SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

74 proc. klientów chce zrezygnować z płatnej telewizji w ciągu pięciu lat. "To początek wojen streamingowych platform"

Według raportu Grabyo prawie trzy czwarte konsumentów planuje rezygnację z płatnej telewizji w ciągu pięciu lat. Jako przyczynę badani podają wysoką cenę usług. Marek Sowa, ekspert rynku mediów, uważa, że to "początek wojen streamingowych platform".

fot. Shutterstock.com Article

Raport Grabyo "Value od Video Report 2020" to analiza zachowań 13 tys. konsumentów z 11 krajów: Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, USA, Brazylii, Argentyny, Tajlandii, Japonii i Australii. Badanych pytano o ich zwyczaje związane z wydatkami na usługi telewizyjne i wideo.

Aż 55 proc. badanych płaci za usługi streamingowe, a 50 proc. - abonament telewizyjny. Najwięcej, bo 75 proc. respondentów, którzy korzystają z platform streamingowych to osoby w wieku 26-37 lat. Chociaż na usługi wideo stawiają młodzi ludzie, liczba subskrypcji wśród osób w wieku 65+ wzrosła o 63 proc.

Badanie wykazało, że 74 proc. konsumentów zrezygnuje z abonamentu telewizyjnego w ciągu pięciu lat. Dla 26 proc. z nich powodem takiej decyzji jest wysoka cena usług. Widzowie wybierają transmisję strumieniową jako tańszą opcję. Popularne platformy, takie jak Netflix, Amazon Prime Video, Disney+ i Hulu, oferują subskrypcję w cenach od 5 do 19,99 dolarów miesięcznie. Z kolei 28 proc. badanych zadeklarowało, że będzie nadal płaciło za telewizję kablową lub satelitarną.

"Odbiorcy odchodzą od tradycyjnej telewizji"

Badanie wykazało, że 35 procent amerykańskich konsumentów korzysta z wielu usług streamingowych, a 47 proc. deklaruje gotowość zapłacenia za nie nawet 35 dolarów miesięcznie.

Z kolei w Wielkiej Brytanii 28 proc. respondentów subskrybuje dwie lub więcej internetowych usług wideo, a 40 proc. jest skłonnych zapłacić za taki abonament nawet 35 funtów brytyjskich miesięcznie.

- Odbiorcy odchodzą od tradycyjnej telewizji i nadawcy muszą zaspokoić ich potrzeby. Dla konsumentów ważna jest elastyczność usług wideo, dostęp i cena - uważa Gareth Capon, dyrektor generalny Grabyo.

Marek Sowa, ekspert rynku mediów, były prezes UPC Polska i Agory, obecnie związany m.in. z Golf Channel Polska, uważa, że to dopiero "początek wojen streamingowych platform".

- Kolejni gracze wchodzą do gry, przy czym coraz częściej są to olbrzymie korporacje, dysponujące nie tylko znanymi markami, imponującymi bibliotekami programowymi i własnymi studiami produkcyjnymi, ale również solidną bazą technologiczną i abonencką z pokrewnych obszarów działalności spółek macierzystych. Wciąż dominujący Netflix musi konkurować już z platformami Disney, Apple, WarnerMedia czy NBCUniversal i coraz częściej sprawdzać będzie się reguła, że "duży może więcej" - podkreśla Marek Sowa.

"Telewizja nie może szybko skalować działalności"

Zdaniem eksperta, najwięcej mogą gracze o globalnym zasięgu, dlatego rozwój platform streamingowych będzie oznaczał konkurencję dla telewizji naziemnej, satelitarnej i kablowej.

- Ze swojej natury stare platformy mają zasięg lokalny, najczęściej ograniczony do terytorium danego kraju, w odróżnieniu od globalnych platform streamingowych nie mają więc możliwości szybkiego skalowania działalności. Kolejne platformy streamingowe będą uświadamiać abonentom cyfrowych platform satelitarnych i kablowych, że istnieje alternatywny dostęp do interesujących ich, wybranych programów - uważa Sowa.

Zaznacza jednak, że "nie należy jednak popadać w przesadę", bo usługi telewizyjne sprzedawane są w pakiecie z dostępne do internetu i telefonią. Dlatego abonenci mogą deklarować, że z nich zrezygnują, ale tego ostatecznie nie zrobić.

"Lokalni gracze będą konkurować lokalnością"

- Lokalni gracze będą też konkurować... lokalnością właśnie, czyli lepszym dostosowaniem oferty do potrzeb swoich abonentów, czy funkcjonalnością TV Everywhere. Warto również zauważyć, że żadna z platform streamingowych nie będzie w stanie zaoferować wszystkiego. Przeciwnie, rosnąca liczba platform streamingowych gwarantuje postępującą fragmentację oferty programowej, a co za tym idzie rosnącą frustrację odbiorców. Dość szybko może okazać się, że abonament kilku platform streamingowych to podobny koszt jak tradycyjnej, pakietowanej telewizji kablowej czy satelitarnej - zaznacza ekspert rynku mediów.

Marek Sowa dodaje, że znacząca część konsumentów "wcale nie marzy o aktywnym wyszukiwaniu interesujących ich programów, ale kierują się siłą przyzwyczajenia i renomą znanych im, tradycyjnych kanałów telewizyjnych".

- Z dużym prawdopodobieństwem można więc przyjąć, że w dającej się przewidzieć przyszłości platformy streamingowe i tradycyjne będą koegzystować, z korzyścią dla abonentów jednych i drugich - podsumowuje Sowa.

Ponad 17,3 mld na oryginalne treści

W czwartym kwartale ub.r. liczba subskrybentów Netflixa wzrosła o 8,76 mln do 167,09 mln. Platforma zanotowała 5,47 mld dolarów wpływów i 587 mln dolarów zysku netto. W USA pozyskała jedynie 420 tys. nowych klientów (wobec 1,53 mln rok wcześniej), co uzasadnia rosnącą konkurencją. Podkreśla też, że „Wiedźmin” okazał się najpopularniejszym z pierwszych sezonów jej seriali.

W 2019 roku Netflix wydał na zawartość programową rekordową kwotę 15 mld dolarów - wynika z danych firmy analitycznej BMO Capital Markets. Według prognoz ekspertów serwis nie zamierza ograniczać się w przyszłości w inwestowaniu w treści. W 2020 roku może to być kwota 17,3 mld, zaś w 2028 - 26 mld dolarów.

Platforma nie ujawnia, ilu płacących użytkowników ma w Polsce. Z szacunków Amper Analysis wynika, że może ich być 800 tys. Według badania Gemius/PBI w grudniu ub.r. Netflix miał w Polsce 5,3 mln realnych użytkowników i odnotował 77 mln odsłon.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: 74 proc. klientów chce zrezygnować z płatnej telewizji w ciągu pięciu lat. "To początek wojen streamingowych platform"

19 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Iut
Na razie streaming może tylko uzupełniać, a nie zastąpić
10 16
odpowiedź
User
Robert
Mam canal plus. Oglądam maks 10 programów, a płacę za 200 sto złotych. Rocznie 1200 zł czyli fajna wycieczka all do Turcji. Czas na zmiany.
37 0
odpowiedź
User
gucio
Telewizja wymiera i nawet 4k nie pomoże. Jak ktoś nie ogląda ekstraklapy i premier league to nie musi mieć tv.
20 3
odpowiedź
User
?
Mam canal plus. Oglądam maks 10 programów, a płacę za 200 sto złotych. Rocznie 1200 zł czyli fajna wycieczka all do Turcji. Czas na zmiany.
?
0 12
odpowiedź
User
Bartek
Moim zdaniem tworzenie programów telewizyjnych na miesiąc do przodu nie ma absolutnie żadnego sensu. Telewizja działa dzisiaj tylko na dwa sposoby. Albo jest podstawową formą rozrywki i kontaktu ze światem zewnętrznym osób starszych albo działa jako "coś w tle" w domu rodzinnym. Rzeczywisty odbiorca i osoby zainteresowane publikowanymi materiałami nie mają czego tam szukać. Dlaczego mam płacić za kanały i programy, do których nie mogę wrócić i ich obejrzeć? Chcę obejrzeć program przyrodniczy... Niestety, jest puszczany na antenie w poniedziałki o 11:00. To może wrócę i obejrzę coś po pracy? Zaglądasz do programu, a tam wielkimi literami wchodzi napis "PREMIERA" Titanic cz. 2. Oczywiście, obejrzenie filmu trwającego 2h to nie lada wyzwanie, które bardzo często rozciąga się do 4h!

Płatna telewizja, czyli 200 kanałów za min. 70 zł/msc + reklamy. Oczywiście połowa z nich to kanały w innym języku, a druga połowa to "martwa strefa", do której docierają nieliczni. W rzeczywistości płacisz to 70 zł za 5 kanałów, które i tak są przerywane przez niekończące się reklamy.

Czy streaming jest idealny? Oczywiście, że nie... Spora część filmów, które posiadają w swojej ofercie platformy streamingowe to chłamy, ale nie mamy tam chociaż reklam, a część pieniędzy idzie na produkcje typu Netflix Orginals, a nie filmy typu "Historia Zenka Martyniuka" czy w kółko wałkowanie tego samego tematu jak Titanic, Kevin lub stare wersje kultowych już serii. Praktycznie zero nowości, a wartościowe programy są puszczane w godzinach, kiedy przeciętny człowiek siedzi w domu. Emeryci i tak wolą Tureckie stulecia czy inne pierdoletty.
20 1
odpowiedź