Podczas ostatnich posiedzeń Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zajmowała się kwestią rozłożenia na raty rocznych rat koncesyjnych Republiki. Choć członkowie KRRiT powołani przez Sejm poprzedniej kadencji i ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy, byli gotowi zaakceptować wniosek, sprzeciw zgłosił prof. Tadeusz Kowalski. Po postawieniu przed Trybunałem Stanu Macieja Świrskiego, KRRiT musi podejmować decyzje jednogłośnie.
10-letnia koncesja naziemna Republiki kosztuje 17,85 mln zł, ale z dokumentu wynika, że stacja powinna uiszczać roczne raty w wysokości 1,85 mln zł do 1 września. Tak stało się latem 2024 roku, czym chwalił się w mediach społecznościowych prezes kanału Tomasz Sakiewicz. Kilka dni temu Anna Ostrowska, rzeczniczka prasowa KRRiT poinformowała portal Wirtualnemedia.pl, że Republika zapłaciła za nadawanie jedynie do końca stycznia.

Sakiewicz tłumaczy zwłokę w płatności za koncesję
W kwietniu 2025 roku po skardze firmy związanej z Grupą MWE Networks Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję koncesyjną KRRiT dotyczącą Republiki i wPolsce24. Przewodniczący Rady złożył jednak kasację od wyroku i stacje mogą nadawać dalej, przynajmniej do rozpatrzenia sprawy przez Naczelny Sąd Administracyjny. Postępowanie w NSA może potrwać dwa lata lub więcej.
Sakiewicz nawiązał do decyzji WSA. – Zarząd Telewizji Republika SA zdecydował o opłaceniu koncesji na MUX do końca marca. Opłaciliśmy ją mimo iż Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję o przyznaniu tej koncesji i nie mamy pewności co do prawomocnego wyroku ani żadnej ścieżki ewentualnego zwrotu zapłaconych środków – napisał.

Stacja chce, żeby KRRiT podjęła decyzję w sprawie wniosku o rozłożenie opłat koncesyjnych na raty. — Oczekujemy od KRRiT wyjaśnienia tej sprawy a także jasnego stanowiska co do legalności podejmowanych decyzji. Szczególnie jest to istotne w momencie, gdy sama KRRiT podejmuje kluczowe decyzje rodzące ogromne skutki ekonomiczne i społeczne, bez wyjaśnienia jaki jest dzisiaj jej prawidłowy skład — dodał szef Republiki.
Ostatnio KRRiT tłumaczyła, że podobne wnioski były akceptowane w poprzednich kadencjach regulatora. — W przeszłości, na wniosek nadawców, KRRiT wyrażała zgodę na rozłożenie płatności na raty lub odroczenie terminu płatności w ponad 120 przypadkach. Przykładowo w latach 2011-2012 ówczesny przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak zgodził się na rozłożenie opłat nawet na 114 rat. Wnioski w tej sprawie dotyczyły programów na MUX-1 (Polo TV, Eska TV, TTV, ATM Rozrywka) — wyjaśniała Rada w komunikacie.

Byli członkowie KRRiT w rozmowie z Wirtualnemedia.pl byli podzieleni w tym temacie. — W długiej historii KRRiT były przypadki, że ktoś zalegał z opłatą koncesyjną. Trzeba to wyegzekwować, a nie ulegać jakiemuś twórczemu myśleniu, kreatywnej księgowości w stylu "My zamiast rat rocznych, będziemy teraz uiszczać raty miesięczne". Jakim prawem? Z koncesji wynika, że te raty są roczne, a nie miesięczne czy dzienne. Jak się z tego nie wywiązują, to karą jest spłata z odsetkami lub cofnięcie koncesji. Do tego powinni stosować się nadawca i organ, który koncesję wydał, czyli KRRiT — mówił Wirtualnemedia.pl Robert Kwiatkowski, były członek KRRiT.
Innego zdania jest obecna szefowa rady. — Skoro państwo, poprzez sądownictwo, zachwiało pewnością prawa do koncesji, państwo, poprzez KRRiT nie powinno karać przedsiębiorcy za skutki tego stanu rzeczy, rygorystycznie egzekwując jednorazową płatność — powiedziała dr Agnieszka Glapiak. Według przewodniczącej KRRiT "udzielenie zgody na raty leży w interesie publicznym, rozumianym jako dbałość o efektywność fiskalną".

"Gazeta Polska" zaatakowała prof. Kowalskiego, który nie chce dalszego rozłożenia opłat na raty. Wytknęła członkowi KRRiT wypowiedzi nieuderzające w linię partii w pracy doktorskiej 1985 roku. Media Sakiewicza nie zauważyły, że prace doktorskie w PRL podlegały kontroli, choć mechanizm ten różnił się od cenzurowania prasy czy literatury pięknej. Cenzura prewencyjna (Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk – GUKPPiW) sprawdzała prace, które miały zostać oficjalnie wydane drukiem lub udostępnione szerokiemu gronu odbiorców.
Sakiewicz w swoim wpisie na platformie zaapelował o "skuteczne powstrzymanie jednego z jej członków przed działaniem na szkodę spółki i wykorzystywaniem powierzonych informacji do działania na rzecz konkurencji". Dalej zaatakował prof. Kowalskiego. — Przeszłość komunistycznego propagandysty tego członka Rady, nie jest żadnym wytłumaczeniem a powinna być powodem do szczególnej ostrożności w powierzaniu mu dokumentów, które przekazujemy Radzie zgodnie z obowiązującym prawem — dodał.













