Autorem listu otwartego do ministra Waldemara Żurka ws. Leszka Kraskowskiego jest Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej", który – podobnie jak kilkudziesięciu innych dziennikarzy z różnych redakcji m.in. Kamil Dziubka, Cezary Gmyz, Jacek Harłukowicz, Jacek Nizinkiewicz, Radosław Omachel, Piotr Nisztor, Paweł Reszka, Grzegorz Rzeczkowski, Łukasz Jankowski, "Kataryna" Katarzyna Sadło – wyraził sprzeciw wobec decyzji o trzymiesięcznym areszcie dla dziennikarza.
Kraskowski prowokował policję, lekceważył sąd i prokuraturę. Na pewno postąpił głupio i nieodpowiedzialnie, ale dalej uważam, że został potraktowany nieadekwatnie, a nałożenie na niego trzymiesięcznego aresztu musi budzić niepokój. Polityka aresztowań w naszym kraju powinna zostać zmieniona
Pod listem Czuchnowskiego podpisało się ponad 30 dziennikarzy.

Na decyzję sądu, na mocy której 6 czerwca Leszek Kraskowski został zatrzymany pod zarzutem nielegalnego posiadania broni oraz kierowania gróźb karalnych wobec komendanta powiatowego policji w Piasecznie, a następnie aresztowany na trzy miesiące, zareagowali także rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek i prezes Press Club Polska Marcin Lewicki. Obaj zaapelowali w środę do prokuratury o podanie informacji uzasadniających zastosowanie tego środka zapobiegawczego.
Prokuratura: były podstawy do aresztu
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, poinformował w wydanym w środę po południu oświadczeniu, że do dotychczas zgromadzonych dowodów dołączono – po podjęciu zawieszonej sprawy – materiały dochodzenia przeciwko Leszkowi K., któremu prokurator postawił zarzut znęcania się nad osobami najbliższymi. Zaznaczył, że postępowanie to było zawieszone, ponieważ Leszek K. wielokrotnie nie stawiał się na badania sądowo-psychiatryczne.

Prok. Skiba odniósł się również w komunikacie do przesłanek zastosowania wobec dziennikarza trzymiesięcznego aresztu. Zaznaczył, że prokuratura uznała, iż zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów zabronionych.
"Spełnienie owych gróźb zostało uprawdopodobnione tym, że w aucie, w którym zatrzymano podejrzanego, odnaleziono broń i amunicję, których posiadanie bez zezwolenia jest zabronione. Skierowanie tego maila świadczyło o tym, że po wyjściu na wolność Leszek K. podejmie działania mające na celu wpłynięcie na organy ścigania lub świadków zeznających w tej sprawie. Należy przy tym zaznaczyć, że zeznania złożyła żona Leszka K., która wskazała, że – z uwagi na dotychczasowe zachowanie – obawia się, że może on zrobić krzywdę jej lub innym osobom" – podał rzecznik, wskazując również na obawę ucieczki, ukrycia się lub utrudniania postępowania.

Prok. Skiba, w odpowiedzi na pytania przedstawicieli mediów, poinformował również, że prokurator, kierując wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania, złożył także wniosek o ustanowienie obrońcy podejrzanemu, a "Leszek K. na żadnym etapie wykonywanych z jego udziałem czynności nie powołał się na tajemnicę dziennikarską, przekazał użytkowany telefon na potrzeby toczącego się śledztwa oraz hasło dostępu".
Zatrzymanie Kraskowskiego: środowisko reaguje
Wojciech Czuchnowski przyznał na X, że komunikat Prokuratury Okręgowej w Warszawie rozwiał część wątpliwości ws. zatrzymania, nadal jednak uznaje ten środek zapobiegawczy za nieadekwatny wobec dziennikarza. W podobnym tonie wypowiedział się Paweł Reszka, przyłączając się do apelu Czuchnowskiego.
"Wojtek proponuje osobiste poręczenie, by zmienić sankcję na mniej dotkliwą. Ja się przyłączam do apelu i też jestem gotowy za Leszka poręczyć" – napisał na Facebooku autor tygodnika "Polityka".

Wyjaśnienia prokuratury nie przekonały też Sylwestra Latkowskiego, którego zdaniem obawa ucieczki czy utrudniania śledztwa jest w Polsce nadużywana. "Prokuratura powinna przedstawić opinii publicznej wszystkie argumenty za stosowaniem tymczasowego aresztu. […] Śledztwo powinno być transparentne, by uciąć wszelkie spekulacje" – napisał były redaktor naczelny "Wprost".
Na tle tego w dużej mierze jednolitego głosu środowiska dziennikarskiego odmiennie wypowiedział się Paweł Sito, dziennikarz radiowy, obecnie związany z Programem Pierwszym Polskiego Radia.
Korporacja dziennikarska bardzo licznie żąda natychmiastowego wypuszczenia jednego ‘z naszych’. Nielegalnego posiadacza broni i 54 sztuk amunicji. Brawo, koledzy! I pytanie: czy gdyby chodziło o kierowcę taksówki, także protestowalibyście? Strasznie to słabe, ale zrozumiałe. Dziś ja poprę jego, jutro poprą mnie
Leszek Kraskowski to były dziennikarz śledczy m.in. "Rzeczpospolitej", "Wprost", "Super Expressu" i "Dziennika". Obecnie publikuje materiały na własnym portalu internetowym i kanale w serwisie YouTube. W związku z postawionymi mu zarzutami grozi mu kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.











