SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Komisja TVN na półmetku prac. Przesłuchała już 12 osób, ma w planie 16 kolejnych

Działająca w TVN komisja ds. zbadania doniesień o mobbingu i molestowaniu w stacji przesłuchała już 12 osób. W planach ma rozmowy z kolejnymi, a pracę ma zakończyć w ciągu 10 dni. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zgłosiły się do niej już obie informatorki „Wprost”.

Markus Tellenbach, prezes Grupy TVN Article

Grupa TVN komunikat w sprawie działania komisji wydała we wtorek wieczorem. Choć spodziewano się, że będzie w nim już mowa o efektach pracy tego ciała, to podano w nim jedynie enigmatyczne szczegóły dotyczące  działania komisji i polityki antymobbingowej stacji.

Komisja do zweryfikowania twierdzeń, „że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy" rozpoczęła działalność 16 lutego br. TVN poinformował, że tworzą ją trzy osoby: Agnieszka Trysła,  dyrektor działu HR w TVN (zatrudniona w TVN od 2007 roku), Marek Szydłowski, dyrektor departamentu prawnego TVN (pracuje w  firmie od 2013 roku) oraz adwokat Bartłomiej Raczkowski z kancelarii Raczkowski Paruch, ekspert ds. prawa pracy, który jest przewodniczącym tego ciała.

Stacja podała, że komisja „z własnej inicjatywy rozpoczęła serię rozmów z obecnymi oraz byłymi pracownikami i współpracownikami TVN”. Początkowo działać miała przez dwa tygodnie, ale wiadomo już, że jej prace się przedłużą. - Dotychczas przeprowadzono 12 rozmów, a 16 kolejnych ma mieć miejsce w ciągu 10 nadchodzących dni. Zakres prac komisji nie ogranicza się wyłącznie do publicznie rozpowszechnianych zarzutów - napisano w komunikacie TVN.

Jak wynika z informacji podanych przez „Wprost”, komisja pracuje codziennie w godz. 10.00-22.00. Bardzo szczegółowo wypytuje wszystkie stające przed nią osoby, a z przesłuchań sporządzane są odręczne protokoły (rozmowy nie są nagrywane). Zdaniem przesłuchiwanych pracowników, którzy rozmawiali z „Wprost”, ta szczegółowość może być odczytywana jako „potrzeba posiadania silnych podstaw do podjęcia decyzji personalnych i zabezpieczenia się w ewentualnych przyszłym sporze prawnym z Durczokiem”.

TVN nie komentuje dotychczasowych ustaleń komisji. Spółka podała jedynie, że „po wyczerpującej analizie i zakończeniu prac” przekaże ona swoje wnioski prezesowi zarządu TVN. „Wprost” informuje, że danych osobowych przesłuchiwanych osób w raporcie nie będzie.

Powołanie komisji to skutek serii zdarzeń, które miały miejsce po tym jak tygodnik „Wprost” opisał przykład molestowania do jakiego miało dojść w jednej z redakcji telewizyjnych w naszym kraju. W artykule, który ukazał się w wydaniu z 2 lutego br., wypowiedziała się anonimowo „znana dziennikarka”, która miała w przeszłości doświadczyć napastowania ze strony zwierzchnika - „szefa zespołu popularnej stacji telewizyjnej”.

W tekście nie podano żadnych nazwisk i nazw telewizji, chociaż po jego publikacji zaczęły pojawiać się liczne spekulacje na forach i w mediach społecznościowych. Podawano w nich, że molestowania dopuszczać się miał redaktor naczelny „Faktów” TVN Kamil Durczok. Dziennikarz tydzień temu w TOK FM zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek stosował mobbing i molestował podwładnych. Przyznał jednak, że jego styl zarządzania i życie prywatne mogły sprowadzić na niego zarzut mobbingu. Durczok poinformował też, że w związku z rozpoczęciem prac przez komisję w TVN idzie na dwutygodniowy urlop (dowiedz się więcej).

W miniony poniedziałek „Wprost” napisał już otwarcie, że to Kamil Durczok dopuszczał się molestowania i mobbingu w pracy. Na potwierdzenie tego tygodnik przytoczył relację researcherki (chcącej zachować anonimowość), której Durczok miał SMS-owo w środku nocy złożyć niedwuznaczną propozycję. W kolejnych miesiącach dziennikarz miał jej wysłać wiele podobnych SMS-ów, a researcherka konsekwentnie odmawiała. Mimo tego dostała awans na producentkę, ale gdy odmówiła kolejny raz, Durczok zaczął mocno krytykować jej pracę. Niedługo potem dziennikarka pożegnała się z redakcją. Dziennikarze „Wprost” zaznaczyli, że wysłuchali wiele podobnych historii o szefie „Faktów”.

„Gazeta Wyborcza” podała, że komisja nie przesłuchała dotąd Kamila Durczoka, bo przebywa on cały czas w szpitalu (trafił tam w poniedziałek tydzień temu). Nie wydał on też na razie zapowiadanego oświadczenia dla mediów.

Dziennik napisał, że komisja skontaktowała się już za to z dziennikarką zarzucającą szefowi „Faktów” TVN napastowanie seksualne. W jej aktach nie było zgłoszeń o naruszeniach kodeksu pracy. Do stacji miała się też zgłosić dziennikarka, która była bohaterką tekstu „Wprost” z 2 lutego br. Z relacji informatora „GW” wynika, że zapewniała ona o tym, że Durczok miał ją co prawda niszczyć, ale zaprzeczyła, by składał jej propozycje seksualne.

- TVN nie toleruje żadnych form mobbingu ani molestowania, w tym także molestowania seksualnego - zapewnia cytowany w komunikacie Markus Tellenbach, prezes TVN. Stacja pochwaliła się w nim, że oferuje liczne szkolenia w ramach działań zmierzających do zapobiegania w miejscu pracy zachowaniom takim jak dyskryminacja, mobbing, molestowanie. Działania te miały być podejmowane od 2008 roku, a dotąd w szkoleniach dotyczących tych tematów miało wziąć udział ok. 4,8 tys. osób (nie liczących tych, którzy otrzymali materiały szkoleniowe online).

Jednak dopiero wraz z powołaniem komisji TVN przyjął zestaw zasad antydyskryminacyjnych, które zaczęły obowiązywać w firmie. W dokumencie, który rozesłany został do wszystkich pracowników spółki, zapisano m.in, że TVN nie toleruje dyskryminacji, mobbingu, molestowania ani molestowania seksualnego (więcej na ten temat).

W tym tygodniu w Grupie TVN zaczęła się też kontrola zainicjowana przez Okręgową Inspekcję Pracy w Warszawie. Inspektorzy mają sprawdzić, czy w spółce nie było łamane prawo pracy (dowiedz się więcej).

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Komisja TVN na półmetku prac. Przesłuchała już 12 osób, ma w planie 16 kolejnych

21 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Ana
Ktoś mądrze napisał pod jednym z tekstów, że TVN, aby ocalić wiarygodność, musi podejść do sprawy radykalnie - zwolnić nie tylko Durczoka, ale i wszystkich jego współpracowników. Niewiarygodne jest, by Durczok w takich open-spaceach robił co mu się rzewnie podoba bez świadomości innych osób z redakcji Faktów. Zwolnienie tylko Durczoka byłoby publicznym zamiataniem pod dywan.
89 14
odpowiedź
User
czyli pożyteczni
Czyli "Wprost" zadziałał w wyższym interesie społecznym. Gdyby nie ta gazeta, borocki o mobbingu, a może i molestingu nic by nie wiedziały.
80 17
odpowiedź
User
kwasik1
A może by tak przeprowadzić śledztwa również w innych stacjach. Nie broniąc struktur tvn-u może by tak sprawdzić co się w innych stacjach dzieje
53 15
odpowiedź
User
Gie
Czy po, jak to się ładnie mówi, doniesieniach medialnych, Policja lub Prokuratura zainteresowały się tą sprawą? W innych okolicznościach dziennikarze TVN24 by o to dopytywali.
50 12
odpowiedź
User
inna stacja
Właśnie, w innych stacjach nie jest lepiej. Ludzie są niszczeni, a dyrektorkom wydaje się, że są Bogami i żądają żeby ich tak traktować. Albo zaliczasz się do dworu, albo wylatujesz. A prawda jest taka, że Twój szef powinien jeszcze dużo uczyć się od Ciebie i być najwyżej Twoim "rysiem". Niestety, czasy red. naczelnych - mistrzów już odeszły, podobnie jak standardy etyczne zawodu. Teraz byle prowincjonalna przybłęda może kierować redakcją czy anteną. Bez wykształcenia, bez wiedzy, bez wizji i bez szacunku dla pracowników za to z furą kompleksów i własnych problemów oraz nasiloną socjopatią.
51 11
odpowiedź