SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Fala protestów osłabi pozycję Kościoła. "Poza kobietami traci także pokolenie Z"

Skala protestów w ramach Strajku Kobiet negatywnie odbije się na pozycji Kościoła Katolickiego. - Dopóki hierarchowie Kościoła nie zrozumieją jak ważna jest komunikacja i odpowiednie zarządzanie w kryzysie, będzie on tracił wiarygodność, będzie osłabiany jako instytucja - uważa prof. Dariusz Tworzydło. Kolejne protesty zapowiedziano na poniedziałek.

Protest pod kościołem Św. Krzyża w Warszawie (Ogólnopolski Strajk Kobiet/Facebook)Article

Po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, która zapadła 22 października, w całej Polsce odbywają się protesty. Inicjatorem sprzeciwu wobec orzeczenia TK jest Ogólnopolski Strajk Kobiet. W kraju od ponad tygodnia odbywają się manifestacje, blokowanie ulic, protesty przed kościołami. W niedzielę, 25 października, zainicjowano nawet manifestacje w samych kościołach. W ramach akcji „Słowo na nadzielę” kobiety pojawiały się na mszach i wyrażały swój sprzeciw na banerach. TK za niezgodny z konstytucją uznał przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. dopuszczający przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. 

W czasie fali protestów pojawiły się też akty wandalizmu, jak np. napisy graffiti z hasłami strajkujących na ścianach kościołów.

Prymas Polski abp Wojciech Polak zaapelował tydzień temu do protestujących o szacunek dla miejsc świętych. Dużo ostrzejszy głos w sprawie protestów zabrał w nagraniu na Facebooku i YouTubie Jarosława Kaczyńskiego, wicepremiera oraz prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Zaznaczał, że „ataki na kościoły, to jest wydarzenie w historii Polski w tej skali całkowicie nowe”. "Musimy bronić polskich kościołów, musimy ich bronić za każdą cenę. Wzywam wszystkich członków PiS i wszystkich, którzy nas wspierają do tego, by wzięli udział w obronie Kościoła, w obronie tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo" – wezwał w oświadczeniu Kaczyński.

W reakcji na oświadczenie list do polskich biskupów wysłała grupa świeckich katolików. „Wzywamy polskich biskupów do potępienia kolejnej próby wykorzystania Kościoła w politycznym interesie partii rządzącej, a Episkopat powinien jednoznacznie odrzucić ofertę obrony ze strony prezesa PiS” – napisano w liście.

Swój list wystosowało także 27 księży, którzy zaznaczyli, że nie są żadną strukturą, tylko „na co dzień pracujący wśród zwykłych ludzi (…)”."W imię Ewangelii powinniśmy niezwłocznie skończyć z używaniem religii do celów politycznych i porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień, czego my pragniemy, głosząc Ewangelię" - napisali w liście. Podpisali się pod nim m.in. ks. Adam Boniecki, ks. Andrzej Luter, o. Wacław Oszajca czy o. Adam Szustak. W sumie blisko 30 duchownych.

W czwartek organizatorki ze Strajku Kobiet opublikowały swoje kolejne postulaty. Obok poprzednich, takich jak „chcemy świeckiego państwa”, „chcemy legalnej aborcji” czy „chcemy prawdziwego Trybunału Konstytucyjnego” pojawiło się także m.in. „zerwanie konkordatu”.

Problemy komunikacyjne Kościoła

Ks. Kazimierz Sowa zwraca uwagę, że Kościół w Polsce ze względu na swoją „pozycję faktyczną, a jeszcze bardziej symboliczną, którą odgrywał w najnowszej historii jest czasem mimowolnie, ale  znacznie częściej na własne życzenie uczestnikiem każdego poważniejszego polskiego sporu politycznego”.  - I z tego tytułu musi się liczyć z konsekwencjami reakcji. Aktualnie będzie to z jednej strony głównie odrzucenie jego roli mentorskiej, wręcz symbolicznej jako „sumienia” Narodu, a z drugiej uwikłanie w bieżący konflikt, w którym - niestety - emocje biorą górę i grają  bardzo często decydującą rolę. A te emocje dziś są zdecydowanie nie po jego myśli uważa – uważa ks. Sowa.

Duchowny stwierdza także, że Kościół ma problem z komunikowaniem swojego stanowiska, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. - Nie można cały czas „zagłaskiwać" każdej sytuacji jedynie hasłami, że biskupi są monolitem i jednością. Nawet jeśli oni mają identyczny pogląd na wydarzenia jakie dzieją się na naszych ulicach to już zwykli księża widzą to bardzo różnorodnie. Nie może dziwić fakt, że właśnie ten ostatni kryzys spowodował pojawienie się zarówno ze strony katolików świeckich jak i księży upublicznienia stanowiska, które jest zwyczajnie krytyczne wobec stanowiska Rady Stałej Episkopatu – mówi ks. Sowa.

Kościół jako strona sporu politycznego

Dla Rafała Szymczak, wspólnik w agencji Profile, obecny kryzys Kościoła Katolickiego w Polsce można porównać z kryzysami w Irlandii, USA czy Austrii. - Jak uświadomimy sobie, że Kościół Katolicki opiera się na kobietach, to zobaczymy grozę sytuacji. Opierał się na kobietach, ponieważ jego główną funkcją dzisiaj w Polsce jest dawanie języka i obrzędowości dla rytuałów przejścia, a to kobiety tradycyjnie bardziej ich potrzebowały. Zmiana, której kumulację widzimy dzisiaj na ulicach spowoduje, że rytuały te nawet jeżeli są potrzebne, to będą realizowane poza Kościołem – tłumaczy Szymczak. Jego zdaniem - jak widać po protestach - Kościół poza kobietami stracił także pokolenie Z.

- Kościół stał się także stroną ostrego sporu politycznego i całkowicie utracił w ten sposób rolę nietykalnego arbitra. Dzisiaj Kościół Katolicki jest także problemem dla wielu katolików, którzy widzą, że powinni się tłumaczyć z przynależności do niego – mówi Szymczak. – Czy Kościół podniesie się tego kryzysu? Długofalowo pewnie tak. Wiele, jeżeli nie większość ludzi, nie tylko ma potrzebę religijności, ale jest prawdziwie wierzących. Ponieważ jednak procesy w Kościele Katolickim są długotrwałe, to mówimy nie o kilku, ale o kilkudziesięciu latach – dodaje.

Tomasz Krzyżak, szef działu krajowego „Rzeczpospolitej”, publicysta zajmujący się sprawami Kościoła, jest przekonany, że w obecnym układzie politycznym pozycja Kościoła zmianie nie ulegnie. - Jeśli idzie o wiernych, to pewna część tzw. katolików kulturowych (wierzących lecz praktykujących od czasu do czasu przy okazji świąt) od Kościoła się odwróci i odejdzie. Na osobach, które regularnie do kościoła chodzą protesty większego wrażenia nie zrobią - uważa.

Czy skala protestów może wpłynąć na sposób komunikacji Kościoła? - Zmian w zakresie komunikacji nie przewiduję. Episkopat będzie starał się zajmować postawę koncyliacyjną, by zadowolić wszystkich, którzy się w jego obrębie znajdują. I tych mocno prawicowych i tych liberalnych. Ostatnie stanowisko KEP, w którym z jednej strony znalazło się wezwanie do dialogu, a z drugiej do obrony kościołów przed profanacjami doskonale to pokazuje – przyznaje dziennikarz.

Kryzys wymaga właściwej komunikacji

Prof. Dariusz Tworzydło z Uniwersytet Warszawski, ekspert ds. public relations, stwierdza jednak, że pozycja Kościoła z pewnością zostanie osłabiona. - Siła uderzeń jakich w ostatnim czasie doświadcza Kościół jako instytucja jest ogromna, dlatego nawet najtwardsza struktura może je odczuwać. Problem dla samego Kościoła jest jednak w dużej mierze związany z błędami jakie popełniają hierarchowie, a także niektórzy zwykli księża. Błędy dotyczą zarówno reakcji, jak i ich braku – stwierdza Tworzydło.

Także zwraca uwagę na problem Kościoła z komunikacją kryzysową. - Ukrywanie niektórych przypadków pedofilii, brak reakcji, brak silnych i jednoznacznych komunikatów w tym zakresie ze strony biskupów i Episkopatu wywoływały w wielu ludziach oburzenie i negatywne emocje. To w połączeniu z silnym oddziaływaniem pandemii na naszą sytuację społeczną i psychikę powoduje, że wzmacnia się niechęć do instytucji Kościoła nawet wśród wielu praktykujących katolików – mówi prof. Tworzydło. - Dopóki hierarchowie Kościoła nie zrozumieją jak ważna jest komunikacja i odpowiednie zarządzanie w kryzysie, będzie on tracił wiarygodność, będzie osłabiany jako instytucja, wielu katolików będzie ostentacyjnie opuszczało Kościół, zaś hejt będzie się nasilał – dodaje.

Podkreśla, że to przecież szczególnie kryzysy wymuszają właściwą komunikację i reagowanie. - Tego Kościołowi jako instytucji nadal brakuje. Te umiejętności są chlebem powszednim wielu dużych korporacji i muszą być umiejętnie wykorzystywane również przez instytucje kościelne – kończy.

Protest w Warszawie

W piątek wieczorem w Warszawie doszło do największego protestu w ramach Strajku Kobiet. Jak informowała rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka wzięło w nim udział ok. 100 tys. osób. Kolejne protesty zapowiedziano na poniedziałek.

Stołeczna policja informował w piątek o swoich działaniach wobec "grup pseudokibiców, którzy zagrażali bezpieczeństwu innych osób, a także używali pirotechniki" czy „rzucających racami w kierunku innych ludzi i funkcjonariuszy”. Doszło do konfrontacji. Policja informowało w piątek wieczorem o zatrzymaniu w Warszawie ponad 30 osób. „Przy zatrzymanych policjanci zabezpieczyli różnego rodzaju pałki, w tym teleskopowe, gazy obezwładniające, dużo wyrobów pirotechnicznych” – podano na Twitterze.

W środę wieczorem we Wrocławiu bojówki narodowców zaatakowały protestujące kobiety, wśród nich znalazły się dziennikarki „Gazety Wyborczej”. Redakcja dziennika wystosowała w czwartek oświadczenie w sprawie ataków.

O protestach szeroko informują kanały informacyjne, które notują rekordowe wyniki.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Fala protestów osłabi pozycję Kościoła. "Poza kobietami traci także pokolenie Z"

25 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Konsekwentnie
XXI wiek, a ludzie wciąż z pełną powagą bawią się w duchy i czary-mary, bojąc się panów biznesmenów w czarnych kieckach, którzy załatwili sobie społeczne przyzwolenie na ruchanie dzieci. Niepojęte...
odpowiedź
User
Nicko
Wielu zobaczyło, że kościołowi można się postawić, więc ziarno zostało zasiane. Apostazja weszła w trendy.
odpowiedź
User
rycho
A ja widze, ze teraz juz nie ustapie miejsca ani nie przepuszcze kobiety przez drzwi. jak sa takie mocne to niech same o siebie teraz dbaja. Ich agresja wobec Kosciola bardzo mi sie nie podoba. A teraz maja towarzysza Boniego za doradce. Zwykle protestutki
odpowiedź