Strona o wiele mówiącej nazwie foodnevercomes.com wygląda jak skrzyżowanie e-sklepu z aplikacją do zamawiania jedzenia i Pinterestem. Niczym w nadmorskim barze szybkiej obsługi, mamy tu bardziej lub mniej udane (wygenerowane?) zdjęcia potraw wraz z cenami. Chęć zamawiania potęgują obniżki cen oraz fakt, że możemy wybierać dokładnie to, na co mamy ochotę. Kuchnia koreańska, a może peruwiańska? Proszę bardzo. Polska też jest.
Do wybranego dania dobieramy dodatki, następnie przechodzimy do kasy. Płacimy i oczekujemy na dostawę. Na ekranie pojawi się trasa, po której porusza się dostawca; zegar odlicza czas. W trakcie oczekiwania możemy zerknąć na przepis i sprawdzić, jak powstaje nasze danie.
Kiedy wybija godzina zero, dostawca dzwoni. Inteligentnym, acz lekko sztucznym głosem informuje nas, że nie może znaleźć naszego domu ani ulicy. W ogóle miasta znaleźć nie może, bo... naszej dostawy nie ma. W tym momencie cała zabawa może się skończyć. Albo można zacząć od początku.

Foodnevercomes.com to jedna z tak zwanych "dopamine sites", czyli stron internetowych, mających odzwierciedlać prawdziwe doznania zakupowe w realiach Nibylandii. Mamy więc nibyplatformy do zamawiania jedzenia czy nibysklepy z bardzo szerokim asortymentem.
Produkty, które są tam "sprzedawane" może i nigdy do nas nie dotrą, ale jest szansa, że, jak przekonują specjaliści pomogą zaspokoić dopaminowy głód.
Planowanie nie zawodzi
"New York Times" zapytał ekspertów, czy taka taktyka może przynieść efekty. Okazuje się, że w pewnym sensie tak. Działa tu mechanizm użyteczności antycypacyjnej. Termin ten, stosowany w ekonomii behawioralnej, oznacza, że nasze obecne samopoczucie zależy od tego, co myślimy o przyszłości. Planując czujemy więc radość, a po fakcie już niekoniecznie: zamówiony towar może nie odpowiadać naszym wymaganiom, jedzenie może nie smakować, możemy czuć zawód.

"Niby platformy" mogą więc początkowo stanowić swego rodzaju erzac dla tych, którzy, na przykład, mają problem z niekontrolowanymi zakupami. Nie jest jednak wykluczone, że kupowanie bez kupowania tylko pogłębi problem i zwiększy pragnienie, aby prawdziwego zakupu jednak dokonać.
Cytowana przez NY Times Anna Lembke, autorka głośnej książki "Niewolnicy dopaminy", porównuje strony takie jak foodnevercomes.com czy dopamineshopping.com do piwa niskoalkoholowego: mogą z jednej strony pomóc ograniczyć skutki wynikające z nadmiernej konsumpcji czy to jedzenia, czy dóbr, a z drugiej – zwiększać świadomość niepożądanych zachowań.
Amatorów zakupów dla samych zakupów nie brakuje. Foodnevercomes.com, od momentu uruchomienia w czerwcu, odnotowało 2,7 mln odsłon.












