SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

MSZ: niemiecki wiceminister przyznał, że list szefa do pracowników Onet-RASP był niefortunny. Będzie nowelizacja Prawa prasowego

Wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak poinformował, że o obecności niemieckiego kapitału na polskim rynku mediów premier Beata Szydło rozmawiała z kanclerz Angelą Merkel. Dodał, że niemiecki wiceminister spraw zagranicznych w rozmowie z jego polskim odpowiednikiem przyznał, że niedawny list szefa Ringier Axel Springer Media do polskich pracowników firmy był niefortunny. Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński zapowiedział nowelizację Prawa prasowego.

Jan Dziedziczak, fot. TV Republika Article

W miniony czwartek ujawniono list Marka Dekana, szefa Ringier Axel Springer Media, wysłany do pracowników Grupy Onet-RAS Polska. W liście Dekan oprócz podania informacji o bieżących wydarzeniach w firmie zinterpretował wybór Donalda Tuska na drugą kadencję w funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej jako wygraną Tuska z Jarosławem Kaczyńskim. Opisał też wyniki badania IBRiS pokazującego, że zdecydowana większość Polaków popiera naszą obecność w Unii Europejskiej, jednocześnie zwracając uwagę, że wśród młodych osób poparcie jest niższe.

- Nigdy nie zapominajmy o podstawowych wartościach, jakie reprezentujemy: opowiadamy się za wolnością, rządami prawa, demokracją i ZJEDNOCZONĄ EUROPĄ. Pamiętajmy, że większość naszych czytelników i użytkowników należy do tej miażdżącej większości, która popiera członkostwo Polski w UE. Podpowiedzmy im co zrobić, żeby pozostać na pasie szybkiego ruchu i nie skończyć na parkingu. Stawką w tej grze jest wolność i pomyślność przyszłych pokoleń - podkreślił Mark Dekan.

O liście w krytycznym tonie informowano m.in. w programach Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Według Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP taki przekaz od szefa Ringier Axel Springer Media narusza niezależność redakcji oraz „wydaje się próbą wymuszenia przyjęcia przez poszczególne redakcje i ich pracowników prezentowanej w nim optyki politycznej, interpretacji, poglądów”. - Nie będę osądzał sumień dziennikarskich, ale apeluję, żeby dziennikarze patrzyli na świat i próbowali go nazywać zgodnie z prawdą - skomentował tę sprawę Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Z kolei Towarzystwo Dziennikarskie skierowało do niemieckich dziennikarzy i opinii publicznej list, w którym przeprosiło za „nikczemną kampanię propagandową” przeciw Niemcom, za jej przejaw uznając m.in. słowa rzeczniczki prasowej PiS, że listem Marka Dekana powinna zająć się prokuratura. - Drodzy niemieccy Przyjaciele, wiemy, jak bolesne i krzywdzące są wszystkie te kłamstwa i oszczerstwa padające pod Waszym adresem. Zapewniamy, że są one tak samo bolesne dla nas, obrońców polskiego państwa prawa i polskiej demokracji - napisali członkowie Towarzystwa Dziennikarskiego.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych w komunikacie wydanym w piątek po południu wyraziło zaniepokojenie, że „niemiecko-szwajcarski koncern Ringier Axel Springer Media wystosował list do swoich polskich pracowników, który może stanowić próbę ingerencji w niezależność mediów w Polsce”. Resort zaznaczył, że sytuacja na polskim rynku mediów była już wielokrotnie tematem rozmów bilateralnych. - Będziemy prosić naszych partnerów o wyjaśnienia - zapowiedziało ministerstwo.

W środę list był omawiany na posiedzeniu sejmowej komisji kultury i środków przekazu. Wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak poinformował, że kwestia obecności niemieckiego kapitału na polskim rynku mediów została poruszona w rozmowach premier Beaty Szydło z kanclerz Angelą Merkel.

Dziedziczak odniósł się też do listu Marka Dekana. - Tu są jednoznaczne instrukcje, w jaki sposób wpływać na opinię publiczną, czyli suwerena polskiego, w jaki sposób przedstawiać Jarosława Kaczyńskiego, w jaki sposób przedstawiać Donalda Tuska, w jaki sposób interpretować wydarzenia mające znamiona rywalizacji partyjnej i który nurt aksjologiczny wspierać - stwierdził wiceminister spraw zagranicznych. - To pismo nie było publikowane. Gdyby nie wyciekło, prawdopodobnie jako opinia publiczna byśmy się o nim nie dowiedzieli. Pytanie otwarte jest takie, ile wcześniej było takich instrukcji, o których się nie dowiedzieliśmy - zaznaczył.

- Tę sprawę traktujemy jako wysoce niepokojącą, mającą znamiona wpływania obcego koncernu na świadomość polskiego suwerena - dodał Dziedziczak. Poinformował też, że w dotyczącej tej sprawy rozmowie z polskim wiceministrem spraw zagranicznych jego niemiecki odpowiednik przyznał, że niedawny list szefa Ringier Axel Springer Media do polskich pracowników firmy był niefortunny.

Z kolei Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego zwrócił uwagę, że list Marka Dekana nie naruszył przepisów obowiązujących w Polsce. - Niestety paradoksalnie prezes szwajcarsko-niemieckiego koncernu medialnego działał w granicach polskiego prawa. Polskie Prawo prasowe, art. 10, mówi, że właściciel mediów może stosować nawet konsekwencje pracownicze wobec swoich pracowników, którzy nie realizują linii programowej mediów - stwierdził Gliński.

Zaznaczył, że jego resort prowadzi obecnie prace nad nowelizacją tych przepisów. - To prawo PRL-owskie i przez dwadzieścia kilka lat III RP nie zostało zmienione. Mamy taką regulację, która umożliwia tego rodzaju skandaliczne interwencje - skomentował minister kultury. - Można powiedzieć, że nasi partnerzy zagraniczni chętnie wpisali się w mentalność państwa komunistycznego, które w tak ostry sposób narzucało dyscyplinę dotyczącą linii programowej mediów - dodał.

Grupa Onet-RAS Polska podkreśliła, że list Marka Dekana nie zawierał instrukcji ani nie wywierał presji na dziennikarzy, jak opisywać wydarzenia polityczne. - Oskarżenie, jakoby Mark Dekan instruował naszych dziennikarzy, jak powinni informować o rozwoju sytuacji politycznej i że wywierał na nich jakąkolwiek presję, jest całkowicie fałszywe i nie do zaakceptowania. Jego cotygodniowy newsletter do pracowników Grupy Onet-RAS Polska odnosi się do najnowszych wydarzeń wewnątrz naszej firmy, a ponadto do wydarzeń w polityce i gospodarce, które mają znaczenie dla nas jako firmy medialnej - poinformowała Wirtualnemedia.pl Agnieszka Odachowska, dyrektor komunikacji korporacyjnej w Grupie Onet-RAS Polska.

W piątek portal Onet.pl zamieścił ten list w całości, dodając, że atakowanie firmy z jego powodu jest „pozbawione podstaw i wykorzystujące fantastyczne zupełnie interpretacje tego, co się zdarzyło i co się nie zdarzyło”.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: MSZ: niemiecki wiceminister przyznał, że list szefa do pracowników Onet-RASP był niefortunny. Będzie nowelizacja Prawa prasowego

9 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
x
Wygnać Niemców z medialnego rynku polskiego i już. To jedyne rozwiązanie. Przepędzić jak pod Grunwaldem. Nie będzie Niemiec nam dzieci germanizował.
21 13
odpowiedź
User
Ziut
A ja nie mam żadnych wątpliwości, że zdecydowanie więcej, niż RASP, szkody w umysłach Polaków wyrządzają media Radiomaryjego Belzebuba z Torunia.
16 20
odpowiedź
User
Ziut
Wygnać Niemców z medialnego rynku polskiego i już. To jedyne rozwiązanie. Przepędzić jak pod Grunwaldem. Nie będzie Niemiec nam dzieci germanizował.


A jak już wygonimy Niemców, to siłą rozpędu do wszystkich diabłów odeślemy też Rydzyka, Kaczyńskiego, Macierewicza, Ziobrę tudzież Susko-Błaszczaków i wtedy cały kraj odetchnie z ulgą.
18 12
odpowiedź
User
Wiwi
Ta obca kapitałowo prasa wydawana w Polsce powinna być wydawana w językach ich właścicieli.
13 12
odpowiedź
User
jacek
A gdzie "święte prawa własności"? To drzewa można rąbać na swoim bez ograniczenia a pracownikom nie można powiedzieć co mają robić? Jak się nie podoba nie muszą u Niemca pracować.
11 10
odpowiedź