SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Branża reklamy zewnętrznej zaniepokojona lokalnymi uchwałami krajobrazowymi: dużo wad i zakazów (opinie)

Nowa ustawa krajobrazowa daje miastom zbyt duże możliwości we wprowadzaniu zasad dotyczących rozmieszczania reklam w przestrzeni miejskiej. Przykład Łodzi pokazuje, że prace prowadzone są w pośpiechu, a nowe regulacje wprowadzające nadmierne ograniczenia mogą nawet doprowadzić do bankructwa wiele lokalnych biznesów - oceniają w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Grażyna Gołębiowska, Kalina Janicka, mec. Ewa Bawołek i Dariusz Skraba.

shutterstock.com Article

Ustawa krajobrazowa weszła w życie 11 września 2015 r. Pierwszym dużym miastem, które przyjęło na jej mocy tzw. uchwałę krajobrazową jest Łódź. Uchwała została przyjęta tam 16 listopada 2016 r. i przewiduje 5-letni okres dostosowawczy dla tablic i urządzeń reklamowych.

W wielu innych dużych miastach trwają prace nad projektami uchwał, w niektórych przeprowadzane są konsultacje społeczne. Zgodnie z zapisami ustawy, po przyjęciu uchwały krajobrazowej w danym mieście, firmy będą zobowiązane do dostosowania swoich nośników do jej zapisów. Minimalnym okresem dostosowawczym jest 12 miesięcy. Każde z miast może przyjąć indywidualny okres dostosowawczy, tak jak stało się to w Łodzi. Uchwały krajobrazowe podlegają kontroli przez wojewodów i stają się obowiązujące po ogłoszeniu w dzienniku urzędowym województwa.

Zdaniem Grażyny Gołębiowskiej, dyrektora działu komunikacji marketingowej i PR w firmie reklamy zewnętrznej AMS, przyjęcie uchwały krajobrazowej w Łodzi jest bez wątpienia ważnym wydarzeniem. Łódź jest bowiem pierwszym z dużych miast, które taką uchwałę przyjęło. -  To co zasługuje na podkreślenie, to długi, pięcioletni okres dostosowawczy dla tablic i urządzeń reklamowych, który daje wystarczający czas na przystosowanie się do zmian. Jednocześnie wprowadzono jednoroczny okres dostosowawczy dla banerów reklamowych. Uchwała wprowadza również czytelny podział miasta na strefy reklamowe. Niemniej, uchwała wprowadza także nadmierną regulację szczegółów, która w praktyce może czynić ją niemożliwą do egzekwowania. Chociaż mówi się o regulacji i porządkowaniu, można wyraźnie wyczuć intencję likwidacji reklam w całości. Na przykład, restrykcyjne odległości sytuowania nośników reklamowych od skrzyżowań i urządzeń powodują, że miejsca na reklamę realnie może nie być w ogóle – podkreśla Grażyna Gołębiowska. Ocenia, że skutki nowej ustawy rynek reklamy zewnętrznej realnie może odczuć najwcześniej w 2019 roku.

Mecenas Ewa Bawołek uważa z kolei, że przepisy wprowadzone w Łodzi w sposób bardzo restrykcyjny ograniczają możliwość sytuowania reklam wielkoformatowych. Będzie to w praktyce możliwe jedynie na niektórych obszarach miasta i w ograniczonym czasie. Przepisy uchwały przewidują bowiem możliwość umieszczania reklam wielkoformatowych na rusztowaniach na czas trwania prac budowlanych i remontów elewacji zewnętrznej. - Jednak okres na jaki została umieszczona taka reklama nie będzie mógł przekroczyć 8 miesięcy. Gdy ten okres się zakończy kolejna reklama będzie mogła zostać umieszczona dopiero po upływie 5 lat. To znacznie ograniczy możliwość funkcjonowania dla przedsiębiorców z branży reklamy wielkoformatowej- ocenia mec. Ewa Bawołek.

Dodaje, że na podstawie ustawy krajobrazowej gminy mogą na drodze stosownych uchwał (tzw. uchwał krajobrazowych) decydować o tym jakie reklamy będą mogły być umieszczane na ich terenie. Ustawa krajobrazowa daje w tym przypadku dużą dowolność samorządom- mogą one zadecydować nawet o całkowitym zakazie umieszczania tablic i urządzeń reklamowych na obszarze całej gminy. Dopuszczalne są też rozwiązania pośrednie - zakazy odnoszące się jedynie do określonych kategorii reklam albo też podzielenie gminy na obszary i wprowadzenie różnych przepisów dla różnych obszarów.

- Z dotychczasowych obserwacji już przyjętych uchwał krajobrazowych, czy też tych które są dopiero w fazie projektów lub konsultacji wynika, że samorządy z takiej możliwości korzystają, najbardziej restrykcyjne zakazy wprowadzając w centrach miast, a nieco bardziej łagodne przepisy w innych ich częściach. W przypadku wprowadzenia zakazu umieszczania nośników wielkoformatowych, po wejściu w życie uchwały krajobrazowej dla danej gminy, nowe nośniki nie będą mogły być umieszczane, a te które istniały już wcześniej będą musiały zostać usunięte. Gmina jest obowiązana przez przepisy ustawy do wyznaczenia terminu na usunięcie albo dostosowanie tablicy i urządzenia reklamowego do przepisów uchwały krajobrazowej. Musi to być minimalnie 12 miesięcy od wejścia w życie uchwały. Brak dostosowania się do zapisów uchwały będzie pociągał za sobą bardzo wysokie kary, naliczane za każdy dzień niezgodności tablicy reklamowej lub urządzenia reklamowego z uchwałą - komentuje Ewa Bawołek.

Zwraca też uwagę, że ustawa wprowadza skomplikowany algorytm obliczania kar, ale już teraz można powiedzieć, że największe kary będą nakładane właśnie w przypadku nośników wielkoformatowych, ponieważ przy ustalaniu wysokości kary bardzo duże znaczenie ma powierzchnia reklamy. Oczywiście gmina będzie mogła również nakazać usunięcie nośnika wydając w tym zakresie odpowiednią decyzję. Nie została natomiast w ustawie przewidziana możliwość uniknięcia zakazu wprowadzonego przez uchwałę poprzez wniesienie dodatkowej opłaty.

Te gminy, które zdecydują się na wprowadzenie na swoim terenie uchwał krajobrazowych, będą mogły natomiast pobierać tzw. opłatę reklamową. W takim wypadku, gdy na danej nieruchomości lub obiekcie budowlanym będzie się znajdowała tablica reklamowa lub urządzenie reklamowe, właściciel tej nieruchomości lub budynku będzie obowiązany do uiszczenia opłaty reklamowej niezależnie od tego czy na tablicy reklamowej lub urządzeniu reklamowym w ogóle eksponowana jest reklama. Gminy będą również miały dużą dowolność w kształtowaniu stawek opłat reklamowych - muszą jedynie poruszać się w określonych w ustawie przedziałach. Zgodnie z ustawą krajobrazową opłata reklamowa składa się z części stałej (maksymalnie 2,5 zł dziennie) w wysokości niezależnej od wielkości pola powierzchni tablicy reklamowej lub urządzenia reklamowego oraz części zmiennej -już w sposób zasadniczy zależnej od powierzchni danej tablicy lub urządzenia. W przypadku części zmiennej opłaty nie będzie mogła ona być wyższa, niż 0,2 zł dziennie za jeden metr kwadratowy powierzchni takiej tablicy reklamowej lub urządzenia reklamowego. Oczywiście przy takiej konstrukcji przepisów im większy nośnik, tym większa będzie opłata reklamowa, co oznacza, że w przypadku reklam wielkoformatowych opłaty te będą znacznie większe w porównaniu do mniejszych reklam.

- Zauważyć należy, że zapisy uchwał krajobrazowych wprowadzające zakazy lub ograniczenia w sytuowaniu tablic i urządzeń reklamowych będą prowadziły do bardzo poważnego ograniczenia prawa własności dla właścicieli nieruchomości, co można ocenić jako sprzeczne z konstytucyjnymi gwarancjami służącymi ochronie tego prawa. Możliwość podejmowania przez właścicieli decyzji na jakie cele chcą wykorzystać stanowiące ich własność nieruchomości, zostanie w sposób zasadniczy ograniczona. Już obecnie swoboda właścicieli w decydowaniu o wykorzystaniu nieruchomości jest ograniczona przez różne przepisy prawa, w tym też te o randze prawa miejscowego, jak np. miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Ustawa krajobrazowa pozwala więc na wprowadzenie kolejnego daleko idącego ograniczenia, tym razem co do możliwości umieszczania reklam na nieruchomościach - komentuje mec. Ewa Bawołek dla Wirtualnemedia.pl.

Prawniczka podkreśla też, że w przypadku wejścia w życie na obszarze danej gminy uchwały krajobrazowej nawet te podmioty, które wcześniej umieściły reklamy w konkretnych miejscach w sposób w pełni zgodny z przepisami prawa, często też po uzyskaniu odpowiednich decyzji i zezwoleń, a także po dokonaniu koniecznych przez przepisy zgłoszeń, będą zmuszone do ich dostosowania do nowych przepisów lub całkowitego usunięcia. Uchwała rady gminy będzie więc w praktyce delegalizowała dużą ilość umieszczonych wcześniej w pełni legalnie tablic reklamowych i urządzeń reklamowych. - Na marginesie można wskazać, że w tym zakresie jednakowo zostaną potraktowani zarówno ci przedsiębiorcy i właściciele nieruchomości którzy dołożyli starań, by ich nośniki były w pełni zgodne z przepisami prawa,  jak i ci którzy umieścili reklamy nielegalnie. Zarówno nośniki jednych, jak i drugich w uchwale rady gminy mogą zostać zakwalifikowane jako nielegalne. To z pewnością będzie miało wpływ na obniżenie zaufania obywateli do stanowionego prawa i powstanie uzasadnionych obaw, czy działanie zgodne z prawem nie zostanie kiedyś w przyszłości zakwalifikowane zupełnie inaczej – podsumowuje Ewa Bawołek.

Bardzo negatywnie ocenia wprowadzone nową ustawą krajobrazową zmiany na rynku reklamy zewnętrznej Dariusz Skraba z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Reklamy Wielkoformatowej. Jego zdaniem prace prowadzone są w  pośpiechu, a przykładem złych praktyk mogą być działania nad kodeksem reklamowym miasta Łodzi. W jego opinii przykład Łodzi pokazuje, że miasto jest głuche na potrzeby przedsiębiorców. - Brakuje porozumienia, które możliwe jest do wypracowania. Porozumienia między miastem a firmami reklamowymi i właścicielami nieruchomości, którzy zarabiają na reklamie. Nowe regulacje wprowadzające nadmierne ograniczenia z pewnością będą przyczyną utraty wielu miejsc pracy, a może nawet bankructwa wielu lokalnych biznesów. Przypomnijmy, iż obecna ustawa daje możliwość nakładania przez miasto opłat na każdy nośnik reklamowy zarówno zlokalizowany na gruncie prywatnym jak i państwowym. Wcześniej nie było takiej możliwości. Miasto nie korzysta z szansy zasilenia budżetu miasta tymi wpływami, co też jest niezrozumiałe - podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Dariusz Skraba.

Mówi wprost, że tworzona jest rzeczywistość zakazów, w dodatku nieprecyzyjnych. - Nie znamy jeszcze dokładnych stawek za opłaty od reklam, które miasto wprowadzi. Owszem, znamy maksymalne stawki zapisane w ustawie. Mam jednak nadzieję, iż włodarze miast podejdą do tematu racjonalnie i ustalą opłaty pozwalające na funkcjonowanie tego medium w mieście. W przypadku Łodzi, siatki wielkoformatowe będą mogły funkcjonować oczywiście pod pewnymi ograniczeniami i to ogromny sukces branży tego formatu, gdyż będą to prawnie jedyne możliwości reklamowe w tych strefach. Pośpieszne prace sejmu nad ustawą krajobrazową są źródłem wielu mankamentów i niejasności co do jej interpretacji. Moim zdaniem, te reklamy, które są w pełni legalne i są uregulowane prawnie nie powinny zostać zdemontowane, jeśli zgoda została wydana przed zmianą prawa. Demontaż nośników na które wcześniej miasto wydało zgody i na które przedsiębiorcy poczynili nakłady inwestycyjne to ryzyko procesów o odszkodowanie na tym gruncie - analizuje Skraba.

Pytany o realne straty, jakie w związku z nowymi przepisami może ponieść branża reklamy zewnętrznej stwierdza, że obecnie jest za wcześnie o tym mówić. Argumentuje, że firmy sieciowe, które działają w wielu miastach mają nadal stabilny biznes. - „Czystkę w mieście” najbardziej odczują firmy lokalne, które budowały sieć swoich tablic pod konkretnych klientów i na potrzeby rynku lokalnego. Wielu z tych przedsiębiorców będzie musiało zamknąć biznes bądź się przebranżowić. Straty odczuje cały rynek podwykonawczy, plakaciarze, drukarnie, firmy montujące. Jeśli kodeks wejdzie w życie formie identycznej do tej przedstawionej w projekcie Uchwały Rady Miejskiej  - wówczas straty firm outdoorowych wynikające z wyeliminowania przez miasto nośników powierzchni 18 m.kw (m.in. tablice 12 m x 2m, 12m x 4m oraz backlighty 8m x 4m) co daje w sumie ponad 120 tablic – mogą wynieść, z tego samego wynajmu ok 4,1 mln. złotych rocznie. Natomiast straty wynikające z braku możliwości wynajmu siatek wielkoformatowych to będzie ok 4,5 mln złotych rocznie - uważa Dariusz Skraba.

Dość powściągliwa w ocenie nowych przepisów jest Kalina Janicka, prezes firmy Clear Channel Poland. - Clear Channel popiera porządkowanie przestrzeni publicznej, natomiast jesteśmy przeciwni tworzeniu prawa wadliwego, niespójnego i budzącego kontrowersje. Dotychczasowe uchwały, zarówno w Ciechanowie, jak i w Łodzi, wzbudzają wiele wątpliwości - ucina krótko.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Branża reklamy zewnętrznej zaniepokojona lokalnymi uchwałami krajobrazowymi: dużo wad i zakazów (opinie)

16 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Swnms
Wyjątkowo bezczelna ta prawniczka. "będą prowadziły do bardzo poważnego ograniczenia prawa własności dla właścicieli nieruchomości, co można ocenić jako sprzeczne z konstytucyjnymi gwarancjami służącymi ochronie tego prawa."

Otóż tłumaczę pani prawniczce, że jakkolwiek artykuł 64 konstytucji chroni prawo własności, to nie ma mowy o tym, ze jest ono nieograniczone. Może być ono ograniczone przy pomocy ustawy. Gdyby myśleć takimi feudalnymi kategoriami, to nie mieli byśmy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ustawy o ochronie zabytków czy ustawy antysmogowej (technicznie częscią Prawa Ochrony Środowiska) - bo każda z nich narzuca ograniczenia w dysponowaniu własną nieruchomością, by chronić interes społeczeństwa.

To co się dzieje w wielu miejscach w Polsce jeśli chodzi o reklamę zewnetrzną to skandal, upadek, trzeci świat. Dobrze, że na horyzoncie jest szansa, by wreszcie się tego pozbyć. W cywilizowanym świecie to standard. Nawet brazylijskie Sao Paulo, miasto powiedzmy nie narzucające wysokich standardów jeśli chodzi o urbanistykę, ma od ponad pięciu lat całkowity zakaz outdooru. Da się.
67 9
odpowiedź
User
Anna
Oczywiście, że zaniepokojona. Bbranża reklamowa jest sama sobie winna zaśmiecając od lat przestrzeń publiczną. W końcu ktoś położy temu kres
57 11
odpowiedź
User
uh
nareszcie są możliwości żeby z tym śmietnikiem zrobić porządek
49 9
odpowiedź
User
prawnik
Między obecnością zjawiska, a patologicznym rozpanoszeniem zjawiska przebiega granica. Owszem nieostra, lecz jednak zauważalna.

W Polsce już dawno przekroczyliśmy granicę, między reklamą, która reklamuje, a reklamą, która szpeci i ginie w chaosie.

Jak opisać granicę? Może słowami "Zza reklam świata nie widać".

Trzeba przywrócić proporcje. Reklamy, która, mniej częsta i mniej rozpanoszona, powróci do funkcji nośnika informacji zachęcającej. A odstąpi od usiłowania "gwałtu przez oczy".
33 8
odpowiedź
User
Stefan
Wyjątkowo bezczelna ta prawniczka. "będą prowadziły do bardzo poważnego ograniczenia prawa własności dla właścicieli nieruchomości, co można ocenić jako sprzeczne z konstytucyjnymi gwarancjami służącymi ochronie tego prawa."

Otóż tłumaczę pani prawniczce, że jakkolwiek artykuł 64 konstytucji chroni prawo własności, to nie ma mowy o tym, ze jest ono nieograniczone. Może być ono ograniczone przy pomocy ustawy. Gdyby myśleć takimi feudalnymi kategoriami, to nie mieli byśmy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ustawy o ochronie zabytków czy ustawy antysmogowej (technicznie częscią Prawa Ochrony Środowiska) - bo każda z nich narzuca ograniczenia w dysponowaniu własną nieruchomością, by chronić interes społeczeństwa.

To co się dzieje w wielu miejscach w Polsce jeśli chodzi o reklamę zewnetrzną to skandal, upadek, trzeci świat. Dobrze, że na horyzoncie jest szansa, by wreszcie się tego pozbyć. W cywilizowanym świecie to standard. Nawet brazylijskie Sao Paulo, miasto powiedzmy nie narzucające wysokich standardów jeśli chodzi o urbanistykę, ma od ponad pięciu lat całkowity zakaz outdooru. Da się.


Czyli prawo własności jest fikcją, skoro można je dowolnie ograniczać przy pomocy ustawy. Ograniczać prawo własności można w wyjątkowych sytuacjach typu wywłaszczenie pod autostradę - i zawsze za sprawiedliwym zadośćuczynieniem. W przypadku smogu i np. zakazu palenia węglem nie ogranicza się własności prywatnej, a jedynie możliwość szkodzenia osobom trzecim. Reklama zewnętrzna w żaden sposób nie szkodzi osobom trzecim. Tak samo jak posiadanie np. brzydkiego domu.
9 44
odpowiedź