SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Telekomy odporne na koronawirusa. Najbardziej tracą producenci smartfonów, turystyka i firmy odzieżowe (raport)

Koronawirus coraz bardziej zaraża światową gospodarkę. Odbija się też na polskim PKB, którego prognozy wzrostu największy polski bank zmniejszył do 3,5 proc. Z krajowych firm najbardziej ucierpiały na epidemii biura podróży i marki odzieżowe, które od kilku dni notują spore spadki na giełdzie - wynika z raportu portalu Wirtualnemedia.pl.

Fot. Pixabay Article

Banko PKO BP obniżył we wtorek prognozy wzrostu PKB Polski na 2020 r. z 3,7 do 3,5 proc. Ma to związek z epidemią koronawirusa na świecie.

- Na horyzoncie pojawiły się ciemne chmury związane z COVID-19 - uważa główny ekonomista banku Piotr Bujak. - Skutki epidemii są jeszcze trudne do  oszacowania, szczególnie że wirus oddziałuje nie tylko na popyt, ale przede wszystkim na podaż, zaburzając globalne łańcuchy produkcyjne. Bilans czynników ryzyka dla światowego wzrostu staje się wyraźnie negatywny. Przedwczesny koniec karnawału w Wenecji na skutek koronawirusa może się okazać symbolem załamania globalnego ożywienia gospodarczego oczekiwanego na 2020 r. - dodaje ekspert.

Zdaniem analityków PKO BP, opanowanie epidemii w pierwszym kwartale tego roku spowodowałoby, że w perspektywie całego 2020 r. jej wpływ na PKB byłby słabszy. Na razie objawia się on ograniczeniem popytu z Azji na konsumpcję i usługi oraz zaburzeniami w łańcuchach dostaw. Przedłużanie się tej sytuacji może zaowocować wzrostem cen m.in. elektroniki, odzieży i obuwia.

Produkcja smartfonów może spaść o 12 proc.

Branża producentów smartfonów przewiduje, że globalna produkcja zaliczy spadki w wyniku wybuchu epidemii COVID-19, która rozpoczęła się w grudniu. Firma analityczna TrendForce prognozuje, że produkcja smartfonów spadnie o 12 proc. w pierwszym kwartale br. w porównaniu do analogicznego okresu w 2019 r. Powodem jest to, że światowym centrum produkcji smartfonów są właśnie Chiny.

Samsung, który w ostatnich latach przeniósł znaczną część produkcji do Wietnamu, również może mieć opóźnienia w produkcji. Wietnamskie Ministerstwo Przemysłu i Handlu poinformowało agencję Reuters, że ​​problemy z łańcuchem dostaw w wyniku koronawirusa prawdopodobnie opóźnią produkcję najnowszych modeli telefonów tej firmy. Wynika to z faktu, iż Wietnam w dużym stopniu opiera się na Chinach w zakresie materiałów i sprzętu. Nie wiadomo, czy nie wpłynie to na debiut w sklepach Samsunga S20 Galaxy. Na półkach ma się ten model pojawić 13 marca br.

Jak dodają analitycy, można się również spodziewać przejściowego wzrostu cen smartfonów, opóźnień w realizacji zamówień i braku niektórych modeli w sklepach.

T-Mobile spokojny o dostawy, kłopoty ma Orange

T-Mobile twierdzi, że na razie nie ma powodów do obaw. - Mamy zapewnioną dostępność telefonów dla naszych klientów i nie przewidujemy w tym zakresie opóźnień. Niemniej jednak jesteśmy w stałym kontakcie z dostawcami - zapewnia departament komunikacji korporacyjnej firmy.

Reuters podał, że epidemia koronawirusa ma wpływ na dostawy niektórych modeli telefonów Orange Polska. - Okazuje się, że w regionie Wuhan zlokalizowanych jest wiele fabryk komponentów wykorzystywanych do produkcji telefonów komórkowych. To już jest pewne, że bieżące dostawy będą opóźnione i nie w takich ilościach, jakich oczekiwaliśmy - powiedział agencji Mariusz Gaca, wiceprezes firmy. Jak dodał, mogą się zdarzyć "niedostępności różnych modeli, w różnych kolorach, z różną pojemnością, ale nie sądzimy, żeby to było na masową skalę".

W ubiegłym tygodniu firma Apple przyznała się, że jest ofiarą epidemii koronawirusa. Amerykańska korporacja poinformowała, że w pierwszych miesiącach br. spadła sprzedaż firmy  i wiadomo już, że nie uda się osiągnąć prognozowanych przychodów na poziomie 63-67 mld dolarów w pierwszym kwartale 2020 r.

Firmy telekomunikacyjne zaliczyły spadki na giełdach

Opóźnienia w produkcji nie są jedynym zagrożeniem dla branży smartfonów. Państwo Środka to także największy na świecie rynek telefonów komórkowych. Chińskich producentów smartfonów, takich jak Huawei czy Xiaomi, dotknie również mniejszy popyt na ich produkty, ponieważ krajowi konsumenci z obawy przed groźnym wirusem od tygodni nie wychodzą z domów, a najniezbędniejsze zakupy robią online.

Według Anny Ahrens, analityka z IHS Markit, spadek popytu w Chinach będzie głównym czynnikiem spadku sprzedaży smartfonów. - Musi być czas, aby ludzie mogli wrócić do normalnego życia, a popyt szybko się nie odbuduje - mówi Ahrens portalowi Quartz.

Kłopoty z dostawami nie przełożyły się jednak na wyniki finansowe firm telekomunikacyjnych, które zaliczyły niewielkie spadki kursów na giełdach.

- Na negatywne skutki rozszerzenia się koronawirusa dużo bardziej narażone są spółki, dla których handel transgraniczny jest główną częścią biznesu. Natomiast u telekomów główny składnik przychodów to abonament za usługi, a sprzedaż smartfonów i innych urządzeń elektronicznych to tylko dodatek pomagający przyciągnąć i utrzymać klientów. Możliwe zaburzenie łańcuchów logistycznych nie ma wpływu na już zawarte umowy - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Dominik Niszcz, analityk Raiffeisen Centrobank.

Branża turystyczna już odczuwa skutki wirusa

Z powodu koronawirusa cierpi już branża turystyczna. Większość europejskich przewoźników zawiesiła loty do Chin, w tym PLL LOT aż do 28 marca. Na razie polski przewoźnik, Wizz Air i Ryanair latają do Włoch, ale cały czas monitorują sytuację związaną z epidemią koronawirusa.

Jak poinformował we wtorek Reuters, Lufthansa rozważa wprowadzenie oszczędności w firmie w związku z epidemią, m.in. ma wstrzymać przyjmowanie nowych pracowników i wysyłać już zatrudnionych na bezpłatne urlopy. Niemiecki przewoźnik zawiesił loty do Chin aż do końca marca. - Oczywiście będzie to miało również poważne konsekwencje ekonomiczne dla nas i innych branż - powiedział Harry Hohmeister, członek zarządu Lufthansy.

Epidemia koronawirusa będzie kosztowała przemysł lotniczy prawie 30 mld dolarów w 2010 r. - wynika z raportu Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Lotniczego (IATA). Na całym świecie przewoźnicy zostali zmuszeni do ograniczenia lotów i odwołania tras, a 30 linii lotniczych zawiesiło swoje usługi w Chinach. IATA ostrzega, że jeśli wirus rozprzestrzeni się poza Chinami, spadki przychodów linii lotniczych będą znacznie większe.

Odwołano prawie 86 tys. lotów

Od 23 stycznia do 11 lutego br. zostało odwołanych prawie 86 tys. lotów krajowych i międzynarodowych do Chin i z Państwa Środka - wynika z danych firmy Cirium zajmującej się analizą podróży lotniczych.

Polska czarterowa linia lotnicza Enter Air zanotowała we wtorek spory spadek na giełdzie. Jej notowania zmniejszyły się o 5,60 proc. do 45,50 zł za akcję.

Paradoksalnie, dzięki zawieszeniu lotów do Chin mogą spaść ceny biletów lotniczych - uważa założyciel słynnego amerykańskiego portalu o tanich lotach "Scott's Cheap Flights". - Samoloty, które wcześniej latały do Chin mogą zostać skierowane na trasy krajowe i do Europy. To spowoduje większą podaż miejsc i presję na obniżenie taryf - prognozuje Scott Keyes.

Spadają kursy akcji biur podróży

Nastroje, pełne obaw o rozprzestrzenianie się wirusa na Europę, najlepiej widać w notowaniach spółek z branży turystycznej. Po dużych zniżkach kursów w poniedziałek (o około 4 proc.), europejskie giełdy we wtorek kontynuowały spadki.

Notowania Rainbow Tours we wtorek spadły o 10,17 proc. do 26,50 zł za akcję. Ten rok nie zapowiada się dobrze dla polskich biur podróży. Jak wynika z raportu firmy TravelData, w ubiegłym tygodniu po raz kolejny spadły średnie ceny wycieczek na sezon letni 2020. To już szósty spadek cen w tym sezonie.

- Pojawiły się obawy, że jeśli zagrożenie koronawirusem potrwa dłużej, ludzie nie będą kupować nowych wycieczek, na pewno nie w regiony bliskie obszarom, gdzie zanotowano zakażenia. To może wpłynąć na nastawienie klientów w dłuższym horyzoncie czasowym, a z tym trudniej będzie uporać się biurom podróży - mówi nam Dominik Niszcz.

Tracą też polskie firmy odzieżowe

Obawę przed skutkami wirusa mocno odczuły finansowo firmy odzieżowe. Chociaż od kilku lat wycofują się z Chin (np. Próchnik), nadal jednak Fabryka Świata jest drugim co do wielkości importerem dla Polski (po Niemcach). W 2019 r. import z Chin do Polski wyniósł 29, 1 mln euro (125 mln zł).  

Spadek notowań dotknął grupę LPP, która jest właścicielem takich marek jak Reserved, Cropp, Mohito, House i Sinsay. Odzież produkowana jest przede wszystkim w Chinach (52,63 proc). Pozostałe produkty trafiają do sklepów z Bangladeszu, Pakistanu, Turcji, Indii, Polski, Kambodży, Hiszpanii i innych państw.

Notowania grupy LPP spadły we wtorek o 3,56 proc. do 7,44 tys. zł za akcję. Jak twierdzą analitycy, bardziej chodzi o nastroje niż realne kłopoty firmy. Grupa LPP w rozmowie z Business Insider Polska zapewniła, że statki z dostawami wypłynęły już z chińskich portów, więc nie należy się spodziewać opóźnień w dostawach. Poza tym dostawcy firmy uruchomili swoje oddziały w innych krajach, aby przejąć zlecenia polskiej grupy.

Z kolei polska marka Cocodrillo, która sprzedaje swoje produkty na całym świecie (również w Chinach), we wtorek zanotowała spadek o 1,91 proc. do 18 zł za akcję.

Prognozy dotyczące załamania rynków

Analitycy podkreślają, że załamanie się rynków będzie miało charakter przejściowy, pod warunkiem, że uda się powstrzymać globalne rozprzestrzenianie się wirusa. Agencja ratingowa Moody’s założyła nawet, że uda się to zrobić do końca pierwszego kwartału 2020 r.

Jednak analitycy z Dun & Bradstreet obliczyli, że co najmniej 51 tys. firm z całego świata ma dostawcę (lub dostawców) w rejonie dotkniętym epidemią, a koronawirus może mieć wpływ na 5 mln przedsiębiorstw na wszystkich kontynentach. Dotyczy to głównie takich branż, jak usługi, handel hurtowy, produkcja, handel detaliczny i usługi finansowe.

Zdaniem Dominika Niszcza z Raiffeisen Centrobank, oprócz turystyki, elektroniki i branży odzieżowej, najbardziej narażone na kryzys są firmy przemysłowe, które potrzebują komponentów z dalekich stron świata oraz przedsiębiorstwa oferujące surowce energetyczne. - Przy spadku popytu na ropę i węgiel i spowolnieniu gospodarczym branże korzystające z wysokich cen tych surowców też mogą reagować negatywnie - mówi nam Dominik Niszcz.

Koronawirus nie ominął też 500 najbogatszych ludzi na świecie. Z indeksu Bloomberga wynika, że ich majątki stopniały w poniedziałek łącznie o 139 mld dolarów. Przyczyną tego jest załamanie się rynków w obawie przed szkodliwym skutkiem epidemii wirusa dla światowej gospodarki. Twórca Amazona Jeff Bezos stracił w poniedziałek 4,84 mld dolarów, a założyciel Microsoftu Bill Gates 2,34 mld.

W Chinach nadal rośnie liczba zakażonych osób

Chińska Narodowa Komisja Zdrowia poinformowała we wtorek, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła już do ponad 2660. Odnotowano w sumie ponad 80 tys. zarażeń patogenem. W prowincji Hubei wzrosła liczba nowych przypadków zarażenia koronawirusem. Wczoraj patogen wykryto u prawie 500 nowych pacjentów, czyli 100 więcej niż w poniedziałek. W ciągu ostatniej doby z powodu koronawirusa w Chinach zmarło 71 osób, z czego 68 w prowincji Hubei.

Epidemia COVID-19 dotyka już 25 krajów na całym świecie (w tym USA), dotarła też do Europy, m.in. Włoch, Niemiec, Francji i Finlandii. Poza Chinami odnotowano 26 zgonów, w tym cztery we Włoszech i jeden we Francji.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Telekomy odporne na koronawirusa. Najbardziej tracą producenci smartfonów, turystyka i firmy odzieżowe (raport)

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Ciekawe
ciekawe... koronawirus zabił już 2012 ... a zwykła grypa rocznie na świecie zabija ok. 290 - 650 tys osób...



jak można przeczytać: "Według danych w wyniku zakażenia koronawirusem COVID-19 z Wuhan zmarło już 2012 osób. W ciągu tygodnia zanotowano aż tysiąc zgonów. Ponad 14,5 tys. pacjentów udało się wyleczyć."

Grypa a koronawirus – co groźniejsze? Według szacunkowych danych Światowej Organizacji Zdrowia, na grypę umiera rocznie na świecie od 290 do nawet 650 tys. osób

Czytaj więcej na: https://demagog.org.pl/wypowiedzi/ile-o ... -na-grype/
7 0
odpowiedź
User
A
Jeśli podniosą ceny...za towary, które nie są niezbędne to tym bardziej spadnie sprzedaż.
Do tego jeśli wszystko produkuje się w Chinach czy Azji to tak się to kończy. A to na razie śmieszny zasięg, liczba chorych i zmarłych np. jak porównać do grypy.
gdyby skala była 10 czy 100 rady większa to chyba niektóre firmy by znikły.
1 0
odpowiedź
User
Seba
Na szczęście wszystkiego w Chinach się nie produkuje, bez nowej elektroniki przeżyje, bez ciuchów też gdyż szafa pelna
3 0
odpowiedź
User
Kor
Wzrosty będą miały VOD a spadek kina, bo ludzie w domach będą siedzieli :-)
5 0
odpowiedź
User
lucyna
Dla takiego giganta jak LPP, dostawy z Chin przy obecnej sytuacji to spore wyzwanie, mam nadzieję że uda im się załatwić ten problem.
0 0
odpowiedź