Nawet w dużych portalach internetowych bywa z tym różnie. Nie zawsze zatrudnienie osób na noc się opłaca, bo regułą jest, że w porze nocnej niewiele się dzieje. A gdy wydarzy się coś ważnego, to i tak uruchamiana jest specjalna procedura.
Newsroomy pracują rożnie. Działają na kilka zmian. Od 5.00 do 23.00, od 6.00 do 24.00, od 8.00 do 22.00. I oczywiście całodobowo. A niektóre jeszcze inaczej, bo konfiguracji może być sporo. Wszystko zależy od profilu danego medium, skali redakcji i przede wszystkim możliwości finansowo-grafikowych wydawnictwa.
Chłodna kalkulacja
– Pamiętam parę długich lat temu na przestrzeni paru tygodni był taki ciąg wydarzeń, że wczesną nocą wybuchało "coś" dużego. A to jakiś atak terrorystyczny, a to zamach stanu, a to coś jeszcze. Wtedy w redakcji nie było już nikogo na dyżurze, więc trzeba było podłączać się "w locie" tj. pisał ten, kto akurat mógł. Pamiętam, że później analizowaliśmy wprowadzenie na stałe reportera nocnego, ale finalnie uznaliśmy, że tego typu sytuacje dzieją się na tyle rzadko, że woleliśmy nie rozbijać codziennego trybu dnia reporterom, którzy i tak pracują na 2-3 zmiany – wspomina jeden z szefów newsroomu dużego portalu internetowego.

I dodaje: – Oczywiście, że fajnie byłoby mieć taki komfort. Mając kilka newsów z nocy udałoby nam się zawsze z rana wejść bardziej rozpędzonym w dzień. W zdecydowanej większości przypadków jednak niewiele się dzieje i byłoby to szukanie na siłę, głównie z zagranicy. A lepiej mieć zespół na 100% w ciągu dnia.
Gdy jednak już "coś" się wydarzy, użytkownicy oczekują informacji natychmiast, nawet o 2:00 czy 3.00 w nocy. A jeśli nawet wtedy śpią, to gdy wstają z rana, chcą mieć odpowiednią relację, skoro od wydarzenia minęło już parę godzin.
Tak było we wrześniową noc, gdy do Polski wleciały rosyjskie drony. Wtedy więcej można było się dowiedzieć z mediów społecznościowych niż z tradycyjnych mediów. Te jednak ostatecznie zaczęły w nocy informować o tym, co się dzieje, próbując weryfikować krążące w sieci doniesienia.

Niektóre portale miały nocnych redaktorów, którzy wezwali do pracy "posiłki". W innych uruchomiono stworzone na taki wypadek specjalne procedury.
– Rok temu była powódź, a ostatnio atak dronów. Po tym ostatnim zdarzeniu ustaliliśmy, że w takich szczególnych sytuacjach szef działu dzwoni do osób, które mogłyby dodatkowo uzupełnić skład – opowiada Wojciech Tumidalski, redaktor naczelny PAP. Tej nocy w Agencji budzone były kolejne osoby, które pracowały nad depeszami.
Z PAP korzystają największe krajowe media. Dlatego nigdy nie przestaje pracować, także w porze nocnej. Tumidalski mówi, że zwykle w nocy dla Agencji pracuje łącznie kilkadziesiąt osób. Dużo? Trzeba wziąć pod uwagę, że to osoby przebywające za granicą, często bardzo daleko.
W PAP pracuje "nocnik"
– Mamy grupę dziennikarzy zagranicznych w USA czy Chinach, którzy pracują w innych strefach czasowych. Opisują najważniejsze rzeczy, które dzieją się w ich regionach. Oprócz tego pracuje u nas "nocnik", czyli redaktor nocny. Jego zadaniem jest tworzenie własnych materiałów i redagowanie depesz, które podeślą dziennikarze zagraniczni. Jest też nocny dziennikarz dyżurny wywodzący się z krajowej części redakcji, który reaguje na zdarzenia nagłe i robi przegląd prasy – opowiada Wojciech Tumidalski w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Jak się dowiadujemy w PAP, jeśli ktoś ma nocny dyżur, to nie pracuje ani poprzedniego, ani następnego dnia. Więc dla redakcji to ból głowy, gdyż na nocne dyżury nie ma dodatkowych osób i trzeba tak poukładać grafik, by mieć też dzienną obsadę.
Ten problem występuje też, gdy budzi się kogoś wcześnie rano w nocy, na przykład o trzeciej. Po "dyżurze" ma ustawową przerwę minimum 11 godzin, jak stanowi kodeks pracy. System się modernizuje. W fazie ustalania w PAP jest, jak mają być płatne nocne dyżury.
Późnym wieczorem w PAP pracuje też dział sportowy. – Mecze Ligi Mistrzów kończą się o 23, a jak jest dogrywka, to jeszcze później. I chodzi nie tylko o to, by zrobić relację z meczu, ale też zebrać wypowiedzi zawodników. W praktyce więc praca "sportowców" może się wydłużyć nawet po północy. Są też takie turnieje jak Australian Open czy US Open i także wymagają nocnej pracy – dodaje Wojciech Tumidalski.

– Podczas niestandardowego nocnego dyżuru w Gazeta.pl, jak na przykład w czasie ataku dronów, na stanowiskach byli zwykle wydawca news, wydawca strony głównej, dwaj reporterzy oraz osoba obsługująca sociale – mówi nam Sylwia Olczak, wicenaczelna Gazeta.pl.
To jednak wyjątek, bo w portalu Gazeta.pl nie ma stałej osoby na nocnym dyżurze. Specjalne dyżury w redakcji miały miejsce podczas dużego zainteresowania wojną w Ukrainie czy w trakcie zeszłorocznej powodzi.
– Ostatnie osoby, czyli wydawca strony głównej, wydawca news i redaktorzy kończą pracę o 23:30, ale cały czas jesteśmy w trybie stand-by – tłumaczy Sylwia Olczak.
Ten tryb stand-by to swojego rodzaju bufor bezpieczeństwa. Specyfika pracy dziennikarskiej ma do siebie to, że gdy coś się dzieje, reporterzy czują odpowiedzialność i sami się "podłączają". Extra godziny odbierają poźniej, w danym momencie liczy się obsługa wydarzenia.

– I to naprawdę działa. Miałem sytuacje, w których nagle zdalnie na kanale odzywało się tyle osób, że już musiałem odsyłać niektórych od klawiatury, bo nie było co robić – mówi wydawca portalu internetowego.
Portal korzysta z tego, że działa w dużej grupie mediowej.
– Redakcje mediów newsowych, które wchodzą w skład Grupy Agora, czyli "Gazety Wyborczej", Gazeta.pl, Radia ZET, Radia TOK FM, działają wspólnie w ramach zintegrowanego systemu powiadomień i zawsze, gdy w porze nocnej dzieje się coś nadzwyczajnego, co wymaga natychmiastowej reakcji, uruchamiają specjalną wewnętrzną procedurę – mówi Anna Marucha, dyrektorka komunikacji korporacyjnej i rzeczniczka prasowa Agora.
Radio ZET, które emituje newsy przez całą dobę, ma codziennie jednego nocnego redaktora wydania. Jego dyżur rozpoczyna się o godzinie 23:00 i trwa do 5:00 rano.

– To właśnie ta osoba odpowiada w nocy za monitorowanie bieżącej sytuacji w kraju i na świecie, a tym samym za przygotowanie i czytanie nocnych Wiadomości Radia ZET i jest w razie potrzeby uprawniona do publikowania na portalu radiozet.pl - tłumaczy Anna Marucha.
– Jeśli coś się dzieje, osoba z Radia ZET po prostu nas alarmuje, a nasz wydawca strony głównej od razu dzwoni to tych, którzy będą potrzebni. Pracują raczej zdalnie – tłumaczy Olczak z Gazeta.pl. Wtedy wzywane są do pracy kolejne osoby.
W Interii nie ma stałych nocnych dyżurów
Również w Interii nie ma obecnie stałych nocnych dyżurów.
– Ostatnie całonocne zmiany mieliśmy przez kilka miesięcy po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Uruchamiamy jednak takie dyżury, gdy wiemy, że coś istotnego się będzie dziać danej nocy lub w sytuacji nagłej, gdy coś "wybucha" – mówi nam Łukasz Noszczak, dyrektor ds. informacji w Interii i Polsatnews.pl i zastępca redaktora naczelnego Interii.

To nie oznacza, że Interia nie pracuje w nocy. – W sytuacji, gdy późno w nocy dzieje się coś nagłego i istotnego, to osoba dyżurująca błyskawicznie informuje wydawców strony głównej oraz przełożonych, którzy układają plan na kolejne godziny i powiadamiają następnych członków redakcji – opowiada wicenaczelny Interii.
Wybuch wojny w Ukrainie to sytuacja, która zmobilizowała do dedykowanego nocnego reportera też inne redakcje. Także takie, które nie miały go na stałe.
Nie ma stałej liczby dodatkowych osób, które w takich sytuacjach włączają się do pracy. – Czasami są to 2-3 osoby dodatkowo, ale przy okazji wydarzeń dużego kalibru jest hasło "wszystkie ręce na pokład" i działamy w szerszym gronie. Plan ustalamy ad hoc w gronie wydawców i kierownictwa serwisu Wydarzenia – mówi nam Łukasz Noszczak.

Po takim "nagłym" nocnym dyżurze redakcja musi nieco zmodyfikować wcześniej ułożony plan pracy.
– Musimy pamiętać o tym, że po takiej intensywnej nocy czeka nas często równie ciężki dzień, więc staramy się rozsądnie gospodarować siłami naszego zespołu. Przesuwamy wtedy dyżury, modyfikujemy wszystko na bieżąco. Jeżeli chodzi o osoby, które pracowały nadprogramowo, to podchodzimy do każdego przypadku indywidualnie – skracamy kolejne dyżury lub zapewniamy wolne, aby można było się zregenerować – dodaje nasz rozmówca.
Nie wszystkie przypadki są oczywiście nagłe. Sporo można zaplanować wcześniej. Tak jest np. w przypadku gali rozdania Oscarów czy wyborów prezydenckich w USA. Wtedy "nockę" można zaplanować odpowiednio wcześniej większym składem. To wydarzenia na tyle rzadkie i wyjątkowe, że reporterzy ze świata kultury czy polityki chętnie je obsługują.

Nocny dziennikarz w Wirtualnej Polsce
W trybie 24-godzinnym od kilku lat działa redakcja Wirtualnej Polski. – W nocy dyżur pełni dziennikarz serwisu WP Wiadomości. W wyjątkowych sytuacjach, przy szczególnie ważnych tematach lub wydarzeniach wymagających pilnej reakcji, może on liczyć na wsparcie wydawcy – mówi Mateusz Cieślak, zastępca redaktora naczelnego Wirtualnej Polski.
Od kilku lat w WP funkcjonuje również procedura na wypadek "breaking newsów".
– Chodzi o to, by zapewnić natychmiastową publikację, konsultację i weryfikację materiałów przy udziale dodatkowych osób z zespołu. Dzięki temu redakcja WP pozostaje w pełnej gotowości o każdej porze dnia i nocy. Za nocne dyżury dziennikarze otrzymują dodatkowe wynagrodzenie – dodaje wicenaczelny WP.
W Onecie codziennie jedna osoba na noc
W Onecie również codziennie jest jedna osoba, która pracuje na noc. – To nocny dyżur w godzinach 22.00-6.00, który pełni redaktor działu Wiadomości. Taka osoba jest zdalnie, ale ma możliwość pracy z redakcji – mówi nam Daniel Olczykowski, szef serwisu info w Onecie.

Nocny redaktor ma uprawnienia, by publikować też materiały na stronie głównej. Po dyżurze ma przewidzianą kodeksem pracy przerwę.
– Może się zdarzyć tak, że ma dwa czy trzy dyżury nocne z rzędu. Wszystko ustalamy indywidualnie, w zależności od preferencji – tłumaczy Olczykowski.
Gdy coś ważnego się dzieje, nocny redaktor alarmuje kierownictwo redakcji i wydawców strony głównej. – Podczas takich niestandardowych wydarzeń jak atak dronów w redakcji w nocy są 4-5 osób. Od 5 rano już standardowo jest kolejny redaktor, a następni od godziny 6 – mówi nasz rozmówca.
Redakcje zazwyczaj obsługują nocne dyżury swoim "tradycyjnym" składem. Co jakiś czas pojawiają się jednak ogłoszenia o pracę tylko dla reportera nocnego. To jednak w skali reszty procesów rekrutacyjnych sporadyczne przypadki.
Czy można spodziewać się, że dyżurów nocnych będzie w redakcjach więcej? Raczej nie, a sytuacja może zmienić się w drugą stronę. Kolejne ruchy Google dotyczące treści od AI tną ruch internetowy na strony wydawców i zmniejszają ich przychody. A redukcje zatrudnienia i cięcia kosztów to przecież codzienność wielu mediów od lat. Skoro jest coraz mniej osób na pokładzie, to nocny dyżur jest dodatkowym kosztem lub ryzykiem, że kogoś zabraknie na ważnym stanowisku w dzień.













