Prokurator Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi powiedział PAP w czwartek, że Prokuratura Rejonowa Łódź Śródmieście skierowała do Sądu Apelacyjnego w Łodzi apelację od wyroku sądu okręgowego, który w listopadzie ub. roku oddalił powództwo prokuratora o uznanie Borysa Ł. i Haliny K.-Ł., ostatnich opiekunów Bohdana Gadomskiego za niegodnych dziedziczenia po zmarłym w marcu 2020 r. dziennikarzu. Sędzia uznała w wyroku, że prokurator wnosząc powództwo przekroczył termin, który prawo przewiduje w tym przypadku.
Jako powód oddalenia powództwa sędzia podała niedopełnienie przez prokuratora wymogu wniesienia pozwu w terminie roku od chwili, kiedy dowiedział się o przyczynie niegodności dziedziczenia. Sędzia uznała, że prokurator miał taką wiedzę już 5 lipca 2021 r., kiedy przedstawił zarzuty karne opiekunom Bohdana Gadomskiego, co skutkowało biegiem przepisanego prawem rocznego terminu na wniesienie pozwu.

Prokuratura nie zgadza się jednak z taką argumentacją sądu zawartą w uzasadnieniu wyroku.
– Uważamy, że stanowisko sądu jest błędne, bo nie sposób mówić o popełnieniu umyślnie ciężkiego przestępstwa przez spadkobiercę jeszcze przed datą skazania go za takie przestępstwo przez sąd karny – powiedział prokurator Jasiak.
Wyjaśnił, że takie stanowisko mogłoby doprowadzić do sytuacji, kiedy sąd cywilny uznałby spadkobiercę za niegodnego dziedziczenia w związku z czynem zabronionym, od którego oskarżony zostałby w późniejszym terminie przez inny sąd uniewinniony.
Na rzecz prokuratora przemawiać ma fakt, że zarzuty przedstawione podejrzanym przez prokuratora 5 lipca 2021 r. (to tę datę przyjął sąd cywilny jako początek biegu terminu na wniesienie powództwa) zostały w toku procesu karnego zmienione przez sąd okręgowy, a wyrok w procesie karnym uprawomocnił się dopiero w 2024 r. To zdaniem prokuratora potwierdza tezę stawianą w apelacji.

– W ocenie prokuratora okres na wniesienie powództwa został przez sąd wyznaczony błędnie, a takim wyrokiem sąd cywilny przełamał zasadę domniemania niewinności uznając, że moment postawienia zarzutów można uznać za decydujący o tym, że podejrzani już zostali uznani za sprawców ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy – powiedział PAP prokurator Jasiak.
W 2020 roku łódzki dziennikarz muzyczny Bohdan Gadomski - nazywany dziennikarzem gwiazd - bezpośrednio przed śmiercią przebywał w szpitalu w Łodzi. 6 marca 2020 roku trafił pod opiekę swoich znajomych - Borysa Ł. i Haliny K.-Ł., a w niedługim czasie znów znalazł się w szpitalu, gdzie 24 marca 2020 roku zmarł.
Sekcja zwłok wykazała, że do zgonu doszło w wyniku skrajnej hipoglikemii, wywołanej prawdopodobnie przedawkowaniem insuliny. Borys Ł. został uznany za winnego tego, że nieumyślnie doprowadził do zgonu mężczyzny, a Halina K.-Ł. została z kolei uznana za winną umyślnego narażenia Gadomskiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Oboje zostali skazani prawomocnym wyrokiem 24 kwietnia 2024 roku.

Kim był Bohdan Gadomski?
W toku odrębnego postępowania o stwierdzenie nabycia spadku po Bohdanie Gadomskim zakwestionowany został testament, na podstawie którego dziennikarz przekazał swój majątek na rzecz opiekunów. Biegli psychiatrzy wskazali, że spadkodawca w chwili sporządzenia testamentu był w stanie wyłączającym świadome podjęcie decyzji i wyrażenie woli.
Bohdan Gadomski zmarł w wieku 71 lat. Był znanym dziennikarzem muzycznym. Przez kilkadziesiąt lat pisał dla wielu redakcji łódzkich i ogólnopolskich. Współpracował głównie z tytułami zaliczanymi do tzw. prasy kolorowej. Wyróżniał go specyficzny styl bycia i ubioru – na tyle charakterystyczny, że już po jego śmierci powstała inspirowana jego postacią sztuka teatralna "Tańczący z gwiazdami". Wystawił ją Teatr Powszechny w Łodzi.
Źródło: PAP










