SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Polscy e-wydawcy: z hejterami trzeba walczyć, ale blokowanie komentarzy jest mało skuteczne

- Treści pełne nienawiści to narastający problem w polskiej sieci, potrzebne są nowe rozwiązania i konsultacje w branży, pojedyncze działania niewiele zmienią - oceniają dla serwisu Wirtualnemedia.pl wydawcy internetowi i inicjatorzy walki w hejtem w internecie.

Article

We wtorek technologiczny serwis The Verge ogłosił decyzję o tymczasowym zablokowaniu możliwości umieszczania komentarzy pod swoimi artykułami. Szefowie platformy wyjaśnili, że jest to reakcja na coraz większą liczbę opinii nacechowanych złymi emocjami, które ostatnio pojawiały się w komentarzach (więcej na ten temat).

The Verge nie jest pierwszym internetowym serwisem, który postanowił odciąć internautów od możliwości komentowania treści zamieszczanych w internecie. W listopadzie ub.r. podobnie postąpił Reuters likwidując pod artykułami sekcję pozwalającą na pozostawianie opinii czytelników (zobacz szczegóły).

Część wydawców internetowych pytanych przez serwis Wirtualnemedia.pl o ocenę decyzji The Verge nie ukrywa swojego poparcia i zrozumienia dla niej.

- Patrząc na nasze polskie podwórko, to z jednej strony mamy, jak w każdym społeczeństwie demokratycznym, prawo do wolności wypowiedzi oraz podstawową dla internetu, zaspokajaną przez fora internetowe, potrzebę użytkowników, by dzielić się opiniami i emocjami; z drugiej - narastającą, czasem do granicy histerii, pełną zwykłej nienawiści emocjonalność, która jest zaprzeczeniem dyskusji, i która niszczy zarówno debatę w Polsce, jak i demokrację - podkreśla Moniki Lech, digital publishing director Grupy Onet-RASP.

- Dlatego, patrząc przez pryzmat polskiego doświadczenia z hejtem, rozumiem ruch The Verge. Co więcej - podoba mi się transparentność i odwaga tego, co zrobili. To dla ich site’u dobry ruch, jednak - powiedzmy sobie szczerze - nie będzie miał wpływu na ilość złych emocji w sieci. Hejterzy po prostu pójdą gdzieś indziej. Haters gonna hate. Ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia bez wpuszczenia w sieć kilku ociekających jadem i g…nem komentarzy, będą komentować treści z The Verge na FB, TT, forach tematycznych. I będą dalej niszczyć i gnębić. Zdecydowanie, hejterom nie zabraknie ani miejsca do szlifowania swoich umiejętności, ani osób, które mogliby hejtować. Czy spowoduje to odejście czytelników od The Verge? Na krótką metę - tak, pewnej małej grupy. W dłuższej perspektywie, dla tak specjalistycznego vortalu, widzę tylko pozytywne skutki takiego ruchu. Użytkownicy, którzy zostaną, będą się czuli bezpieczniejsi, wzrośnie komfort obcowania z treściami oraz zaangażowanie i bardzo prawdopodobne jest, że taki hate-free environment przyciągnie nowych użytkowników - przewiduje Monika Lech.

Rozwiązanie wybrane przez The Verge rozumie także Paweł Pilarczyk, szef serwisów technologiczych Grupy Onet. - Decyzja The Verge mnie szczerze mówiąc nie dziwi – przyznaje Paweł Pilarczyk. - Agresywnych, często nawet wulgarnych komentarzy jest w internecie coraz więcej, a merytoryczne, wartościowe wypowiedzi to już, na oko, zapewne zaledwie kilka procent wszystkich opinii pod artykułem. Ten sam trend obserwuję na prowadzonych przez siebie serwisach (PCLab.pl, AGDLab.pl i Softonet.pl), chociaż w mniejszej skali niż na takim chociażby Onecie, z prostego powodu - komentujący muszą u nas specjalnie utworzyć konto, co zniechęca wielu internetowych trolli. Niestety wielu internautów nie ma kompletnie nic wartościowego do powiedzenia, a mimo to chcą się "pokazać", chcą być zauważeni przez innych. Jedyna metoda to hejt - brutalny atak albo na autora komentowanego artykułu, albo na opisane w nim osoby czy firmy, albo na innych komentujących. Użytkownicy, którzy chcą merytorycznie skomentować publikację, rezygnują z wypowiadania się, bo nie chcą być celem ataku trolli. I w ten oto sposób dyskusja przeradza się w prymitywną walkę i obrzucanie się wzajemnie błotem. Niestety coraz częściej komentarze pod artykułem nie mają kompletnie nic wspólnego z jego treścią, a raczej przypominają śmierdzące bagno. Dlatego The Verge, jako już kolejny portal, zdecydował się na blokadę komentarzy. Przypomnę, że nawet polskie wydawnictwa robiły to już kilka lat temu, o czym Wirtualnemedia.pl informowały nawet chociażby w odniesieniu do witryny internetowej Wprost (więcej na ten temat - przyp. red.).

Dla Michała Wawrzyniaka, autora książki „Guru Kultury” oraz inicjatora i pomysłodawcy akcji #HejtBusters skierowanej przeciwko hejterom, działania, na które zdecydował się obecnie The Verge, a wcześniej Reuters są potwierdzeniem rosnącej fali nienawiści i złych emocji w internecie.

- W codziennym życiu, gdy ktoś jest dla nas niemiły, po prostu nie chcemy z nim utrzymywać kontaktu. To normalne i psycholog powiedziałby, że nawet zdrowie - tłumaczy Michał Wawrzyniak. - Co się jednak dzieje, gdy w tym życiu ktoś jest otwarcie agresywny? Z reguły przeciwdziałamy, mając do dyspozycji wiele form prawnych, nawet kończących się na sądzie i zakazie zbliżania. Dzisiejsza sieć, wychowana na definicji „wolności słowa” błędnie uważa, że każdemu wolno napisać wszystko co mu ślina przyniesie na język. Czysta głupota, którą zrozumie nawet ten biedny negatywnie widzący świat człowiek, lecz dopiero gdy to ktoś jemu przywali. A gdy jeszcze zaatakują jego rodzinę, och, wtedy nagle z hejtera robi się pogromca hejtu, hejtbuster. Oczywiście pojawią się tacy, którzy będą na siłę twierdzić, że ich komentarze to „zdrowy sarkazm”. Jednak nawet tutaj pojawi się pytanie: a czy ja tego chciałem... akurat od Ciebie? Akurat w tym momencie? Poważnie w artykule o wirtuozerii pianistki szukamy komentarzy, że jest za gruba? A w opisie nowej technologii od razu musimy czytać, że to naciąganie? Zablokowanie komentarzy przez Reuters oraz The Verge, czy też sprawdzanie, czy można kogoś posadzić za kratki za takie przejawy świadomej agresji (Nowa Zelandia, właśnie ustala, że hejtowanie/trolowanie jest nielegalne i jest przestępstwem!) jest ewidentnym potwierdzeniem tego wszystkiego. Świat się budzi i nie chce żyć w negatywnym, pełnym jadu, zazdrości i zawiści otoczeniu. Mamy dość, że ludzie swoje wewnętrzne problemy wylewają na nas i nasze pomysły - podkreśla Wawrzyniak.

Wydawcy, pytani przez Wirtualnemedia.pl o to, czy linia obrony przed hejtem obrana przez The Verge jest właściwa i czy oni sami rozważają podobne działania w celu zablokowania agresywnych treści w swoich serwisach są nieco podzieleni. Niektórzy stoją na stanowisku, że komentarze czytelników są zbyt ważnym elementem serwisu, by z nich rezygnować, a z hejterami należy walczyć innymi sposobami.

- Dajemy użytkownikom możliwość wyrażenia własnego zdania. Publikowane pod artykułami komentarze są dla nas cennym źródłem wiedzy o tym, czym żyje odbiorca naszych treści, co go interesuje - podkreśla Monika Modrzejewska, dyrektora działu zarządzania kontentem Wirtualnej Polski. - Opinie internautów stanowią też nieraz inspirację do spojrzenia na temat z zupełnie innej strony. Jeśli jednak treść komentarza narusza prawo albo czyjeś dobra osobiste, reagujemy. Zespół moderatorów rozpatruje każde zgłoszenie o naruszeniu regulaminu. W dobie społeczeństwa cyfrowego możliwość interakcji z czytelnikiem jest wartością dodaną. Internet to pierwsze źródło informacji, puls, barometr nastrojów… Jeśli publikacjom towarzyszą duże emocje, stawiamy im czoło. Inwestując w narzędzia do moderacji i zespół kompetentnych ludzi staramy się zmieniać rzeczywistość, a nie uciekać od niej. Zdarzyło nam się też podjąć decyzję o wyłączeniu sekcji komentarzy pod materiałem - po analizie charakteru aktywności komentujących, w sytuacji narastającego poziomu agresji i wulgaryzacji dyskusji.

- Rozwiązaniem tego problemu w Interii jest kontrola jakości komentarzy, którą prowadzą sami użytkownicy - wyjaśnia Joanna Szpyt-Wiktorowska, kierownik PR & social media w Interii. - W sytuacji, gdy dany komentarz wydaje się internaucie niestosowny, za pomocą prostego mechanizmu może zgłosić do nas ten fakt. Zgodnie z regulaminem, niepożądane w serwisach Interii są komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz naruszające dobra osób trzecich. Komentarze w sieci są elementem kultury debaty, którą mamy w Polsce. Jej jakość zależy od wszystkich uczestników dyskursu. Jesteśmy zwolennikami podnoszenia wartości rozmowy publicznej poprzez edukację społeczną, a nie poprzez brak możliwości dialogu.

Monika Lech przyznaje, że jej firma bierze pod uwagę różne rozwiązania prowadzące do ograniczenia hejtu w serwisach Onet-RASP. Jej zdaniem potrzebna jest także szersza branżowa debata dotycząca artykułowania w sieci nienawiści i złych emocji.

- Czy Grupa Onet RASP pójdzie tą drogą co The Verge? Nie ukrywam, że widząc pogarszającą się jakość komentarzy na forach „rozważamy różne scenariusze” - zastrzega Lech. - W Grupie mamy wiele produktów online’owych różniących się znacznie nie tylko tematyką, charakterem, ale także zachowaniami użytkowników. Nie obudzimy się pewnego dnia i nie „przekręcimy wajchy” wyłączając opcję komentowania wszędzie, ponieważ są takie miejsca, gdzie internetowa dyskusja jest rzeczowa, spokojna i oparta na wzajemnym szacunku. Są także miejsca, w których kipi od frustracji, jadu i nienawiści. I jest to poważny problem, nie tylko dla naszej Grupy, ale i dla wszystkich mniejszych czy większych portali i serwisów. Problem, o którym trzeba zacząć w branży rozmawiać. Dlaczego rozmawiać i dlaczego w branży? Ponieważ jednostkowe rozwiązanie niewiele da. Rzeka hejtu zmieni po prostu koryto, a nie zniknie. Dopóki będziemy mieć model biznesowy, w którym króluje wszechmogący PV, to odsłona wykonana przez zaangażowanego, poszukującego informacji, czy rozrywki użytkownika, warta jest tyle co jeden hejterski komentarz. Działania jednej Grupy medialnej sytuacji nie zmienią. Logowanie do komentarzy, które wielu wydawców uznaje za panaceum, nie zmienia sytuacji o 180 stopni. Możemy zaklinać rzeczywistość i mówić, że tak jest, ale moim zdaniem to tylko plaster na złamanie. Ludzie niespecjalnie przejmują się tym, że hejtują w sieci. Robią to wszędzie, nawet na największych serwisach społecznościowych, z własnych, opisanych imieniem i nazwiskiem profili, które są publiczne. I niszczą. Wydawać by się nawet mogło, że nie mają świadomości zła, które za tym idzie - podsumowuje digital publishing director Grupy Onet-RASP.

Z kolei Paweł Pilarczyk na pytanie, czy drogą obraną przez The Verge pójdą teraz inne internetowe serwisy odpowiada z powątpiewaniem. - Czy będzie to ogólnym trendem? Raczej nie. Merytoryczne komentarze są bardzo wartościowym dodatkiem do samego artykułu - zaznacza Pilarczyk. - Z ich treścią liczą się nie tylko czytelnicy tekstów, ale także sami autorzy komentowanych publikacji. Dlatego jestem przekonany, że wydawcy nie będą całkowicie blokowali komentowania, a raczej szukali możliwości blokowania wyłącznie trolli. Sposobów jest kilka. Przede wszystkim brak możliwości komentowania anonimowego. Następnie banowanie wszystkich kont, którymi posługują się trolle. Wbrew pozorom nie jest to jakoś strasznie czasochłonne, bo trolle - choć ich działalność jest bardzo widoczna - to nadal tylko garstka ogółu internautów. W ostateczności ręczne przyznawanie uprawnień do komentowania tylko wybranym użytkownikom, którzy wcześniej będą się musieli jakoś „zautoryzować” (np. pochwalić swoim profilem na Facebooku, na którym sami zamieszczają wartościowe wypowiedzi). W serwisach technologicznych Grupy Onet, za które jestem odpowiedzialny, również planujemy wprowadzenie systemów oczyszczających komentarze z trolli. Podejrzewam, że inni wydawcy też pracują nad podobnymi rozwiązaniami. Na pewno jednak nikt z komentarzy całkowicie nie zrezygnuje - przewiduje Pilarczyk.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Polscy e-wydawcy: z hejterami trzeba walczyć, ale blokowanie komentarzy jest mało skuteczne

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Janek
Ciekawe - nie ma komentarzy? ;)

A serio - hejtowanie bierze się często z frustracji, nienawiści do grupy, czy skanalizowanego poczucia bezradności w dzisiejszym świecie. Tak więc nie o kulturę tu chodzi, a raczej o to, że ludzie nie widzą sensu życia i jedynie na forum stają się "panami sprawy". W Polsce będzie coraz gorzej bo idzie nędza. I finansowa i umysłowa w postaci mgieł i brzóz smoleńskich...
13 13
odpowiedź
User
Palmuz
Nie umieszczać komentarzy pod tekstami, ponieważ każdy przeczyta tekst, a potem zerka poniżej, jakie bzdury są tam wypisywane. A gdyby tak zrobić jedno osobne forum (dostępne tylko z ikony na górze 1 strony portalu) i niech się tam biją. Wielu osobom nie chciałoby się szukać komentarzy na osobnym forum, więc hejterzy, nie mający czytaczy, sami by odpuścili.
12 10
odpowiedź
User
Mameluk
Ludzie w Polsce radykalizują się.Jeżeli nic się nie zmieni wyjdą na ulice.Komuniści operowali pojęciem "oderwania się od mas"Obecnie rządzący właśnie dokładnie to uczynili.
13 10
odpowiedź
User
Nick
Paradoksalnie, polski hejt zaczął się od.. Onetu, który POZWALA na wszystko w komentarzach.
Często jest tak, że k.., ch...., pi... sobiew wiszą a normalny, rzeczowy komentarz nie przechodzi moderacji.
13 13
odpowiedź
User
abc
No coż, nawet pod tym tekstem popisuja się trolle.
12 10
odpowiedź