wtorek rada nadzorcza TVP zawiesiła na trzy miesiące Marzenę Paczuską, co ostatecznie potwierdziło sprawność polityczną Jacka Kurskiego. We wniosku o zawieszenie Jacek Kurski i Mateusz Matyszkowicz zarzucili Paczuskiej, że od powołania do zarządu TVP wiosną ub.r. aż 43 razy podczas głosowań wstrzymała się od głosu. Ocenili, że Paczuska stosowała „taktykę przypadkowych głosowań, wynikających z niezrozumienia materii uchwał”, co mogło narazić TVP na straty. Uważają, że Paczuska „kontestuje reformę organizacyjną spółki”, zarzucili jej też „brak kompetencji menadżerskich”. Podkreślili, że nadzorowana przez nią TV Bielsat przekroczyła w ub.r. planowany budżet o 8,7 mln zł.

- Po zmiękczeniu jej wizerunku w mediach i w partii, można było przystąpić do drugiej części planu, czyli zawiesić osobę, która stała, zdaniem Kurskiego, za jego odwołaniem - ocenia jeden z dziennikarzy TAI. Rzeczywiście: w piśmie powtarzają się zarzuty, które już w weekend pojawiały się w mediach.

Kurski i Matyszkowicz ocenili, że Marzena Paczuska „budowała swą pozycję zawodową na demonstrowaniu utrzymywania doskonałych relacji i licznych kontaktów z Kancelarią Prezydenta”. - Nie informowała jednak nigdy Zarządu Spółki o jakichkolwiek zastrzeżeniach lub oczekiwaniach Kancelarii Prezydenta wobec TVP Natomiast w chwili kryzysu w komunikacji związanym z grożącym wetem Prezydenta do ustawy rekompensatowej nie włączyła się w jakikolwiek odczuwalny sposób do walki o interes Spółki. Zaangażowała się w intrygi i dezinformowanie Głowy Państwa oraz otoczenia Prezydenta co do sposobu przedstawiania Prezydenta na antenach TVP - wyliczają.

Po południu zaś ogłoszono, że p.o. prezesa TVP zostaje Maciej Łopiński, znajomy Jacka Kurskiego jeszcze z gdańskich czasów. Sam Kurski został doradcą zarządu.

„Kurski to zręczny gracz, ale nie ma jednoznacznego zwycięzcy”

Zdaniem byłego prezesa TVP Janusza Daszczyńskiego scenariusz, w którym Kurski wraca szybko na fotel prezesa spółki, jest jak najbardziej możliwy. - On już wrócił, de facto. Przewidywałem to przecież dużo wcześniej, że Kurski nie odejdzie ani łatwo, ani szybko - mówi nam.

- Myślę, że teraz jest absolutnie szczęśliwym człowiekiem: ma z powrotem władzę i telewizję. Bez dwóch zdań: wygrał starcie z prezydentem, co zresztą było do przewidzenia, bo to doskonały gracz. Myślę, że ostatecznie znów będzie prezesem Telewizji Polskiej, to dla niego dość łatwy scenariusz do zrealizowania. Proszę pamiętać, że aby obsadzić fotel prezesa TVP, nie trzeba tak naprawdę konkursu. Nie wiem, jak będzie z innymi sprawami, ale pewien jestem, że wkrótce znów ujrzymy Jacka Kurskiego w fotelu prezesa - dodaje Daszczyński portalowi Wirtualnemedia.pl.

Juliusz Braun - także były prezes Telewizji Polskiej, a obecnie członek Rady Mediów Narodowych - w rozmowie z nami także nie kryje podziwu dla Jacka Kurskiego. - Ograł koncertowo prezydenta i jego otoczenie, ale czy wygrał? Nie wiem. Tutaj chyba nie ma jednoznacznego zwycięzcy, choć to Kurski jest teraz „w ciosie”. Wydaje mi się, że tryumfuje teraz i ma ku temu powody. Jest niezwykle sprawny w takich rozgrywkach - chwali Kurskiego.

Braun dodaje przy tym, że dla niego nie jest jasne, czy Jacek Kurski wróci na fotel prezesa TVP. - Wszystko zależy od wyniku majowych wyborów, nie obstawiałbym tu żadnego scenariusza. Przed wyborami raczej nie wróci. A po nich – nie podejmę się spekulować. W każdym razie wydaje mi się, że konkursu na prezesa nie będzie - stwierdza.

Kurski: Łopiński zaproponował, żebym doradzał

We wtorek po południu Maciej Łopiński na spotkaniu z pracownikami Telewizyjnej Agencji Informacyjnej stwierdził, że z jego ramienia nadzór nad TAI będzie sprawował Jacek Kurski. - Prezes Kurski, mówiąc we wtorek na konferencji, że „w zasadzie nic się nie stało” od piątku, wiedział co mówi - podsumowują nasi informatorzy.

Podczas wystąpienia rady nadzorczej i zarządu potwierdzono, że Jacek Kurski pozostaje w Telewizji Polskiej jako doradca zarządu. Ustępujący prezes firmy chwalił Macieja Łopińskiego, przypomniał jego działalność w opozycji antykomunistycznej, pracę w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego i kierowanie Ruchem Społecznym im. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.

- Człowiek, który jest absolutnie najbardziej właściwą osobą - i ze względu na kompetencje biograficzne, kulturowe, ale również menedżerskie - do tego, żeby być dzisiaj prezesem Telewizji Polskiej oddelegowanym przez radę nadzorczą - podkreślił Jacek Kurski.

- Jestem bardzo szczęśliwy, że pan prezydent podpisał ustawę gwarantującą mediom publicznym prawie 2 mld zł należnej rekompensaty, że ta umowa została dotrzymana, że media publiczne, w tym Telewizja Polska, będą dysponowały koniecznymi środkami na utrzymanie - powiedział Jacek Kurski. - Ale jeszcze bardziej jestem szczęśliwy z powodu osoby, która jest moim następcą i, jak deklaruje, kontynuatorem tej linii - dodał.

- Podziękował współpracownikom za „wspólne poświęcenie i pasję dla budowy siły i potęgi Telewizji Polskiej. - Przygotowałem wielką mowę podsumowującą moje dokonania, ale w świetle zaproszenia przez prezesa Łopińskiego do tego, żebym był doradcą zarządu, myślę, że nie ma potrzeby, bo po prostu zostaję z państwem na pokładzie, tylko już w skromnej roli doradcy zarządu, z którym będę się dzielił swoją najlepszą wiedzą - zaznaczył.

- W zasadzie nic się nie stało, poza tym że mamy nowego, świetnego prezesa - ocenił Jacek Kurski. - Cieszę się, że w tym niełatwym momencie dla kraju, dla telewizji, stery telewizji są w najlepszych możliwych rękach - dodał.

Łopiński: TVP w dobrej kondycji

Maciej Łopiński podziękował Jackowi Kurskiemu za pracę na stanowisku prezesa. Zaznaczył, że przejął obowiązki szefa firmy tylko do powołania nowego prezesa.

- Niełatwo było mi podjąć tę decyzję, podjąłem ją w poczuciu odpowiedzialności. Pragnę zaznaczyć, że to jest czasowe oddelegowanie z rady nadzorczej do pełnienia funkcji prezesa zarządu i ja je tak będę traktował - powiedział Maciej Łopiński.

- Myślę, że telewizja jest naprawdę w dobrej formie, dobrej kondycji - zapewnił, przypominając, że nowelizacja dająca TVP i Polskiemu Radiu 1,95 mld zł rekompensaty po podpisaniu przez prezydenta weszła w życie. - Naszą troską będą starania, żeby zapewnić telewizji publicznej stabilne finansowanie, żebyśmy co roku nie musieli o to zabiegać, ale żebyśmy wiedzieli na czym stoimy - zaznaczył.

Matyszkowicz: dzięki Jackowi Kurskiemu odwrócono trend spadkowy

Mateusz Matyszkowicz, który członkiem zarządu Telewizji Polskiej jest od kwietnia ub.r., podkreślił, że kiedy w połowie 2017 roku został dyrektorem TVP1, stacja była na czwartym miejscu pod względem oglądalności, a półtora roku temu była już druga.

- Potem biuro programowe umocniło obie główne anteny. Przypominam: trzy lata temu wszyscy zastanawiali się, czy telewizja publiczna w ogóle obroni swoje miejsce na rynku, a nie to że się wzmocni. To było możliwe tylko dlatego, że Jacek Kurski uwierzył, że to jest możliwe. I to, co wszyscy mówili: „nie da się”, „koniec”, „to naturalny proces, to będzie spadać” - wszystko zostało odwrócone i dzisiaj konkurencja tylko zazdrości. To dzięki Jackowi Kurskiemu i jego wierze - ocenił Matyszkowicz.

Wyliczył główne obszary, za które odpowiada w TVP. - To, co dla mniej najważniejsze, czyli kultura, Teatr Telewizji, historia, film, serial, publicystyka społeczna, film dokumentalny - dzięki środkom, które zostały zapewnione w tym roku, nie tylko będzie trwało, ale jeszcze będzie się rozwijać. Pokażemy Polakom, dlaczego warto mieć telewizję publiczną i dlaczego bez telewizji publicznej zniknie to, co najcenniejsze - zapowiedział.

Zwrócił uwagę, że TVP kieruje sporo treści do pomijanych przez innych nadawców grup odbiorców (chodzi głównie o osoby starsze). - Dla wszystkich, także dla tych, których rynek często wyklucza, traktuje jako nieatrakcyjnych widzów. Dla nas każdy widz, a może zwłaszcza ten, którego rynek dyskryminuje, dla nas oni są najważniejsi - zapewnił Matyszkowicz.

 

W 2018 r. Telewizja Polska osiągnęła wzrost przychodów o 24 proc. do 2,2 mld zł, głównie dzięki 359 mln zł więcej z abonamentu rtv. Wzrosły też wpływy nadawcy z reklam, sponsoringu, sprzedaży programów i licencji. Zatrudnienie w firmie wynosiło prawie 2,7 tys. etatów.

Dyrektorzy i ich zastępcy w Telewizji Polskiej zarabiali średnio 21,8 tys. zł miesięcznie brutto, doradcy zarządu - 20,8 tys. zł, dziennikarze motywacyjni - 7,5 tys. zł, a ci honoraryjni - 12,2 tys. zł. Członkowie zarządu Jacek Kurski i Maciej Stanecki zainkasowali łącznie 811,8 tys. zł.

TVP i Polskie Radio w dwa lata dostały 2,4 mld zł pomocy publicznej

W 2017 roku Telewizja Polska i Polskie Radio otrzymały 1,677 mld zł środków publicznych, a w 2018 roku - 741,5 mln zł. Za podzielenie tych środków odpowiadała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, większość przyznała Telewizji Polskiej. I tak w 2018 roku TVP dostała 385,5 mln zł, Polskie Radio - 186,3 mln zł, a 17 rozgłośni regionalnych Polskiego Radia - 169,7 mln zł.

Według danych UOKiK-u w 2017 roku środki przyznane mediom publicznym stanowiły 5,5 proc. łącznej kwoty 30,57 mld zł pomocy publicznej, a w 2018 roku - 3,4 proc. z 21,75 mld zł. Środki publiczne uzyskane przez TVP i Polskie Radio to przede wszystkim wpływy z abonamentu radiowo-telewizyjnego, które są klasyfikowane jako środki publiczne.

W 2018 roku wyniosły 741,5 mln zł, a abonament opłacało jedynie 994,6 tys. osób i firm. Do tego doszła pierwsza rekompensata z tytułu wpływów nieuzyskanych z abonamentu radiowo-telewizyjnego. Przyznano ją, w wysokości 960 mln zł, na przełomie 2017 i 2018 roku w ramach nowelizacji ustawy budżetowej, z tej kwoty TVP przydzielono 860 mln zł, Polskiemu Radiu - 62,2 mln zł, a działającym jako osobne spółki 17 rozgłośniom regionalnym Polskiego Radia - 57,8 mln zł.

W tym roku media publiczne dostaną od rządu prawie 2 mld zł.

Z danych Nielsen Audience Measurement, opracowanych przez portal Wirtualnemedia.pl w całym 2019 roku wiceliderem rynku telewizyjnego była TVP1, której udział zmniejszył się o 0,51 proc. do 9,68 proc. Czwartą lokatę w zestawieniu (pierwszy był Polsat, a trzeci TVN) zajęła TVP2 – ta stacja miała 8,34 proc. udziału w rynku, co stanowi wzrost o 2,21 proc.

Łącznie daje to niemal połowę (dokładnie 18,02 proc. udziałów) Telewizji Polskiej z 36,32 proc., jakie posiada tzw. wielka czwórka w rynku oglądalności.

W 2016 roku - gdy Kurski obejmował stanowisko prezesa TVP - dwa największe kanały publicznego nadawcy miały 19,4 proc. udziału w rynku.  Jedynka miała 11,10 proc. udziału w rynku, a  TVP2 - 8,32 proc. udziału.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Jacek Kurski sprawnie ograł prezydenta, może wrócić na fotel prezesa TVP

29 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Llll
Nie wiem czy podoba mi sie ,ze jakis prezes TV jest wazniejszy niz prezydent. To dla mnie rozklad panstwa. Wstyd dla partiii, ktora na to pozwala. To jest antypanstwowe. .
odpowiedź
User
chrapek
Każdy kto obserwuję politykę, lub w niej "siedzi" wiedział, że Kurski wyląduje właśnie jako jakiś doradca, zastępca, obserwator.. Jeżeli ktoś jest zaskoczony, to bardzo mi przykro, bo schemat jest typowy i jasny.
71 4
odpowiedź
User
wp
Instytucja Prezydenta RP została ośmieszona i skompromitowana...
108 6
odpowiedź
User
Obserwator
Prezydent okazał się słabszym politykiem niż prezes telewizji.
101 4
odpowiedź
User
YKK
Adriana i jego pretorian ograć - to żaden sukces. Oni nic nie widzą spoza swojego ego.
82 10
odpowiedź