Dziennikarz Jakub Wątor już w 2022 roku pisał, że u Dawida Swakowskiego, znanego w sieci jako "Żurnalista", można kupić wywiad sponsorowany. Powoływał się na Kingę Szostko, która zajmuje się ochroną małoletnich w sieci. I znała osławione już cenniki podcastera.
Wróciłam do Szostko. Potwierdziła, że kilka lat temu za rozmowę w podcaście Żurnalisty trzeba było zapłacić 20 tys. zł.
Dokładnie tę samą kwotę wskazał Przemysław Semczuk, dziennikarz, publicysta i pisarz. Autor "Wampira z Zagłębia" był zainteresowany promocją swojej książki w podcaście Żurnalisty.
Inna autorka reportaży mówi o 25 tysiącach, dodając, że podcaster jest otwarty na negocjacje – jak twierdzi, zdarza mu się zejść nawet do 8 tys.
Nie jest to jednak ogólnodostępna wiedza. Przynajmniej niektórzy z gości Żurnalisty twierdzą, że nie mieli pojęcia, że inni za rozmowę przed kamerą zapłacili.

– Nie wierzę, to byłoby straszne – skomentował dziennikarz Robert Bernatowicz, który Dawida Swakowskiego odwiedził dwukrotnie.
Spekulacji przybywało
Październik 2025 roku. Żurnalista rozmawia z Januszem Palikotem, którego opinia publiczna okrzyknęła "bankrutem", "oszustem". Były polityk dopiero co wyszedł z aresztu. Wszyscy mówią o jego problemach finansowych i prawnych.
Zarzuty prokuratorskie dotyczą "oszustw" na kwotę blisko 70 mln zł, związanych – w dużym uproszczeniu – z emisją akcji i pożyczkami w spółkach Manufaktura Piwa, Wódki i Wina czy Tenczynek Dystrybucja.
O czym Palikot rozmawia z Żurnalistą? Były biznesmen skupia się na obronie przed zarzutami oszustw finansowych (8 zarzutów: 7 o oszustwo i 1 o przywłaszczenie), kwestionując działania prokuratury i CBA oraz publiczne zatrzymanie.

Były polityk omawia (skomplikowane) mechanizmy akcji w swoich spółkach, transfery środków pomiędzy firmami i problemy z wejściem na giełdę, twierdząc, że wszystko było zgodne z prawem. Żurnalista nie kontruje.
Wywiad wzbudza kontrowersje
Prowadzący kanał na YouTube "Podcast Biznesowy" zarzucają Żurnaliście nie tylko brak przygotowania i pobłażliwość wobec Palikota, ale i sugerują, że wziął pieniądze za rozmowę. Idą nawet dalej – dyskutują o stawkach za udział w podcaście. Wskazują wysokie kwoty: nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeden z nich opowiada, że jego wspólnik próbował uzyskać wycenę wywiadu. Ale odpowiedzi nie dostał.
Podcasterzy zwracają się wprost do Żurnalisty. Pytają o motywacje i sposób prowadzenia rozmowy z Palikotem. Zauważają przy tym, że jako doświadczony podcaster potrafi przygotowywać wymagające wywiady.

Żurnalista nie pozostawia tej zaczepki bez odpowiedzi. Pod nagraniem komentuje: "Panowie, jako że lubię Wasz podcast, pozwolę sobie odnieść się krótko. Napisałem do Jana Palikota z pytaniem, czy przyjdzie do Was na rozmowę – zobaczymy, co odpowie. Jeśli czytaliście komentarze pod moim wywiadem (a zakładam, że tak), to wiecie, że nie brzmią one jak próba wybielania kogokolwiek".
Dodaje: "To była już nasza trzecia rozmowa. Druga dotyczyła wyłącznie prowadzenia przez niego firmy i tam mówił wprost, że oszukał ludzi na loterii. Za żadną z tych rozmów nie wziąłem wynagrodzenia. Warto też dodać, że Janusz Palikot po wyjściu z aresztu był obecny nie tylko u mnie – wystąpił m.in. w "Fakcie" i Gońcu".
Dyskusja się toczy. Ale dla części odbiorców to wciąż jedynie spekulacje.
W końcu się przyznał
Ale wszystko staje się jasne 13 marca br. Żurnalista publikuje 40-minutowe oświadczenie. To odpowiedź na – jak twierdzi "zniesławiający go"– film Jakuba Wątora pt. "Żurnalista. Kłamstwa, długi, nowe fakty i świadkowie". Zanim wideo zostało zablokowane przez platformę, w niecały tydzień wyświetlono je 600 tys. razy.

24 marca YouTube odblokowuje film. Jak tłumaczy nam Wątor, nie podano uzasadnienia, po prostu platforma zmieniła zdanie po dokładniejszej analizie.
Film omawia różne etapy życia Żurnalisty: od młodości (m.in. rozmowę z byłą partnerką), przez relacje rodzinne, po okres bezdomności. Autor podważa też niektóre informacje prezentowane wcześniej przez bohatera materiału. Przywołuje m.in. relacje osób, które twierdzą, że do dziś nie otrzymały od niego zaległych pieniędzy.
Podcaster zapowiedział działania prawne i odniósł się do zarzutów w osobnym nagraniu, które zatytułował "Nazywam się Dawid Swakowski". Opowiedział w nim o swojej tożsamości i problemach finansowych.
Nieopatrznie powiedział o czymś jeszcze: – Jeśli ktoś przychodzi promować książkę, film czy serial, to zazwyczaj są to rozmowy płatne. Są też odcinki sponsorowane przez osoby mniej rozpoznawalne, ale z ciekawą historią. Żurnalista zapewnił przy tym, że nie wpływa to na treść: – Nie ma sytuacji, w której kogoś wybielamy czy poprawiamy jego wizerunek.

Zapytałam Dawida Swakowskiego o to, które z wywiadów opublikowanych na jego kanale są sponsorowane.
Zapytałam go także o to, czy i w jaki sposób oznacza takie treści.
Zapytałam też o cennik rozmów sponsorowanych.
Podcaster odesłał mnie do oświadczenia, w którym próżno szukać odpowiedzi na powyższe pytania.
Dla jasności dodam jedynie, że rozmowy publikowane na kanale nie są sprzedawane rozmówcom w formule "płatnego występu", a kwestie ewentualnych współprac komercyjnych mają charakter indywidualnych ustaleń i nie funkcjonuje w tym zakresie żaden "cennik".

Sprawdzam. Żurnalista oznacza sponsorów danych odcinków, robi to na wstępie filmów. Dla przykładu: odcinek z Jackiem Walkiewiczem ma dość pokaźną liczbę sponsorów: fotele Yumisu, catering Maczfit, wypożyczalnia samochodów sportowych i luksusowych Gentleman Cars, producent kosmetyków Bielenda, suplementy Labify, suplementy Simple Day, instal Audio.
Ale na próżno szukać informacji, którzy z jego gości zapłacili za możliwość rozmowy w podcaście.
Pod lupą UOKiK-u
Wygląda na to, że wywiady sponsorowane Swakowskiego zwróciły nie tylko moją uwagę. UOKiK już przygląda się tej sprawie. – Dotychczas otrzymaliśmy jedną skargę dotyczącą nieoznaczania treści sponsorowanych przez Żurnalistę. Trafiła ona do nas w marcu br. – przekazał mi departament komunikacji UOKiK.
W jaki sposób podcaster powinien oznaczać rozmowy sponsorowane?

Z UOKiK-u dowiaduję się, że materiał komercyjny powinien być oznaczony jasno, czytelnie i zrozumiale, a także "dwupoziomowo", czyli z użyciem funkcjonalności platformy (np. belka "Zawiera płatną promocję"), a w opisie filmu, w pierwszych wersach (bez konieczności rozwijania), powinna widnieć nazwa reklamodawcy i informacja, że materiał jest sponsorowany.
Odesłano mnie do "Rekomendacji Prezesa UOKiK dotyczących oznaczania treści reklamowych przez influencerów w mediach społecznościowych". Z dokumentu dowiedziałam się, że informacja o charakterze reklamowym danego podcastu powinna znaleźć się na początku nagrania lub bezpośrednio przed sponsorowanym fragmentem (zawierającym reklamę) oraz w opisie podcastu.
Przede wszystkim oznaczenie ma być czytelne i zrozumiałe dla odbiorców, czego u Żurnalisty zdecydowanie brakuje.

Czy inni oznaczają?
Olivia Drost, CEO oLIVE media, zaznacza, że jej agencja nie realizowała z Żurnalistą żadnych płatnych współprac. Jak podkreśla, wręcz zniechęcała klientów do takich działań ze względu na jego kryzysy wizerunkowe i niewyjaśnione kwestie z przeszłości.
– Co do osób, które sprzedają tego typu usługi – świetnie nam się współpracuje z Jarosławem Kuźniarem, Kubą Midelem, Giną Szymanską (podcast Prześwietlenie), Gregiem Albrechtem, Pawłem Albrechtem, Michałem Kanarkiewiczem. Współpracowaliśmy komercyjnie, oznaczali współpracę, wszystko poszło zgodnie z planem i standardami branżowymi – dodaje ekspertka.
Co na to prawo?

Zawiłości prawne, związane z oznaczaniem treści sponsorowanych, wyjaśnia Marta Botiuk-Filip, adwokat w Czyżewscy kancelaria adwokacka.
Opublikowane na YouTube wywiady sponsorowane, czyli takie, za które prowadzący otrzymał stosowne wynagrodzenie (w formie pieniężnej bądź barteru), wymagają oznaczenia. Inaczej mamy do czynienia z tzw. "ukrytą reklamą" (kryptoreklamą), narażając się tym samym na naruszenie prawa.
Polskie prawo jednoznacznie zakazuje tzw. kryptoreklamy, czyli sytuacji, w której przekaz o charakterze komercyjnym jest przedstawiany jako neutralny materiał redakcyjny. Jeżeli rozmówca zapłacił za udział w wywiadzie (w formie pieniężnej lub barterowej), a widz nie jest o tym poinformowany, może to zostać uznane za wprowadzanie konsumentów w błąd. Podstawą w Polsce są m.in. przepisy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, a także rekomendacje i wytyczne Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Pytam adwokat wprost: czy wystarczy wskazać sponsorów materiału?

Odpowiedź jest jednoznaczna: Nie.
Ekspertka podkreśla, że to bardzo częsty błąd. Samo podanie sponsorów kanału, programu lub odcinka (np. w opisie czy poprzez logotypy albo adnotację "dziękuję sponsorom") nie spełnia wymogów prawnych, jeżeli konkretny materiał powstał w wyniku odpłatnej współpracy z określonym podmiotem.
Odbiorca musi wiedzieć, że dana treść ma charakter reklamowy – bez konieczności domyślania się tego na podstawie pośrednich czy ukrytych informacji.
Co więcej, odpowiednie oznaczenie materiałów dotyczy także informacji o rozmowie, jej zajawek, które autor publikuje w innych mediach społecznościowych (np. w formie postów lub rolek na Facebooku, TikToku czy Instagramie).
Kto ponosi odpowiedzialność za brak oznaczenia?
Konsekwencje niewłaściwego oznaczenia współpracy mogą ponosić zarówno influencerzy, agencje reklamowe, jak również sami reklamodawcy. W tym przypadku mówimy o odpowiedzialności administracyjnej (egzekwowanej przez UOKiK), jak również odpowiedzialności cywilnoprawnej.
Co grozi za brak oznaczenia materiałów sponsorowanych?
Zgodnie z art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, zakazane jest stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Za taką praktykę może być uznane m.in. naruszanie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji. W przypadku stwierdzenia ww. naruszenia, Prezes UOKiK może nakazać przedsiębiorcy (mówimy tutaj zarówno o influencerze, jak równiez reklamodawcy): zapłatę kary pieniężnej do 10 proc. obrotu; zaniechanie praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów; usunięcie trwających skutków naruszenia (w tym zamieszczenie oświadczeń w formie i treści wskazanej w decyzji Prezesa UOKiK); publikację decyzji Prezesa UOKiK.
Co więcej, z ewentualnymi roszczeniami do wymienionych przedsiębiorców mogą wystąpić również konsumenci i konkurenci.













