Kuriozalne przetargi
Klient zaprosił do przetargu agencje, po czym ogłosił, że już sam kupił kampanię, której on dotyczył. Inny marketer chciał pojawić się w "Niedzieli" w kostiumie Piotrusia Pana. Zażądał konkretnych pomysłów i szybko chciał się rozłączyć. Kolejny wysłał zapytanie w środku nocy, oczekując oferty do… 9.00 rano. Podobne przykłady można mnożyć. Agencje opowiedziały nam o najbardziej kuriozalnych przetargach, w których brały udział.
Brak rejection-fee
Jeśli spytać ludzi z agencji, co jest najbardziej frustrujące w ich branży, odpowiedź często leci w kierunku tzw. rejection fee. A dokładniej jej braku. Udział w przetargu wymaga zaangażowania masy zasobów i pokrycia dziesiątek tysięcy złotych kosztów. I to bez gwarancji wygranej. Rekompensatą ma być zapłata za udział w przetargu. Niestety na polskim rynku reklamowym to wciąż rzadka praktyka, a na mediowym niemal nieistniejąca.

Wynagrodzenia dla agencji
Poziom wynagrodzeń, jakie marketerzy płacą agencjom mediowym, to zaledwie kilka procent. Rzadkością są wyższe stawki i raczej mało realne, że może się to zmienić. – Upadek jako branża zaliczyliśmy w przetargach publicznych. Żeby to zmienić, najpierw największe sieci, a potem cały rynek agencyjny musiałyby zacząć mówić jednym głosem ustalając poziom minimalny twierdzi jeden z ekspertów.
Kick-backi
Kick-backi to kolejny sposób na to, jak dodatkowo można zarobić na budżecie klienta. Co ciekawe, agencje mają na to przyzwolenie klientów. – Z naszymi partnerami, z którymi łączą nas długofalowe współprace, działamy na zasadzie win-win. Jeśli wysoko oceniamy realizowany projekt, nie zaglądamy nikomu do kieszeni – mówi Piotr Henicz z Itaka Holdings.

Dobre praktyki przetargowe
Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR od lat próbuje przekonać agencje reklamowe i marketerów do stosowania tzw. dobrych praktyk przetargowych. Mimo to co jakiś czas słyszymy o przetargach z udziałem kilkunastu i więcej agencji, anulowanym postępowaniu na etapie jego finału, czy zaledwie kilkudniowy terminie na złożenie ofert.
Kampanie "ghosty"
W branży reklamowej przybywa ghostów – kampanii powstających głównie po to, by zabłysnąć na festiwalach, a nie trafić do realnego klienta czy widza. To takie "wydmuszki" kreatywności, które pokazują, że w reklamie nadal da się wymyślić coś spektakularnego… tylko że najczęściej dla samych siebie. Zapraszamy do środka świata, gdzie nagrody rządzą, a kreatywność często gra na dwa fronty,













