W ostatnich tygodniach sytuacja w Polskim Komitecie Olimpijskim była nerwowa. Wcześniej "Przegląd Sportowy Onet" informował o niezadowoleniu z formy konferencji prasowej w Monako, na której prezes Radosław Piesiewicz zaprezentował nowego sponsora, firmę Zondacrypto.
Jak informowaliśmy w Wirtualnemedia.pl pod koniec października, ta platforma do handlu kryptowalutami została sponsorem generalnym PKOl i naszej reprezentacji olimpijskiej.
Marian Kmita w liście, który ujawnił Przegląd Sportowy Onet, zarzuca Piesiewiczowi, że dołączył firmę do grona sponsorów w tajemnicy przed zarządem.
"Fatalnie zarządziłeś narażonym na wizerunkowe kłopoty projektem wprowadzenia do grona sponsorów PKOl firmy Zondacrypto. Zrobiłeś to przede wszystkim całkowitej tajemnicy przed Zarządem PKOl ("bo — PKOl to ja, Radosław"). W efekcie Twoich działań ów sponsor, zamiast odnieść korzyści z tej współpracy, jak wszyscy wiedzą, znalazł się — podobnie jak PKOl — w kryzysie wizerunkowym" – czytamy.

Kmita twierdzi, że gdyby Piesiewicz wcześniej poinformował swoją organizację o tym, co planuje, to on ustrzegłby go i cały PKOl przed zmianą nazwy Centrum Olimpijskiego (od niedawna nazywa się Zondacrypto Centrum Olimpijskie - red.).
"O tym, że nosi ono imię Jana Pawła II, wiadomo od maja 2005 roku. Czy Ty o tym wiedziałeś? Twoja niewiedza w konsekwencji spowodowała wizerunkowe szkody dla PKOl i firmy Zondacrytpto, a przez fachowców od marketingu sportowego została publicznie nazwana 'tragikomedią'" — pisze Marian Kmita.
Z kolei w punkcie piątym Kmita pisze o spotkaniu z Piesiewiczem, gdy najpierw podali sobie ręce, a dwa dni potem ten miał złożyć na niego donos do prezesa zarządu telewizji Polsat.

"W istocie pomówiłeś Telewizję Polsat o podawanie nieprawdy, gdy twierdziła, że nie wiedziała o formie i treści konferencji ("bo przecież Marian Kmita wiedział to i Polsat wiedział"). Poinformuj opinię publiczną, proszę — w jaki sposób Telewizja Polsat i ja zostaliśmy poinformowani przez Ciebie o formie i treści tej konferencji. Tylko nie kompromituj się argumentem, że przecież wiedziałem z plotek z miasta. Plotki nie są formalną i standardową formą komunikacji w biznesie" – tłumaczy Kmita.
"Jest to z Twojej strony kolosalne nadużycie. I co więcej, w ramach "prezydialnego pojednania", po kolejnych dziesięciu dniach na internetowej stronie PKOl zawieszasz streszczenie owego donosu, w formie 'Oświadczenia PKOl', w którym PKOl oskarża Telewizję Polsat o publiczne podawanie nieprawdy" – dodaje Kmita.














