Muzeum Sztuki Zagrabionej zostało zbudowane we wsi Sulisławice na Dolnym Śląsku. Za projekt odpowiada Polish Lost Art Foundation założona przez Magdalenę Ogórek w 2017 roku. Dziennikarka jest tam prezeską i jedyną członkinią zarządu.
Za rządów Zjednoczonej Prawicy fundacja Ogórek uzyskała dotacje – łącznie ponad 1,5 mln zł – od fundacji kilku spółek Skarbu Państwa: Energi, Orlenu i KGHM. Krajowa Administracja Skarbowa twierdzi, że 845 tys. zł nie zostało wykorzystane przez Polish Lost Art Foundation "zgodnie z umowami o darowiznę".
W listopadzie 2025 roku opisywaliśmy, że finansowanie Polish Lost Art Foundation analizuje Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, do której sprawa została przekazana przez Prokuraturę Rejonową w Ząbkowicach Śląskich.

Pod koniec grudnia Magdalena Ogórek poinformowała, że przygotowywanie muzeum zostało ukończone. – Jestem bardzo dumna, że w 2,5 roku udało mi się wybudować Muzeum, wykończyć obiekt, stworzyć wizję wystawy muzealnej, następnie wyprodukować ją i umieścić w budynku. Nigdy w Polsce żadne założenie muzealne nie powstało w takim tempie – podkreśliła na Instagramie.
Przy okazji w krytycznym tonie opisała działania służb śledczych i skarbowych wobec jej fundacji. – Gdy rozpoczęły się rządy KO, natychmiast wezwano mnie do audytów: trochę to trwało, wszystkie zamknięto bez uwag – zapewniła.
Przy czym skarbówka podjęła decyzję niekorzystną dla fundacji. – Na finiszu prac przyszło kolejne pismo z KAS w Gdyni – KAS chce na Muzeum nałożyć podatek prawie 300 tys. zł – bo KAS nadal uważa, że to jest biuro. Jeśli Fundacja nie zapłaci tego nienależnego haraczu, to przyjdzie organ i wyrwie wystawę ze ścian. Już teraz publicznie zapowiadam, że nie pozwolę tej wystawy tknąć – opisała Ogórek.

Magdalena Ogórek porównuje skarbówkę do mafii
Do sprawy Magdalena Ogórek wróciła w zeszłą niedzielę wieczorem, pod koniec swojego cotygodniowego programu w telewizji wPolsce24. Nawiązała do procesu ks. Michała Olszewskiego i dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości, którym postawiono zarzuty dotyczące dotacji z Funduszu Sprawiedliwości dla Fundacji Profeto.
– Pierwszy raz w telewizji wPolsce24 ujawniam coś, o czym każdy obywatel powinien wiedzieć i poznać prawdę. Krajowa Administracja Skarbowa – wszyscy wiemy, czym powinna się zajmować, prawda? Jeżeli państwu powiem, że działa jak mafia i mam na to dowody, które zostały zabezpieczone – stwierdziła.
Ogórek podkreśliła, że w sporze z prokuraturą i skarbówką jest sama. – Ja nikogo nie zatrudniam. I w tej chwili ze mną walczą: Pomorski Urząd Celno-Skarbowy KAS-u – ponad tysiąc pracowników, Małopolski Urząd Celno-Skarbowy – ponad tysiąc pracowników, Prokuratura Okręgowa w Świdnicy – wyliczyła.

Według Magdaleny Ogórek jej fundacja przez przypadek ustaliła, że Izba Celno-Skarbowa utrzymując, że muzeum nie zostało wybudowane, skutecznie wyegzekwowała od Fundacji PGNiG podatek od darowizny, ale o taki podatek zwróciła się też do fundacji publicystki. – Czy Państwo to rozumieją? Jeden wydarli, został wymuszony – kilkaset tysięcy złotych. I ja mam płacić następny – oburzała się.
Ogórek zapowiedziała, że jej fundacja właśnie złożyła w tej sprawie pismo do Prokuratury Okręgowej Świdnicy. – Żądam natychmiastowej wizji lokalnej. Żądam natychmiastowego obalenia kłamstw KAS-u, bo służba, która nas ma chronić, jest mafią, która działa w biały dzień. Co Wy na to politycy? – mówiła podniesionym głosem.
Ogórek: kto mi za zniszczone zdrowie zapłaci?
Na jej prośbę na ekranie pojawiły się zdjęcia z wnętrza muzeum pokazujące przygotowaną ekspozycję. – Jest nasyłana cały czas policja, tajniacy, czwarta rano, którzy zaglądają przez okna, którzy myślą, że nie wiem, co tam jest, złoty pociąg. Cały budynek jest budynkiem muzealnym – podkreśliła.

– KAS wykreował fakt medialny, powiedział, że to jest biuro – to, co państwo widzicie. Orżnął PGNiG i chce orżnąć moje muzeum. Tak wygląda sytuacja w KAS-ie w Polsce w tej chwili – dodała.
Ogórek zaznaczyła, że w związku z tą sprawą podupadła na zdrowiu, a "po dwóch takich historiach z policją" trafiła od razu na szpitalny oddział ratowniczy. – Kto mi za zniszczone zdrowie zapłaci? Ja nie wzięłam jak pani Dzidzia (tak do swojej żony zwraca się szef WOŚP Jerzy Owsiak – przyp.) jakiejś pensji. Wszystko robiłam pro bono. Za co ja jestem tak szarpana? – spytała (w poniższym nagraniu jej wypowiedź na ten temat zaczyna się na wysokości godziny i 11. minuty).

Magdalena Ogórek z telewizją wPolsce24 jest związana od września 2024 roku, gdy stacja pojawiła się w naziemnej telewizji cyfrowej.
Od jesieni 2016 do końca 2023 roku Ogórek była jedną z czołowych publicystek Telewizji Polskiej, współpracowała też z Polskim Radiem. Latem 2024 roku ujawniono, że przez 6,5 roku dziennikarka zarobiła w TVP prawie 3 mln zł brutto, a pod koniec 2023 roku dostawała miesięcznie 61,5 tys. zł.










