Na początku grudnia 2025 roku Netflix porozumiał się z władzami Warner Bros. Discovery co do przejęcia od tego drugiego koncernu segmentów wytwórni filmowo-serialowych i platform streamingowych. Wycenił te aktywa na 86 mld dolarów (27,75 dolara za akcję), z czego 23,25 dolara za akcję zaplanował zapłacić w gotówce, a resztę w swoich akcjach nowej emisji.
W ostatnich dniach – jak już opisywaliśmy – pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że Netflix w całości może sfinansować tę transakcję gotówkowo.
Zaraz po ogłoszeniu tego przejęcia krytycznie zareagowali przedstawiciele branży filmowej i kinowej. Cinema United, stowarzyszenie reprezentujące ponad 30 tys. kin w USA i 26 tys. na całym świecie, oceniło, że taka fuzja stanowi "bezprecedensowe zagrożenie dla globalnego rynku kinowego", a "jej negatywny wpływ odbije się na największych sieciach kinowych i kinach niezależnych w małych miejscowościach w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie".

Natomiast Amerykańska Gildia Reżyserów stwierdziła w oświadczeniu, że skutkiem zapowiedzianej fuzji "byłaby utrata miejsc pracy, obniżenie płac, pogorszenie warunków pracy wszystkich pracowników branży rozrywkowej, wzrost cen dla konsumentów oraz ograniczenie ilości i różnorodności treści dostępnych dla wszystkich widzów".
Szef Netfliksa: filmy Warner Bros. dalej 45 dni w kinach
Władze Netfliksa zapewniały, że koncern nie zamierza ograniczać dystrybucji kinowej filmów produkowanych przez wytwórnie Warner Bros. Discovery. Taką deklarację powtarza Ted Sarandos, jeden z szefów Netfliksa, w rozmowie z "New York Timesem".
– Po sfinalizowaniu tej transakcji będziemy mieć fenomenalny mechanizm dystrybucji kinowej, generujący miliardy dolarów przychodów z biletów. I nie chcemy go narażać na ryzyko. Będziemy prowadzić biznes kinowy w dużym stopniu tak jak obecnie, z 45-dniowymi oknami – podkreśla, zapowiadając, że koncern ma ambicje, żeby być liderem pod względem widowni kinowej.

Sarandos przekonuje, że kiedy jego firma w ramach przygotowywania oferty przejęcia przeanalizowała szczegółowo wyniki finansowe pionu wytwórni Warner Bros. Discovery, okazały się one lepsze od założeń. – Dla nich to zdrowy i dochodowy biznes. Nie zajmowaliśmy się tym (dystrybucją filmów w kinach – przyp.) nie dlatego, że tego nie lubiliśmy, tylko dlatego że nasza firma radziła sobie tak dobrze (w obszarze streamingowym – przyp.).
Zwrócił natomiast uwagę, że kina nie są już tak atrakcyjne jak przed erą streamingu, zwłaszcza dla osób żyjących poza dużymi miastami, które do kina muszą sporo dojechać. Podkreśla przy tym, że Netflix nie postrzega kin jako swoich konkurentów. – Gdy idzie się do kina, aby obejrzeć film i ten jest dobry, to po powrocie do domu pierwszą rzeczą, jaką chce się zrobić, jest obejrzenie kolejnego filmu. Myślę, że chodzenie do kina pomaga wzbudzić miłość do filmów – mówi.

Szef Netfliksa bagatelizuje przy tym krytyczne opinie z branży filmowej i kinowej. – Myślę, że było dużo głośnych głosów, ale niekoniecznie było ich dużo. Wiele z nich wynikało bardziej z emocji niż z czegokolwiek innego – uważa.
Netflix kontra Paramount Skydance
Z planów przejęcia Warner Bros. Discovery nie rezygnuje Paramount Skydance. Chce kupić koncern w całości, kilka dni po zaakceptowaniu oferty Netfliksa podwyższył swoją propozycję do 30 dolarów za akcję, a niedługo potem Larry Ellison, ojciec szefa Paramount Skydance, dołożył gwarancje finansowania na kilkadziesiąt mld dolarów. To nie przekonało rady dyrektorów WBD, która kolejny raz uznała ofertę Netfliksa za korzystniejszą.
Ted Sarandos wytyka konkurentowi niedawne cięcia po sfinalizowaniu latem ub.r. przejęcia Paramount przez Skydance. W połowie listopada Larry Ellison zapowiedział, że planowane wcześniej 3 mld dolarów rocznych oszczędności zostają podwojone. Służyć temu ma m.in. zwolnienie 1,6 tys. pracowników oraz wycofanie się z rynku telewizyjnego w Argentynie i Chile. A już w pierwszej połowie br. z programu dobrowolnych odejść w Paramount, związanego z wycofaniem się całkowicie przez firmę z pracy zdalnej, skorzystało ok. 600 osób.

Sarandos zwrócił uwagę, że oznacza to ograniczenie mocy produkcyjnych. – Niekończąca się pogoń za zyskiem poprzez cięcia w pracownikach i miejscach pracy oraz kręcenie mniejszej liczby filmów – to zupełnie nie jest naszym zamiarem. Potrzebujemy wszystkich tych filmów. Potrzebujemy wszystkich tych programów telewizyjnych – zapewnia.
Co zdecyduje Donald Trump?
Niezależnie od tego, który z oferentów przejmie Warner Bros. Discovery, w USA na transakcję będzie musiała zgodzić się administracja Donalda Trumpa. Ted Sarandos stwierdził, że kilka razy rozmawiał z prezydentem USA od początku jego obecnej kadencji.
– Każda z tych rozmów dotyczyła branży filmowej oraz ochrony amerykańskich miejsc pracy i amerykańskiej produkcji treści. Zrozumiałem, że uważa on (Donald Trump – przyp.) tę branżę za ważną. Bardzo ją lubi, więc będzie się nią intensywnie interesował – opisuje.

Zasugerował, że administracja Donalda Trumpa da zielone światło do transakcji, o ile zapewni ona ochronę miejsc pracy i sektora filmowego w USA.













