Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Petycja pod hasłem "Usunąć CNews z francuskiego rynku audiowizualnego" została opublikowana 10 czerwca na oficjalnej stronie francuskiego Zgromadzenia Narodowego. Jej inicjatorem jest Lucas Massoni, który domaga się odebrania stacji miejsca na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej oraz zakończenia jej działalności.
Jak informuje serwis Télé Satellite, powołując się na agencję AFP, jeszcze pod koniec października inicjatywa miała mniej niż 100 tys. zwolenników. Liczba podpisów zaczęła jednak gwałtownie rosnąć. W poniedziałek 2 listopada przekroczyła 500 tys. Z kolei według dziennika "Le Monde" we wtorek 3 listopada wieczorem petycję popierało już ponad 750 tys. osób, a w sobotę rano już 960 tys. osób.
Przyspieszenie zbierania podpisów nastąpiło po ataku o podłożu rasistowskim, do którego doszło 23 października w rejonie Trappes i La Verrière pod Paryżem. Zginęła wówczas jedna osoba pochodzenia kongijskiego, a siedem zostało rannych. Po tragedii część francuskiej lewicy ponownie zaczęła oskarżać prawicowe media, w tym CNews, o upowszechnianie przekazów stygmatyzujących imigrantów i mniejszości.

CNews oskarżona o propagandę
"CNews nie jest kanałem informacyjnym. To maszyna propagandowa" – stwierdza autor petycji opublikowanej na stronie Zgromadzenia Narodowego.
W dokumencie wskazano, że od 2019 roku stacja otrzymała 27 upomnień od regulatora rynku medialnego, a łączna wartość nałożonych na nią kar finansowych wyniosła 630 tys. euro. Autor petycji zarzuca nadawcy m.in. rozpowszechnianie treści dyskryminacyjnych, przedstawianie jednostronnego obrazu imigracji oraz marginalizowanie lewicowych punktów widzenia.
CNews należy do grupy Canal+ i znajduje się w kręgu biznesowym konserwatywnego miliardera Vincenta Bolloré. Stacja jest regularnie oskarżana przez krytyków o promowanie tematów i poglądów charakterystycznych dla skrajnej prawicy. Nadawca odrzuca te zarzuty, powołując się na wolność słowa i niezależność redakcyjną. Zapytana przez AFP o rosnącą popularność petycji stacja odpowiedziała krótko: "Nie będziemy komentować tej politycznej petycji".

Czy stacja Canal+ straci koncesję?
Przekroczenie progu 500 tys. podpisów otwiera możliwość przeprowadzenia debaty w Zgromadzeniu Narodowym, ale nie oznacza automatycznego rozpoczęcia procedury odebrania CNews prawa do nadawania.
Zgodnie z francuskimi przepisami parlamentarnymi petycja poparta przez ponad 500 tys. osób zamieszkałych w co najmniej 30 departamentach lub wspólnotach zamorskich może stać się przedmiotem debaty plenarnej. Wcześniej jednak odpowiednia komisja musi zdecydować o dalszym procedowaniu dokumentu.
Jak podaje "Le Monde", parlamentarna komisja spraw kultury i edukacji ma w tygodniu rozpoczynającym się 9 listopada zdecydować w głosowaniu, czy kontynuować rozpatrywanie petycji, czy pozostawić ją bez dalszego biegu.
Nawet ewentualna debata parlamentarna nie doprowadzi bezpośrednio do zamknięcia CNews. Uprawnienia dotyczące przyznawania i odbierania zezwoleń na nadawanie należą do Arcom, francuskiego regulatora rynku audiowizualnego, będącego odpowiednikiem polskiej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Kilka lat temu Arcom nie przedłużył koncesji naziemnej stacji C8, która również należała do Canal+ i była krytykowana z tych samych powodów, co CNews.

Propozycja wywołuje też sprzeciw części polityków. Alexandre Portier, przewodniczący komisji spraw kultury i edukacji z centroprawicowych Republikanów, wyraził zaniepokojenie nasilającymi się we Francji apelami o cenzurę. Z kolei przedstawiciele części lewicy podkreślają, że decyzja o ewentualnym odebraniu koncesji powinna należeć do niezależnego regulatora, a nie polityków.
Francuski regulator już upominał CNews
CNews od dłuższego czasu pozostaje w konflikcie z Arcom. W czerwcu br. regulator wezwał stację do zapewnienia większego pluralizmu opinii prezentowanych na antenie.
Jak informowaliśmy w Wirtualnemedia.pl, decyzję poprzedziła analiza 168 godzin programów informacyjnych i publicystycznych z marca 2025 roku. Kontrola wykazała wyraźną dominację jednego sposobu interpretowania wydarzeń, szczególnie w kwestiach dotyczących imigracji, islamu, działań francuskiego rządu i Unii Europejskiej.

Postępowanie wszczęto po skardze organizacji Reporterzy bez Granic. CNews zakwestionowała stanowisko regulatora, zapowiadając skierowanie sprawy do francuskiej Rady Stanu, a w razie potrzeby także do europejskich sądów.
Postulat zamknięcia CNews pojawiał się już wcześniej w wypowiedziach francuskich polityków. W maju pisaliśmy o deklaracji posła François Ruffina, związanego z lewicowym ugrupowaniem Debout!, który w programie "Quelle époque!" na antenie France 2 zapowiedział likwidację stacji w przypadku dojścia jego formacji do władzy. Polityk argumentował, że CNews jest narzędziem rozpowszechniania skrajnie prawicowej ideologii.
Kontrowersje także wokół reklamodawców
Krytyka stacji Canal+ nie ogranicza się do środowisk politycznych i regulatora. CNews od kilku lat mierzy się również z kampaniami wymierzonymi w firmy kupujące czas reklamowy na jej antenie.

W lutym opisywaliśmy działania kolektywu Sleeping Giants FR, który zarzuca reklamodawcom finansowanie przekazów dyskryminacyjnych i podżegających do nienawiści. Aktywiści wzywali do wycofywania kampanii reklamowych z CNews.
W przeszłości na taki krok zdecydowała się m.in. sieć Decathlon. Z kolei marka odzieżowa Kiabi początkowo zadeklarowała wycofanie reklam, lecz następnie poinformowała, że wcześniejsze stanowisko nie było uzgodnione z zarządem firmy.
Pomimo licznych kontrowersji CNews pozostaje jednym z najważniejszych kanałów informacyjnych we Francji. Według danych Médiamétrie przytoczonych przez "Le Monde" w październiku stacja osiągnęła 3,6 proc. udziału w rynku telewizyjnym, zajmując ex aequo z BFM TV pierwsze miejsce wśród francuskich kanałów informacyjnych.










