Polscy politycy jak Trump. Tak atakowali dziennikarzy [analiza]
Wygląda na to, że polscy politycy coraz częściej podążają ścieżką wyznaczoną przez Donalda Trumpa. Chodzi o podejście do dziennikarzy. Jest ostro, obraźliwie, "po bandzie". Sprawdziliśmy na osi czasu, jak media traktował amerykański prezydent i jak podobne praktyki wyglądają dziś nad Wisłą.
Prezydent Karol Nawrocki przyzwyczaił nas już do podniesionego głosu. W tym tygodniu użył go jednak tak wyraźnie w stosunku do dziennikarza wykonującego swoją pracę.
Reporter TVN24 Mateusz Półchłopek w Przemyślu zapytał prezydenta Polski o zażyłość węgierskiego premiera Viktora Orbana z Władimirem Putinem. Z tym pierwszym polski prezydent miał się spotkać za kilka godzin.
Nawrocki przez chwilę myślał. Po czym podszedł do reportera z tyradą. – O co pan chce spytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? (…) Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski – powiedział, wskazując dziennikarza palcem.
Wielu uznało zachowanie polskiego przywódcy za przesadzone. Zwłaszcza że dziennikarz zadał pytanie neutralnym tonem.
W swojej kilkunastoletniej pracy dziennikarskiej po raz pierwszy spotkałem się z tak emocjonalną reakcją polityka na moje pytanie, co było dla mnie zaskoczeniem, zwłaszcza że było ono skierowane do Prezydenta Rzeczypospolitej.
Mateusz Półchłopek
reporter TVN24 (wypowiedź z platformy X)
Refleksji jednak nie było. Ekipa Nawrockiego postanowiła za to jeszcze bardziej podgrzać emocje. I "przywalić" dziennikarzowi z nielubianego TVN4.
Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta, w środę rano u Konrada Piaseckiego skomentował: – To bardzo zdrowe, racjonalne, mądre zachowanie prezydenta wobec jednego z dziennikarzy, zresztą państwa stacji. Mamy do czynienia z zachowaniem pana, który zachowuje się nie jak półdziennikarz, tylko jak ćwierćdziennikarz. I mam prawo tak określić. Mówię o jego zachowaniu, nie odnoszę się do osoby.
Trump wstał i wybrał przemoc
Nie tylko Nawrocki pozwala sobie na tak daleko idącą obcesowość wobec wykonujących swoją pracę dziennikarzy.
Takie zachowania znamy już doskonale z USA. Donald Trump i jego świta regularnie, od lat, atakują dziennikarzy, posuwając się nawet do wyzwisk.
"Okropna reporterka", "brzydka wewnątrz i na zewnątrz", "milcz, świnio", "najwstrętniejsza, wstrętna i straszna reporterka", "głupia i paskudna" – repertuar Donalda Trumpa w stosunku do amerykańskich dziennikarzy jest naprawdę bogaty.
Polscy politycy postanowili najwyraźniej iść drogą Trumpa i jego ekipy. I zintensyfikować ataki słowne na media.
Dołącz do newslettera Wirtualne Media!
Codziennie rano
Oferty pracy
50 tysięcy subskrybentów
*Zrezygnuj w każdej chwili, nie wysyłamy spamu.
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera Wirtualne Media
Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą.
To oczywiście nie zaczęło się wczoraj. Ataki na dziennikarzy trwają od lat i mają wywołać "efekt mrożący" – media mają bać się zadawać trudne pytania. To cel numer jeden.
Cel numer dwa to mobilizacja własnego elektoratu i sympatyków. Efektowne "zaoranie" w sieci coraz częściej okazuje się dla polityków ważniejsze niż okazywanie elementarnego szacunku dziennikarzom wykonującym swoją pracę.
Cel numer trzy to zasięgi, kliki, lajki. "Tiktokizacja" polityki, o której piszą już badacze, polega właśnie na kreowaniu takich sytuacji, które świetnie rozniosą się jako viral w social mediach.
Dziennikarze są tu tylko aktorami w rodzajowej scence, a nie przedstawicielami społeczeństwa, które ma prawo do informacji o działaniach polityka. Media nie są "czwartą władzą", są przeciwnikiem, którego trzeba pokonać i potem mieć z tego content na media społecznościowe.
Nienawistne, obraźliwe odzywki czy nawet groźby – to zaplanowana taktyka trumpistów wobec mediów i element planu, którego celem jest utrzymywanie się przy władzy. Kiedy bowiem udaje się osłabić, a najlepiej zniszczyć dziennikarzy patrzących na ręce, władzy prościej realizować własne cele.
Trump to wie. I z tego korzysta.
Polityczna wojna to dla amerykańskiego przywódcy teatr. Zamiast jednak wojować z innymi politykami, walczy z dziennikarzami. Nie każdy będzie w pozycji, by się odgryźć – co zresztą nigdy nie było i nie będzie rolą mediów.
Skala ataków Donalda Trumpa na dziennikarzy, od kiedy w zasadzie wszedł do polityki, jest tak duża, że postanowiliśmy pokazać je jako proces rozłożony na lata. Na specjalnie przygotowanej osi czasu prezentujemy kalendarium "przemysłu nienawiści" Donalda Trumpa wymierzonego w przedstawicieli mediów.